gonienie króliczka



share

Kaczyński pokazał najgorszemu sortowi nie co ma, ale co może mieć. Audytem jestem w pełni usatysfakcjonowany, ale nie z tych powodów, które przemówiły do większości. Rzekłbym nawet, że mnie sama prezentacja, zwłaszcza jej początek, znudziła i zirytowała jednocześnie, ale zostawiam marudzenie, bo są rzeczy warte najwyższej uwagi. Na tle dość typowej dla sejmu paplaniny, którą ożywił dopiero minister Andrzej Adamczyk jedno rzucało się w oczy od razu. Opozycja, szczególnie spod znaku PO, siedziała wbita w fotele i chociaż dyżurny pajac Rudnicki i wcześniej Niesiołowski próbowali sobie kpić, szybko zostali sprowadzeni na ziemię. Rzecz niebywała, tak się politycy w sejmie nie zachowują. Inna sprawa, że przy zaangażowaniu politycznym i emocjonalnym człowiek łatwo popada w wizje, nie w oceny. Wziąłem tę poprawkę pod baczną uwagę i okazało się, że moje odczucia oddają realia. Potwierdzili to wspólną konferencją: Schetyna, Kopacz i Neuman.