duch



share

W świąteczny czas telewizje raczą widzów klasyką filmową, najczęściej jest nudno, bo ile można, ale między śledziem i pięćdziesiątką człowiek zaczyna dostrzegać niuanse, których wcześniej nie widział. Mnie oświeciło po słynnej scenie z „Pana Wołodyjowskiego”, tej w kościele gdzie padły słowa: „Dla Boga, panie Wołodyjowski! Larum grają! wojna! Nieprzyjaciel w granicach! a ty się nie zrywasz! szabli nie chwytasz? na koń nie siadasz? Co się stało z tobą, żołnierzu? zaliś swej dawnej przepomniał cnoty, że nas samych w żalu jeno i trwodze zostawiasz?” Gdy wybrzmiały apele księdza, główną nawą wszedł Hetman Sobieski w asyście husarii. Hetman podszedł do trumny wielkiego rycerza, ukląkł, potem wyjął złamaną szablę, a szlachta uniosła w górę setki błyszczących ostrzy. W tamtym czasie Polacy nie wiedzieli, że po klęsce nastąpi „Wiktoria wiedeńska”, ale dziś wiemy wszystko i na historycznych wielkościach powinniśmy krzepić współczesną wiarę.