deklaracje



share

Nie wiadomo, czy śmiać się czy płakać, po zwyczajowych pogawędkach w telewizji i przy piwie o polskim honorze wspieranym przez bohaterstwo. Zacznę od siebie, żeby nie było. Parę lat temu nie chciałem lamentować i rozsiewać czarnych wizji, bo taką miałem strategię, ale prawda o tamtych czasach była bardzo dramatyczna. Seria procesów z Owsikiem doprowadziła do takiego punktu, w którym zastanawialiśmy się rodzinnie, czy nie sprzedać domu i nie zacząć wszystkiego od nowa. Sprawy wyglądały bardzo źle, jednak szczęśliwie się wszystko zakończyło i dziś jest kilka razy lepiej.



share

Przypomniało mi się stare powiedzonko z podstawówki, ale to nie przypadek, tylko obserwacja. Sezon ogórkowy w pełni, dlatego rozmaite Kasie i Łukasze z TVN prześcigają się w „tematach”. Szczerze i bez ironii podziwiam warsztat dziennikarski, sam należę do wyjątkowo upierdliwych i szczycę się wygrzebywaniem informacji z Internetu, do których mało kto dotarł, ale sołtysowej ścinającej metalowy krzyż siekierą i deklaracji sumienia podpisanej na „Facebooku” przez 30 nauczycieli, nie wydobyłbym w życiu. Takie akcje niestety będą coraz bardziej skuteczne, bo TVN tyra w pocie czoła, a po drugiej stronie widać ideologiczną podnietę, pomyloną z wartościami i poplątaną z faktami. Zadałem sobie trud i sprawdziłem o co chodzi w tych antykatolickich Michałkach. Wyszły same banały na obraz i podobieństwo „Steczkowskiej, która pokazała za dużo. Przypadek?”.



share

Pakuje się na grząski grunt, bo ktoś, przynajmniej od czasu do czasu, musi to robić. Wszyscy dokoła mają pretensje do wolności słowa, do czytania ze zrozumieniem, do traktowania zjawisk łacińskim wzorcem ad rem, nie ad personam. Skoro takie są oczekiwania to trzeba się trzymać wytycznych i dodać niuanse. Gdyby jakikolwiek pisarz kierował się kategoriami politycznymi nie mielibyśmy klasyki literatury, a zamiast tej niepowetowanej straty biblioteczne półki zalałyby instrukcje obsługi ciemnego ludu. Przeczytałem wypowiedź socjopaty Niesiołowskiego i ze wstydem przyznaję, że pierwszy raz przeczytałem słowo w słowo. Trudno i tylko ja wiem jak bardzo trudno mi przechodzi przez klawiaturę wystukanie „ad rem”, ale w tej wypowiedzi, co do generaliów można się tylko przypieprzyć „ad personam”. Cytuję autentyk: „Pamiętam jak ja chodziłem do szkoły, to wtedy rzeczywiście jeśli ktoś miał bułkę, kawałek czekolady, to było daj gryza.