Hofaman



share

Zabierzcie małpie brzytwę – tyle chce się powiedzieć po dzisiejszych konwencjach, w odniesieniu do „narracji” PiS. Kompletnie nie zgadzam się z opiniami, że cokolwiek się robi, to i tak w mediach się przegrywa. Znów odwołam się do własnych doświadczeń i proponuje prześledzić nagłówki w GW, które relacjonowały wiadomy proces. Zaczęło się od wygranej strasznego pana w krótkich spodenkach, skończyło się na „wygrał, ale przegrał”. Takie gadanie, że cokolwiek zrobimy nie ma wpływu na kreowaną rzeczywistość, jest de facto wywieszeniem białej flagi. Trzeba porywać się na cele, które ledwo dostrzegamy na horyzoncie, oczywiście jeśli chcemy coś wielkiego osiągnąć. Z nastawieniem „nie mamy szans” lepiej nie wychylać nosa z chałupy. Gdy się marzy o przejęciu władzy w Polsce, to chyba należy mówić o celach najwyższych, zatem biadolenie na temat TVN i GW nie ma żadnego znaczenia. Internet staje się równorzędnym dla mediów tradycyjnych konkurentem, widać to na każdym kroku.



share

Doszły mnie słuchy, że istnieje plan zastąpienia zdrowego rozsądku elementarzem „Młody PR-owiec”. Ciężko powiedzieć ile w „tajemniczej” zapowiedzi posła Hofmana jest prawdy, a ile medialnego podgrzewania tematu, w każdym razie piszę w intencji wybijania z głowy durnych pomysłów. Rzecznik Hofman nie mówi tak i nie mówi nie, w kwestii debaty Kaczyńskiego z Tuskiem, odpowiedź ma paść w poniedziałek na konferencji Kaczyńskiego. Rozum nakazywałby milczenie, kompletną głuchą ciszę, ewentualnie stary żydowski szmonces: „Będzie debata z Tuskiem, jak tylko Kaczyński wróci z Radomia”. Tymczasem zapowiada się jakaś większa komedia i zwyczajnie zaczynam się martwić. Sam fakt, że Kaczyński na konferencji będzie odpowiadał Tuskowi uznaję z błąd z definicji, ale jeszcze bardziej się boję, że rzecznik albo równie lotni doradcy Kaczora odczytali punkt 7 z podręcznika młodego PR-owca: „Polaryzuj scenę polityczną, niech będą tylko dwie partie, czyli jeden możliwy wybór”.