Balcerwicz



share

W ostatnich dniach obserwuję polską politykę z dużym dystansem i bardzo pobieżnie, bo głowę mam zajętą sprawami… różnymi sprawami, które kiedyś zaowocują obiecanymi rozstrzygnięciami. Przy niedzieli miałem w końcu okazję odetchnąć i nadrobić zaległości. Już po pierwszej, bardzo wstępnej sesji, ubawiłem się do łez. Przejrzałem zdjęcia i filmiki z marszów KOD i takiej rozrywki dawno nie doświadczyłem. Proszę Polaków! Przyznajcie się, ale tak szczerze, bez wymądrzania się po fakcie, który Polak jeszcze pół roku temu byłby na tyle szalony, aby postawić stare pięć złotych z rybakiem na Balcerowicza skandującego w tłumie „Kaczyński musi odejść”. Wchodzę do Internetu i co widzę? Ano dokładnie pana Leszka palącego oponę, tego samego, który zawsze kpił z ulicznych manifestacji, a teraz robi nie przymierzając za Renatę Beger, bo świętej pamięci Lepper jednak miał więcej charyzmy. Idzie Balcerowicz po ulicy i domaga się, żeby wszystko wróciło do dawnej patologii.