Bloomberg



share

Podobno w polityce wieje nudą, może gdzie indziej tak, ale nie w Ameryce. Tak jak poprzednio pisałem, mimo podsycania ognia i fanfar przez naiwnych wyborców wokół starego komucha senatora Bernie Sandersa, na placu wreszcie pojawiła się straż pożarna globalistów lansująca jednego ze swoich, czyli Mike Bloomberga. Żeby na dobre wygasić socjalistyczne mrzonki pozostałych kandydatów podano wiadomość, że Mały Mike (jak nazwał go Trump) rozważa jako kandydata na swojego wiceprezydenta nie kogo innego, ale Hillary Clinton! Właśnie to ma być ta mieszanka wybuchowa, koktajl Mołotow, mającą zmieść z prezydenckiej sceny Trumpa. Najbardziej skorumpowana polityk (czy jak mawiają bardziej oświeceni polityczka)  i jeden z najbogatszych politycznych kameleonów. Widocznie banksterzy uznali, że na Trumpa nie mogą nijak liczyć, więc przedstawienie czas zacząć!



share

Szlifowanie diamentu nienawiści i kłamstwa skończyło się wywrotką z kulminacyjną sceną harakiri z podstarzałą liderką Demokratów drącą na strzępy federalny dokument przemówienia prezydenta Trumpa w szale politycznej dewastacji. Speaker Nancy Pelosi z pewnością należy się przysłowiowy odpoczynek w Ciechocinku. Polityka bywa krwawym sportem, widocznie tym razem jej nie wyszło (choć jej córka oznajmiła, że jej mamusia jest tak przebiegła, że mogłaby uciąć ci głowę, a ty byś dalej się uśmiechał), albo jej modlitwy o “pomyślność” Trumpa (tak mówiła do naiwnych) nie zostały wysłuchane. Inaczej mówiąc był to wspaniały tydzień dla Trumpa i totalne niepowodzenie dla Demokratów. Impeachment odszedł w czeluść historii. Miał zniszczyć Trumpa, jednak zniszczył tylko Joe Bidena poprzez naświetlenie korupcji na najwyższym szczeblu wśród polityków i Deep State.