Bieńkowska



share

Zaczynam się siebie bać, zawsze sądziłem, że marne ze mnie wsparcie dla uprzywilejowanych, choć zgaszonych medialnie, no i proszę, udało mi się wskrzesić Premierzycę Bieńkowską. Pojawiła się na konferencji związanej z kolejną fazą propagandy sukcesu, ale jakaś taka przygaszona bidulka, wyraźnie odsunięta na prawo od Tuska, co uważam za symptom przyszłych problemów Premierzycy. Zostawmy jednak ambicje, kompleksy i rozkapryszone ego autora na boku, co pozwoli przejść do sedna dzisiejszego felietonu. Bardzo chętnie słucham życzeń i propozycji Czytelników, w końcu pisanie ma tylko wtedy sens, gdy czytający znajdują treść i formę, której oczekują. Zgodnie z życzeniem dzielę się wrażeniami, po konferencji ze wskrzeszoną Bieńkowską i jeszcze żywym Tuskiem. Od pierwszego zdania uspokajam, że to wydarzenie po jednym dniu stało się nieaktualne, bo Kaczor był pierwszy przy telefonie, a Sławomir S. wyszedł z prokuratury.



share

Sensacyjnych tematów nie brakuje, właśnie pijany motorniczy z Łodzi dał zmianę pijanemu idiocie z Kamienia Pomorskiego, ale coś słabo się historia rozwija. Minęło pół dnia i żadnej konferencji, może dlatego ciężko się wbić z kolejnym cudownym rozwiązaniem, że konfiskowanie tramwaju za jazdę po pijaku nie wydaje się już tak „oczywiste”, jak konfiskata samochodów. Jeszcze tylko jedna złośliwa uwaga i przechodzę do tytułowej sierotki medialnej. Podnieceni reformatorzy zapomnieli, że na drogach jeżdżą kierowcy PKS, MPK, pracownicy firm dostawczych i wszyscy prowadzą wozy, które nie należą do nich. Bardzo bym się nie zmartwił, gdyby z powodu pijanego Józka opozycjoniście Frasyniukowi RP III kasowała TIR-a, niemniej groteskowość pomysłów rozmaitych demagogów, ten przykład pokazuje dość dobitnie. Jest jeszcze ratunek w postaci ekwiwalentu stanowiącego równowartość auta.



share

Pomysł bardzo dobry i jako osobnik upierdliwy od razu jestem w stanie podać co najmniej kilka powodów, dla których tak uważam. W całym tym zgiełku nie sposób dogonić wszystkich wstawek i akcji propagandowych dogorywającego lidera, dogorywającej ekipy. Czym innym się zajmowałem ostatnio, a Prezes jak widać ma swoje priorytety i tak wpadł na rzecz dość oczywistą, jednak przemilczaną. Bieńkowska to najnowszy numer Tuska, który się schował za babskim tatuażem super „minister”, tym samym Donald podrzucił gawiedzi następny hit, następną wunderwaffe. Samo zdemaskowanie zabiegu Tuska, wypaliło jako pierwszy celny strzał Prezesa w żywą tarczę wroga. W przeciwieństwie do Macieja Stuhra, który obwiesił dziećmi polską warownię pod Cedynią, Donald do murów obronnych swojej twierdzy w KPRiM przykuł dojrzałą kobietę, ale jeszcze wszystko przed sopockim wojownikiem, przyjdzie czas na nieletnie, żywe, tarcze. Drugi celny strzał to wyciągnięcie kitu robiącego za klajster sukcesów.

Strony