dezorientacja



share

Bez większego wysiłku podtrzymuję swój wizerunek chłopaka „do tańca i do różańca”, żadnej roboty się nie boję. Napiszę felieton, a zaraz potem idę przygotowywać dach do montażu rynien, które rzecz jasna zamatuję sam, by jutro pokleić papą przeciekające fragmenty. Pochwaliłem się skromnym pakietem renesansowym z próżności, ale też na potrzeby opinii, wniosków i argumentów, jakie zamierzam za chwilę przedstawić. Tusk usiłuje iść moją drogą, ale jego problem polega na udawaniu roboty, nie na robieniu i na myleniu narzędzi pozorujących działania. Odkąd trwa agonia Donalda, coraz częściej widzimy go z różańcem na „kongresie kobiet” i w tęczowym krawacie w Łagiewnikach. Niby wszystko jak dawniej, Donald tańczy i udaje, że się modli, ale w końcowym efekcie pełna tragedia.



share

Odkąd uchodzę za oszołoma pochłoniętego spiskami, wyjaśniam inteligentnym i rzucam formalnie w stronę przeciwną prostą uwagę – spisek nie działa w hurcie. Nikt nie wysyła instrukcji do tysięcy, setek tysięcy i milionów, nowe rozdanie zawsze zaczyna się w wąskim gronie kilku bossów, a reszta po prostu wie co ma robić. Ojcowie chrześnic w rodzimej Sycylii i później w Nowym Yorku musieli wydawać specjalne komunikaty co i jak ma funkcjonować? Nic podobnego, każdy w dzielnicy wiedział kto rządzi i czego oczekuje, jeśli oczekiwania się zmieniały wszyscy we wsi NY wiedzieli o tym godzinę po decyzji bossów. Podobnie, jeśli nie identycznie działa RPIII i dlatego obecny stan rzeczy, który jednych napawa optymizmem, innych ścina lękiem, jeszcze nie jest decyzją rodziny, tylko ciągle trwa strzelanie przez szyby Fordów. TVN i cała reszta najzwyczajniej w świecie nie wie, co się dzieje i pogubiona w domysłach wypuszcza próbne balony.