intrygi



share

Wyciągnięto konsekwencje wobec wydawców „Minęła dwudziesta”, a artystka Barbara Piela rezygnuje ze współpracy z TVP. Wszystko przez milimetrowy „antysemityzm”. Dobrze, że żadnego goja na pal nie wbito, chociaż było blisko. Zastanówmy się przez chwilę nad podstawowymi kwestiami. Mamy wydrukowany z Internetu banknocik wielkości dwóch centymetrów, na którym ledwo widać jakiekolwiek znaki graficzne, co dopiero znak dla niewidomych.



share

Znów piszę tekst dla wybranych, bo być może ktoś jeszcze ma ochotę poważnie porozmawiać o polityce i wyłowić z podchmielonych rozmów przy grillu istotę tej poważnej dyscypliny, która nie ma litości dla amatorów, dlatego przerasta zdecydowaną większość uczestników i komentatorów życia politycznego. Polityka odkąd powstała opierała się na spisku i intrydze, jeśli ktoś nie przyjmuje do wiadomości tego podstawowego faktu, to niech przełączy kanał i poczyta w jaki krawat był ubrany kandydat X i dlaczego zdominował mową ciała kandydata Z. Kiedy pojawiają się naprawdę istotne informacje, w kakofonii bełkotliwych spostrzeżeń, trudno doczekać się poważnego rozłożenia politycznych strategii na czynniki pierwsze. Dotąd nie było ważniejszej informacji z kuchni politycznej, niż ta, którą przekazał Paweł Kukiz. Dwaj panowie w knajpie „Lotos” wstępnie dogadali się co do taktyki na pierwszą turę wyborów.



share

Wam nie kury, ale kurczęta szczać prowadzać! Tak bym sobie krzyknął z Kremla, gdybym siedział na miejscu cara. Z naszych polskich sensacji i rewelacji funta kłaków nie da się wyprodukować. W ostatnich dniach dołączyliśmy do cywilizowanego zachodu, czyli ofiar „radzieckiej narracji”. Zanim Donald Tusk postanowił zawinąć ogon i polerować swój angielski, Polska stała na baczność – 1 września niebożęta miały zostać w domu pod opieką karmiących tatusiów. Piorun strzelił i mamy nowy obraz starej rzeczywistości. I z czego się dziś tłumaczą nadwiślańscy gondolierzy? Nie, nie, żadnych rozmów z Putinem nie było, tym bardziej o powrocie z ziemi lwowskiej do Polski, ani słowa. Nie histeryzujemy, zachowujemy racjonalizm, bo dał nam przykład Hollande z Francji, Andżela z Niemiec i Europa, jak nie widzieć problemów. Mierzyliśmy w europejskiego ambasadora Ukrainy, teraz były polski minister spraw zagranicznych mówi wprost, że republik nadbałtyckich NATO nie obroni. Bingo?