bezpieka



share

Jedno pytanie fruwa w powietrzu w odniesieniu do męskiej i tytułowej postaci, która jest przedstawicielem znaczenie szerszej grupy i wypracowanej metody. Pytanie jest naiwne, a bez eufemizmów po prostu głupie i brzmi: „Jak to się stało, że Jarosław Kaczyński przez tyle lat nie wiedział, że Kujda był współpracownikiem SB”. W odpowiedzi na tak głupie pytanie warto sobie przypomnieć lub uświadomić parę podstawowych rzeczy i na pierwszym miejscu musi się znaleźć profesjonalizm połączony z bezwzględnością bezpieki zbudowanej według modelu rosyjsko-radzieckiego.



share

Na giełdzie co bardziej nerwowi gracze już obstawiają kto zostanie nowym liderem „wkurzonych” i główne zakłady dotyczą dwóch nazwisk: Kukiz i Stonoga. Od razu się przyznam, że tytuł jest bardzo dużym skrótem. Każdy z wodzów „społecznych” to mimo wszystko inny typ i charakter, ale poszedłem skrótem z jednego konkretnego powodu. Ani Kukiz, ani Stonoga nie będą „właścicielami” 20% głosów. Nie będą też mieli żadnej kontroli nad posłami, którzy pojawią się na listach, co wynika wprost z doświadczeń i wiedzy politycznej, nie tylko w polskich realiach. Mamy etap przejściowy, jeszcze nic się konkretnego nie urodziło, poza jedną kluczową przesłanką. Wiadomo jakie jest zapotrzebowanie i warunki do tworzenia odpowiedniej formacji dla odpowiedniego wyborcy. Magowie pociągający za sznureczki wiedzą, że 20% Polaków zagłosuje na każdego kto „pogoni tę bandę”. W didaskaliach suweren dopisał, że fajny byłby Kukiz, ale w między czasie wyskoczył Stonoga i znów się robi zamieszanie.



share

Na przykładzie Bronisława Komorowskiego można w sposób precyzyjny wyjaśnić na czym polega dość powszechny błąd językowy z naprzemiennym używaniem słów: ilość i liczba. Ilość odnosimy do czegoś, co jest nie policzalne, natomiast liczba to policzone dane. Jestem przekonany, że nikt nie policzył wszystkich wpadek, błazeństw i kompromitacji Komorowskiego i dlatego należy mówić o imponującej ilości. Tego chyba nikt nie zakwestionuje, stąd też trudno uniknąć powtarzającego się pytania. Co się takiego stało, że kampania niepodanego Bronka praktycznie nie istnieje? Czy rzeczywiście sztab obecnego prezydenta i nieszczęścia Polski, poszedł do boju z gołymi rekami? Patrząc na chaotyczne ruchy i wyciąganie najstarszych trupów z szafy, taka konkluzja nasuwa się sama. Komorowski musiał być przekonany, że nic złego w trakcie kampanii mu się nie stanie, bo niby, z której strony niebezpieczeństwo miałby nadejść?

Strony