Fort Trump



share

Kiedy z zakamarków swojej pamięci przywołasz globus i marszcząc brwi powoli przesuniesz kontynenty aż do miejsca o którym w wielu wymiarach najczęściej myślisz, to w oka mgnieniu jak czarnoksiężnikowi z zasobów twojej pamięci wyłoni się przeszłość, dzień dzisiejszy, a może nawet i przyszłość Rzeczpospolitej. Na ziemi napojonej krwią bohaterów i ich oprawców, dziś w czasie pokoju (jak w każdym normalnym kraju) wrze polityczna walka między ludźmi wypełnionymi troską i osobistą ambicją o implementację ich wizji Polski.



share

Gratulując niekwestionowanego euro zwycięstwa PiS-owi w przedbiegach do jesiennych wyborów do Sejmu, wchodzimy w świat refleksji jak do niego doszło i co ono oznacza. Oczywiście najpierw kondolencje dla Grzegorza Schetyny herbu Nie Pozwolimy, który w pogoni za zwycięstwem załadował tylu zawodników do swojego Volkswagena, że wybierając ruch lewostronny złapał gumę i do mety dojechał drugi. Jednak dodajmy, że to Schetyna zasłużył na naszą wdzięczność jako perspektywiczny likwidator postkomunistycznej masy upadłościowej, bez znaczenia jakie nim kierowały motywy. Nadchodzi dezintegracja KE (zaszkodzą jej stare komusze twarze Cimoszki i Millera) która raczej myśli  o budowaniu silnej niemieckiej UE, a już napewno nie niepodległej Polski. Powstaje podejrzenie, że Schetyna wystawiłby nawet Jaruzelskiego i Kiszczaka, gdyby tylko biedacy dożyli…



share

Politycy polewają nas ciepłą wodą z kranu, a tu za oknem szaleje inflacja niesiona halnym ze wzgórz Golan. Okazuje się, że w 1996 r. majątek “ukradziony” przez Polaków zamordowanym przez nazistów Żydom był wart tylko $65 mld, jednak w 2015 był wart już $230 mld, a teraz słyszymy już pohukiwania nawet o $330 mld! Dociśnięty do muru gimnastyką izraelskich władz i protestami Polonii i nowopowstałej Konfederacji rząd PiS podjął się niebezpiecznej roli sapera, aby rozbroić kwestię unowocześnionego bankowego żydowskiego niewypału z II wojny światowej zwanego też S. 447. Tyle w tym dobrego, że rząd przestał ukrywać tę kwestię pod dywanem uroczo mówiąc, że jej nie ma.  Jakby tu powiedzieć, jedno dyplomatyczne splunięcie może naprawdę poprawić wzrok i wyrównać ze swoimi wyborcami krok. A może źle interpretujemy zachowanie znanego izraelskiego architekta?