gruba kreska



share

Parę godzin po śmierci Tadeusza Mazowieckiego, czyli w najlepszym możliwym dla nekro - cenzury czasie, Adam Michnik i jego redaktorzy wystrugali bejsbola z nie istniejącej jeszcze trumny I Premiera II PRL. Na top strony trafił artykulik, który miał wytłumaczyć „co naprawdę powiedział Tadeusz Mazowiecki”. Redaktor zatrudniony na umowę zlecenie wyjaśnił kurczącym się czytelnikom GW, że Mazowiecki mówił o „grubej linii”, nie o kresce, a kiedy to mówił miał na myśli odpowiedzialność własnego rządu za przyszłe działania, nie zaś brak rozliczenia zbrodniarzy z przeszłości. Zabieg propagandowy tak błyskotliwy, jak na GW przystało. Żeby nie wchodzić w naukowe terminy i techniki retoryczne, nazwę rzecz po imieniu „pieprzenie kotka za pomocą młotka” albo bardziej dyplomatycznie „odwracanie uwagi”.



share

Mam pod czaszką taki guzik, żaróweczkę, czy też inną diodę, która zaczyna migać gdy usiłuję iść na skróty. Alarm w mózgu nie pozwala klepać po klawiszach jak się trafi, ale nie ma też cudów, bywają dni zupełnie pozbawione mocy twórczych i dziś się taki dzień zapowiadał. Odpocząłbym od pisania i dał odpocząć Czytelnikom, gdyby nie natchnienie z ostatniej chwili. Zrezygnowany z powodu własnej niemocy poszedłem w gości do konkurencji i początkowo na niewiele się ta wycieczka zdała, jednak z czasem zauważyłem trend, z którym jak widomo żartów nie ma. Wszystko i jeszcze kawałek wskazuje na to, że przy pomocy skromnych środków normalność wygrała z masową paranoją, co więcej zwycięstwo ma charakter absolutnej dominacji. Przegranego łatwo poznać po zachowaniu, zwieszona głowa, uciekanie od przedmiotu porażki, udawanie głupiego, zamiana tematu, szukanie dziury w całym, słowem wszystko byle nie powrót do klęski.