dojna zmiana



share

Zgodnie z przewidywaniami oberwałem od części elektoratu PiS za krytykę Antoniego Macierewicza, w związku z nachalną promocją ulubieńca Misiewicza. Swoim zwyczajem zdania nie zmieniam i nadal przestrzegam przed ślepotą, zwłaszcza po przeczytaniu komentarzy w stylu: „Nie wykształcenie jest najważniejsze, trzeba ufać Macierewiczowi”. Smutna to lektura, z półki relatywizmu, taki magister Kwaśniewski na opak, ale nie o tym chcę pisać. Pojawiły się inne głosy, równie niebezpieczne, żeby nie powiedzieć głupie, których wymowa jest jednoznacznie szkodliwa. Ludzie sprzeciwiający się poprzedniej władzy, za cenę własnych karier, a często życia na granicy minimum egzystencjalnego, nagle zaczęli awansować. Ma to być dowód, że PiS nie różni się niczym od PO. Tak było w przypadku Andrzeja Gwiazdy, dr Sławomira Cenckiewicza i nowego szefa IPN, dr Jarosława Szarka, tak jest z reżyserem Krauze, czy niektórymi aktorami, którzy odważyli się zagrać w „Smoleńsku”.