degradacja



share

Jest rok 2016, rząd Beaty Szydło ustawia poprzeczkę w takim miejscu, że cała reszta odstaje. Najmniejszy przejaw nieuczciwości, czy sięgania po cudze, kończy się dymisjami, nawet człowiek Macierewicza, po interwencji Kaczyńskiego, zostaje zwykłym „Miśkiem”. Na przełomie 2016 i 2017 zaczynają się zgrzyty, „przaśną Panią od gotowania rosołu” zastępuje europejskiej klasy bankier Morawiecki. Parę chwil później Beatę Szydło dobija własna partia, bo w mediach zaczyna krążyć słynne „te pieniądze nam się należały”. I to była największa afera w rządzie „przaśnej” Beaty Szydło, nie licząc żenującego Misiewicza, którego z wielką pasją bronili „najprawsi z prawych”.



share

W tych dniach mamy okazję obserwować, jak runęła kolejna postępowa i liberalna bajeczka o patrzeniu w przyszłość. Żadnych sentymentów, żadnych żali i rozdrapywania ran, zapomnijmy o tym, co było, odkreślmy grubą kreską i idźmy do przodu. Zupełnie inaczej niż nasi starsi bracia w wierze, którzy ze swojej historii zbudowali ideologię, religię, państwo i gigantyczny biznes, ale oni wiedzieli jak się do tego zabrać. Charakterystyczna rzecz, że w całym Izraelu nie znajdziecie jednej krytycznej uwagi na temat Żydów kolaborantów i pół zdania w obronie Polski? Dlaczego tak się dzieje?



share

Myślę, że to całkiem niezły tytuł.
Mam nadzieję, że jutrzejsza treść nie okaże się gorsza.

Strony