kler



share

Dawno temu, gdy „Jurek” Owsiak nazywający mnie nierobem, byczył się za pieniądze z puszek dzieci w swoim skórzanym fotelu Land Rovera, pracowałem w firmie motoryzacyjnej. I w tejże pracował jedyny człowiek, który posługiwał się językiem angielskim. Firma zajmowała się importem felg aluminiowych z Włoch, no i ktoś musiał jakiś język znać. Kolega znał i dlatego szef po szkole średniej mianował go dyrektorem, żeby fajnie wyglądało. Bardzo dobrze wspominam dyrektora, chociaż spięcia między nami były, ale lubiłem go za mądre i krótkie stwierdzenia. Kiedyś powiedział coś o „Ogniem i mieczem” według Hoffmana: „Hoffman zabił dzieło, nikt już takiego filmu nie nakręci, jak trzeba”.



share

Przyszedł czas, żeby wrzucić nie kamyczki, ale głaz do własnego ogródka, chociaż z tego ogródka wyszedłem prawie 30 lat temu. Temat jest niezwykle delikatny, co nie oznacza, że nie należy o tym mówić, bo właśnie milczenie doprowadziło do tragedii i piekła dzieci. W tytule napisałem, że lewacka propaganda nie jest odpowiedzialna za grzechy kleru i to jest teza dla ludzi inteligentnych, którym nie trzeba tłumaczyć, że lewacka propaganda oczywiście istnieje, ale to nie jest żadne alibi dla Kościoła.