Jan Olszewski



share

W niefortunnym czasie zbiegły się ze sobą dwie informacje i obie przygnębiające. Nie żyje Jan Olszewski postać bez wątpienia wybitna, zasłużona dla Polski, nawet otoczona kultem w związku z udziałem w kilku przełomowych wydarzeniach współczesnej Polski. W dni śmierci Jana Olszewskiego dowiedzieliśmy się też, że Kazimierz Kujda od wielu lat związany ze środowiskiem PiS i samym Jarosławem Kaczyńskim, był pospolitym kapusiem SB i pospolitość nie jest w tym przypadku inwektywą, ale faktem, o którym jeszcze zamierzam szerzej napisać.



share

Specyficzny syndrom sztokholmski dopada media i polityków po prawej stronie. Całymi latami toczyła się prawicowa walka z michnikowskim modelem prowadzenia dyskusji, który polega na tym, że każdy drażliwy temat jest rozstrzygany siłą autorytetów. Nagłówki z GW „nasz ekspert wyjaśnia”, „konstytucjonaliści nie mają wątpliwości”, „uczestniczka powstania wzywa PiS do przyzwoitości”, to już niestety kanon propagandowy. Dokładnie tą samą drogą coraz częściej idą krytycy Michnika, gdy tylko mamy problem wyższej rangi, sięga się po wywiad z „zasłużonym patriotą”. Jeśli się uda znaleźć takiego, który ma zasługi i przy tym siwy włos na głowie, to w zasadzie każdy temat jest załatwiony. Nie dla mnie!

W ostatnim wywiadzie prasowym Jan Olszewski przekroczył wszystkie granice zdrowego rozsądku i przyzwoitości, a mówiąc wprost wypowiedział słowa idiotyczne i haniebne:



share

Był Lesiak, był KIszczak, było i będzie jeszcze wiele szaf i szafek. Fora pełne blogerskich polucji na temat PRAWDY o PRL-u i PRAWDY o korzeniach III RP. 
Prawda jest jedna i jedyna - w PRL-u i w III RP rządziła przede wszystkim hołota. Nie ma znaczenia czy po kursach, dokształtach czy nawet z profesurami.
Hołota i sprostytuowana inteligencja.
I nikt ponad to (mam nadzieję, że mecenas Jan Olszewski i Jarosław Kaczyński by mnie zrozumieli).
Pisanie o "końcu komunizmu" to typowe myślenie życzeniowe pozbawione jakichkolwiek racjonalnych przesłanek.
Komunizm (nasz, tutejszy) to nie ustrój, to charakter - a ten często był (jest) wysysany z mlekiem matki, choćby matka i rosnąca pociecha nigdy tego terminu nie użyły.
I tak hołota ma się nadal całkiem nieźle, broni ją bowiem demokracja.
I tak kólko się zamyka.
A blogerzy ciesza się dalej.....