badanie



share

Pewnie wielu potraktuje moją deklarację z takim samym politowaniem, jak wyreżyserowane zwierzenia Scheuring-Wielgus, ale jestem gotów przysiąc na każdą świętość, że nic nie wiedziałem ani o tym, że oksfordzcy naukowcy zajmowali się autorskim projektem kontrowersje.net, ani o tym, że opublikowali swoje badania. Proszę w tym miejscu nie przerywać lektury felietonu, poważnie piszę i jeszcze podaję źródło. Dobrzy i „dobrzy” ludzie donieśli, że coś tak niesamowitego naprawdę miało miejsce, no i nie wypada pozostawić sprawy bez komentarza, uprzedzam jednak, że będzie jeszcze bardziej niewiarygodnie.



share

Człowiekowi tłumaczyć nie trzeba, że barbarzyństwem były działania prokuratury PO/PSL, a ekshumacja to konieczność. Głupiemu i podłemu szkoda poświęcać czas. Za czystą bzdurę i obrzydliwość należy uznać nie ekshumacje, ale supozycje, że jest to osobisty pomysł Jarosława Kaczyńskiego na robienie polityki. Nie siedzę w głowie Kaczyńskiego, jak większość „dziennikarzy”, ale jestem pewien, że ta dramatyczna decyzja nie ma nic wspólnego z robieniem polityki. Prócz Jarosława Kaczyńskiego 89 innych rodzin zdecydowanie popiera decyzję prokuratury. Politycznie ekshumacje rozgrywa zaledwie 6 rodzin, w tym esbecki kapuś Deresz.



share

Z wykształcenia jestem magistrem socjologii, ale to za mało, żeby uchodzić za eksperta od badań ankietowych, zrobiłem jedno jedyne badanie w ramach pracy magisterskiej. Nie jestem ekspertem, co nie znaczy, że nie mogę być firmą Millward Brown, która robi sondaże między innymi dla TVN. Wczoraj po raz pierwszy brałem udział w telefonicznym sondażu związanym z „bieżącymi wydarzeniami w Polsce”, który przeprowadziła ze mną ankieterka Millward Brown. Szczegółów czepiać się specjalnie nie będę, chociaż nie wiem, czy to szczegół, skoro dopiero po 4 zdaniu zorientowałem się, że ktoś chce ze mną rozmawiać o preferencjach wyborczych, a nie zaproponować nowy pakiet darmowych minut albo sprzedać na raty kołdrę z owczej wełny. Dużo ważniejsza jest jednak metodologia, która w wydaniu Millward Brown niczym, ale to kompletnie niczym nie różni się od pierwszych zajęć praktycznych studentów I roku socjologii i jest oparta na najbardziej prymitywnej metodzie, tzw. łapance.