Łączewski



share

Wybrzmiały wszystkie „sensacje” tygodnia, z komisją rodziny dla „Razem”, wicemarszałkiem Czarzastym i odstawieniem Chojny-Duch na boczny tor. Lekkim echem odbija się jeszcze „orędzie” marszałka senatu, ale trudno się dziwić, w Internecie trwa masowa produkcja memów i Tomasz Grodzki wystąpił już w roli papieża, Cezara i Bruce Lee. W takim pakiecie atrakcji ciężko się przebić z prawdziwymi sensacjami, a za takie z pewnością należy uznać tytułowe zachowania dwóch najbardziej znanych „sędziów”, niestety znanych z tego, co powinno dyskwalifikować każdego sędziego.



share

Wiceminister Piebiak musi się podać do dymisji i to natychmiast. Powody są dwa, prowadzenie takiej korespondencji z oficjalnego konta ministerialnego na portalu Twitter jest dyskwalifikujące. Czyste szaleństwo i pełna amatorka, pisałem o tym tysiące razy, po aferze z nijaką Izabelą Pęk, ale jak widać wszystko grochem o ścianę. Po drugie, co bardziej „bystrzy” mogą mi zarzucić brak konsekwencji, bo Kuchcińskiego broniłem i co więcej atakowałem „prawych”, którzy dołączyli do nagonki, ale to są dwie różne sprawy.



share

Tytuł ukradłem z komentarza Jacka Liziniewicza, dziennikarza w dosłownym tego słowa znaczeniu, który mógłby pracować w zawodzie pół wieku temu, bo wie bez Google na czym ten zawód polega. Cóż więcej mogę dodać do słów Jacka Liziniewicza? Powiedział wszystko w jednym zdaniu i nie pozostaje nic innego, jak tylko rozwinąć ze wszech miar słuszne podsumowanie. Zacznę do tego, że powodów do takiej, a nie innej oceny Polacy mają tysiące, ponieważ 1000 razy orzeczenia sądów nie miały nic wspólnego z literą prawa, logiką i doświadczeniem życiowym. Podejrzewam jednak, że Jacek Liziniewicz zainspirował się dwoma ostatnimi „postanowieniami”.

Strony