histeria



share

Nie znam się, kompletnie się nie znam na Bliskim Wschodzie i używam tego skrótu myślowego, na bakier z gramatyką i stylistyką, z pełną świadomością. Mógłbym pogrzebać w Internecie i mniej więcej się dowiedzieć o co chodzi z zabójstwem irańskiego generała, którego nazwiska nawet nie pamiętam, ale zupełnie mnie to nie interesuje. Nie znam się na Bliskim Wschodzie i nie zamierzam się znać, bo ani do życia, ani do szczęścia nie jest mi to potrzebne. I z takiej pozycji ignoranta mam zamiar napisać felieton, o tym co się dzieje wokół najnowszej zabawki medialnej, którą właśnie jest Bliski Wschód, co więcej w bezczelności swojej twierdzę, że trafię „w sedno tarczy”.



share

Zaczynam mieć potężne wyrzutu sumienia, czuję się jak nudziarz i co gorsze typ, który uważa się za wyjątkowo bystrego i przenikliwego, tymczasem po raz tysięczny pisze o banałach. Nie koniec na tym, pisze i używa tych samych fraz, bo za chwilę przypomnę, że „jeszcze 20 lat temu”… każdy posiadacz piątej klepki, nie pisnąłby słowem na temat rekrutacji do renomowanych szkół i uczelni. Jak świat światem ludzkość wiedziała, że do najlepszych dostawali się najlepsi, naturalnie nie licząc tych, którzy mieli dużo kur, jajek, masła albo tatę w centralnym komitecie.



share

Trochę reklamy i autopromocji, plus zarabiania kasy na początek. W środę w Gazecie Polskiej ukazał się mój felieton pod tytułem „Oj nie tak Panowie, nie tak!”. Kto przeczytał ten wie, kto nie przeczytał może pobiec do kiosku albo poczekać tydzień i się dowie z przedruku do Internetu, że w 100% spełniło się proroctwo autora. Felieton dotyczy „afery” KNF i był pisany tydzień wcześniej, w szczycie emocji, gdy z wielu stron słychać było, że „PiS się kończy”. Dziś nie sztuka powiedzieć, że jest po „aferze” KNF, wówczas było to wręcz brawurowe twierdzenie, ocierające się o szaleństwo.

Strony