Gasiuk-Pihowicz



share

Powinienem sobie zrobić taką megalomańską wystawę z dyplomami i laurkami, na których widniałaby jedna zasługa: „A nie mówiłem!”. Pomyślę nad tym i jak znajdę wolny czas, to się poświęcę projektowi, a tak poważnie pisząc to żadnych zasług w tym obszarze nie mam. Gdy tylko się dowiedziałem, że Schetyna, dotąd prowadzający się za rękę z Lubnauer, zdradził swoją polityczną partnerkę z jej przewodniczącą klubu i jeszcze usiłował wykończyć całą Nowoczesną, to wiedziałem, że następna będzie „Myszka” Gasiuk-Pihowicz. Skąd wiedziałem? Z życia oczywiście, po prostu z życia, gdy się zna bohaterów bajki, to finał można przewidzieć po pierwszej scenie.



Kto wie ten wie, kto nie ma pojęcia ten się teraz w głowę puka i pyta, co autor sobie pije, połyka, wstrzykuje lub pali. Proszę Państwa, co bym nie robił, czegoś takiego nie dałbym rady wymyślić, przyznaję się, że takiego potencjału twórczego po prostu nie posiadam. O co chodzi? Po kolei wyjaśnię, żeby nikt nie czuł się pokrzywdzony. Jest taki serial komediowy pod tytułem „Ucho prezesa” i tutaj chyba wszyscy wiedzą w czym rzecz, a gdyby ktoś nie wiedział to z łatwością się domyśli. Robert Górski i jeszcze paru twórców wymyśla co tydzień skecze, których głównym bohaterem jest Jarosław Kaczyński.