gruba linia



share

Parę godzin po śmierci Tadeusza Mazowieckiego, czyli w najlepszym możliwym dla nekro - cenzury czasie, Adam Michnik i jego redaktorzy wystrugali bejsbola z nie istniejącej jeszcze trumny I Premiera II PRL. Na top strony trafił artykulik, który miał wytłumaczyć „co naprawdę powiedział Tadeusz Mazowiecki”. Redaktor zatrudniony na umowę zlecenie wyjaśnił kurczącym się czytelnikom GW, że Mazowiecki mówił o „grubej linii”, nie o kresce, a kiedy to mówił miał na myśli odpowiedzialność własnego rządu za przyszłe działania, nie zaś brak rozliczenia zbrodniarzy z przeszłości. Zabieg propagandowy tak błyskotliwy, jak na GW przystało. Żeby nie wchodzić w naukowe terminy i techniki retoryczne, nazwę rzecz po imieniu „pieprzenie kotka za pomocą młotka” albo bardziej dyplomatycznie „odwracanie uwagi”.