Dorota Pilarska



share

Dziś bardzo krótki tekst, żeby każdy Czytelnik mógł zachować odpowiednią świeżość umysłu, która pozwoli rozwiązać konkurs. Do Sądu Rejonowego w Złotoryi przyszły kolejne „rozrachunki”, pod którymi podpisała się główna księgowa „Złotego Melona” i fundacji WOŚP, Dorota Pilarska. Póki co skupię się na jednej perełce radosnej księgowości, bo prezes Owsiak zgodnie z przewidywaniami i po mimo zarządzenia nie przysłał do sądu wydruków z ksiąg rachunkowych i co mu zrobisz? On jest prezes „Jurek”, jego tata jest stary Owsiak i sąd prezesowi „to se może”. Trzeba jednak wierzyć w ludzi i nawet w prezesa, może się zapomniało spakować, może poszło pocztą lotniczą, może mecenas Zagajewski odwołał się do Dumy. Nie wiem, nie znam się, nie orientuję się, zarobiony jestem, dlatego podrzucam robotę innym, bardzo mile widziani fachowcy z WOŚP, którzy tu koczują 24h na dobę. Zagadka jest następująca.



share

Zdarzają się takie sytuacje w życiu, że nie bardzo wiadomo, jak się zachować, co wynika z dylematu moralnego. Nie chciałbym zrobić najmniejszej krzywdy Pani Dorocie Pilarskiej, która w sądzie sprawiała wrażenie „kozła ofiarnego”, a nie osoby odpowiedzialnej za przesłanie do sądu makulatury. Ze słów Pani Pilarskiej wynika, że wydruki „rozrachunków” były konsultowane z lepszymi fachowcami od odpowiedniego kreowania świata, nie tylko księgowego. W efekcie księgowa WOŚP i „Złotego Melona” nie potrafiła odpowiedzieć na podstawowe pytania, które same się narzucają każdemu zjadaczowi chleba powszedniego. Pierwsze pytanie. Ile towarów i usług WOŚP kupiła od „Złotego Melona” za lata 2004-2013 (suma faktur)? Ile fundacja WOŚP przelała na konto „Złotego Melona” w ramach spłaty zobowiązań wynikających z faktur? Te dwa pytania wystarczyły w zupełności, żeby Pani Pilarska zmieniła zdanie w zakresie przejrzystości i oczywistości danych zawartych w wydrukach.