Hartman



share

Systematycznie wracam do tematu ateizmu i religii, ale od kilku lat mam bardzo ukształtowany zestaw argumentów przeciw religijnemu fundamentalizmowi i ateizmowi, który robi za fanatyczną modę. Z kwestią wiary moim nieskromnym zdaniem powinno być jak z seksem, to sprawa każdego z nas i nikt nikomu do wyra nie powinien włazić, w każdym razie nie proszony nie powinien włazić. Jednak są takie kwestie związane z seksem, które siłą rzeczy omawiamy publiczne. Znamy te wszystkie dialogi na pamięć, w związku z tym nie będę nikogo w sobotę katował. Ateizm kontra wiara też ma swoją publiczną sferę i o tym warto mówić. Wyjątkowo przyznam rację wnukowi rabina Janowi Hartmanowi, że ma prawo do robienia takich komedii, jakie uważa za śmieszne. I wyjątkowo nie przyznam racji katolikom, którzy podnoszą larum i krzyczą o bluźnierstwie. Proponuję mały kompromis.



share

Trafił się iście weekendowy temat i Bóg mi świadkiem, że nie miałem zamiaru zajmować się żywymi politycznymi trupami, ale powstał tak zwany szerszy kontekst. Gdy na ekranie telewizora odezwała się Europa Wschodnia +, Polska od morza do Tatr, w zależności od preferencji politycznych, krzyknęła, jęknęła lub szepnęła: „Nie no najebany w trzy dupy”. Dźgam w oczy ciężkim słowem nie bez powodu, po pierwsze i najzwyczajniej w świecie oddaję rzeczywisty stan rzeczy, po drugie kolejny raz na hasło „ruki pa szwam” odpowiadam „paszoł won swołocz”, po trzecie tak trzeba. Za każdym razem gdy widzimy, słyszymy, a nawet czujemy, że ktoś chciałby nas zdyscyplinować, czy jak pisał Gombrowicz upupić i przyprawić gębę, to najbardziej skutecznym odzewem jest naturalna reakcja. No, ale nie żylibyśmy w Polsce, gdzie człowiek swoje, a ekspert swoje, gdybyśmy się nie doczekali fachowej opinii, kompletnej analizy profesorskiej rozwiewającej wątpliwości w kwestii najebania w trzy dupy.