Frans Timmermans



share

Dziewięciu na dziesięciu handlowców w trakcie rozmowy wcześniej czy później powie coś takiego: „Będę szczery”, „Szczerze?”, „Tak szczerze”. Również zacznę jak handlowiec, bo wbrew wszelkim komentarzom o biznes w brukselskiej przepychance chodzi, nie o jedno nazwisko. Podchodzenie do wyboru Timmermans w kategoriach „nie oddamy ani guzika”, nie ma najmniejszego sensu, a niestety takie zachowania na prawicy widzę. Nie dziwię się podobnej postawie i byłbym ostatnim hipokrytą, gdybym poddawał to ostrej krytyce. Sam mam tendencje, aby się z gołymi rekami rzucać na Goliatów, ale postaram się uporządkować emocje i omówić fakty.



share

Człowiek pracujący fizycznie, z miasta, czy ze wsi Ci On, najmniej kilka razy w życiu musiał słyszeć i sam używał wiązek. Nie o wiązki słomy, wiązki elektryczne i nawet nie o te z „wyrazami” tym razem chodzi, ale o zwykłe, takie słowne wiązki. Dla jasności rzucę kilkoma przykładami: „Pani kierowniczko, no zarobiony jestem”, „Załatwimy temat, będzie git”, „Na dzień dzisiejszy nie ma takiej opcji, kochana.”, „Śmieci wyniosłeś, pijaku?!”, „Franka nie kojarzysz? No co ty Franka nie kojarzysz? Ten taki przecież, wiesz, niepodobny do nikogo. Ten, co mu żona poszła w tango z hydraulikiem. No jak Franka nie kojarzysz, słowo honoru…”.