konies Tuska



share

Scenariusz stypy pisany przez całą Polskę różnił się od występu takimi detalami, że fizycy kwantowi mają materiał treningowy. Przed stypą piałem, że będzie to wydarzenie bez znaczenia i padnie po trzech dniach, dziś już można przybić pieczęć do wczorajszej diagnozy. Koniec, zupełny, absolutny, bezwzględny koniec i tylko w ostatniej chwili ugryzłem się w język, by nie powtórzyć naiwnej frazy aktorki Szczepkowski: „Szanowni Państwo skończył się…”. Szczepkowska nie wiedziała co mówi, natomiast marny los Tuska każdy mógł sobie obejrzeć na ekranie, więcej fajerwerków nie będzie, stypa zakończyła karierę pięknoducha, który tym się różni od pierwszego czarnego pajacyka zza oceanu, że treści z telepromptera wykuł na pamięć. Na samym wstępie mowy pogrzebowej, nieboszczyk uprzedził, że wielkich atrakcji nie należy się spodziewać, ot zwyczajny „event”, na którym coś trzeba powiedzieć, chociaż wiadomo, że nieboszczyk aniołkiem nie był i ledwie się na cmentarz załapał.