bełkot



share

No dobrze, skoro ma być o finansach nie o Tusku, to niech ma być, ale będzie po mojemu. Istnieją dwa obowiązujące modele wyjaśniania kwestii ekonomicznym, pierwszym jest bełkot: subwencje, acykliczność, fixing, itd., nie przypadkowo wszystko do jednego wora wrzuciłem, chociaż spece zajmują się oddzielaniem bełkotu kapitałowego od gospodarczego. Drugi model traktuje ludzi infantylizacją, chyba jeszcze bardziej nieznośna maniera od bełkotu fachowego. Obojętnie jakiego ma przed sobą słuchacza, medialny profesor czuje się w obowiązku zilustrować deficyt rozkładając na stole jabłuszka. Mój model wyjaśniania sobie samemu i przy okazji zainteresowanym opiera się na zwykłym rachunku, nawet nie ekonomicznym, tylko takim podstawowym rachunku – od rachowania. Absolutnie niczym nie różni się bilans zarobków wydatków i długu państwa od tego, co każdy z nas ma we własnym domu, oczywiście jeśli mamy mówić o rachunku nie o podejściu do finansów.