cep



share

Długo się wahałem, czy ogóle się odnosić do typowej bolszewickiej agitki, polującej na wrogów dyktatury proletariatu, ale w końcu przeważył tytułowy argument. Niejaka Magdalena Środa była łaskawa poświęcić mi „felieton” w bulwarówce Wyborczej. Starym zwyczajem linków do tandety nie wklejam, ale kto nie wie o czym i o kim mowa, to podpowiem, że nie ma czego żałować, taka przeciętna Myszka Agresorka ze stajni ideowych komunistów, obecnie emerytowana feministka. W każdym razie w komunistycznej stajni Środa uchodzi za jakiś tam autorytet i postanowiła wziąć w obronę niewinnego baranka, a tak naprawdę żydowskiego rasistę, Michała Bilewicza.



share

Proponuję chwilę oddechu dla wszystkich i przede wszystkim dla Profesora Cieszewskiego, który po prelekcji w sejmie i rozmowie z byłym dziennikarzem Markiem Kacprzakiem na odpoczynek zasłużył, chociaż w ogóle się nie zmęczył. W ramach wytchnienia mam temat leki, łatwy i przyjemny. Wpadka Rońdy stała się przedmiotem dramatycznych apeli i dała podwaliny pod wysoki standard odpowiedzialności za słowo – blefowałeś, to giń. Tymczasem w mediach pokazał się dawno nieobecny prokurator Seremet. Wstał rano i poszedł do Radia Zet, żeby z magister zootechniki porozmawiać o fotogrametrii i biometrii naukowo stosowanej. Przy okazji mały wtręt. Czy Szanowni Czytelnicy zdają sobie sprawę, że parówki i puszki, które stały się medialnymi jajami, mają poważną konkurencję w postaci prawdziwych jaj, takich sensu stricte? Pani magister Olejnik, zootechnik o specjalizacji drób, na jednym ze spotkań z młodzieżą nie była sobie w stanie przypomnieć z jakiego tematu pisała pracę magisterską.