konkrety



share

Do Polski dochodzą jakieś postrzępione fragmenty kampanii wyborczej w USA, która w zgodnej opinii znawców tematu została uznana za największą żenadę w historii. Żaden ze mnie znawca, ale cóż to za nowość, pamiętam poprzednie kampanie i jakiś specjalnych różnic nie wiedzę, poza jedną. Clinton palił bez zaciągania i nie przeszkodziło mu tu wygrać wyborów, bo jednak miał jakąś myśl przewodnią, „gospodarka głupcze!”. Obecni rywale nie mają kompletnie nic, całe zamieszanie polega na wymianie bzdetów, ta się przewróciła, tamten złapała modelkę „za cipę”. Wszystko, co mają amerykańscy politycy do powiedzenia swoim obywatelom.

Strony