Dubois



share

Starego sądowego wróbla na plewy się nie nabierze. Jak tylko pojawiły się pierwsze zarzuty i pierwsze reakcje Grodzkiego, wiedziałem z jakim przypadkiem mamy do czynienia i co się za chwilę stanie. Nie było to trudne zadanie, biorąc pod uwagę, że wśród ordynatorów i lekarzy z tak zwanym nazwiskiem, proceder „kopertowy” to nie przywara czarnych owiec, ale niestety norma. Jeśli można mówić o pozytywach, to dotyczą one zdecydowanej mniejszości. Długo by pisać z czego to wynika, ale korzenie zjawiska sięgają głębokiego PRL, a na początku III RP nic się nie zmieniło, aż do 2007 roku, gdy pojawiły się wielkie afery łapówkarskie, ze słynnym doktorem G. na czele.



share

Co widać w historii medialnej panów: Banasia i Grodzkiego? Dwa modele postępowania, lewicowa bezczelność i prawicowe samobiczowanie. Do dziś nikt nie wskazał cienia dowodu, na to, że Banaś popełnił jakiekolwiek przestępstwo, a wszystkie zarzuty opierają się na paszkwilu Kittela, który jest tandetnym inscenizatorem, nie reporterem, czy tym bardziej dokumentalistą. Przypomnę, że to Kittel dostał zlecenie na Szeremietiewa i złamał mu karierę „artykułami”, które z prawdą miały tyle wspólnego, co Kittel. No i co? Jedno słowo do rymu samo ciśnie się na usta, ale w felietonach staram się oszczędnie gospodarować „łaciną”.



share

Zanim się cała akcja ze szczuciem i opluwaniem Kaczyńskiego rozkręciła na dobre, napisałem parę słów o tym, jak to się skończy. Moja „przepowiednia”, owszem była dowcipna, ale to nie znaczy, że nie zawierała poważnego zagrożenia dla Geralda Birgfellnera. Jak najbardziej serio pisałem, że wybór pełnomocników grozi austriackiemu klientowi postawieniem zarzutów karnych. Póki co takich zarzutów jeszcze nie ma, ale Gerald Birgfellner już zapłacił 6 tysięcy kary za odmowę stawienia się w prokuraturze. Wiadomo też, że od faktury (refaktury de facto) na ponad 1,5 miliona złotych, którą każdy może wystawić każdemu, nie odprowadzono VAT, co jest przestępstwem karno-skarbowym.

Strony