Andreas Lubitz



share

To musi być widoczne, że mam w sobie pierwiastek autodestrukcyjny, a może i kawałek tablicy Mendelejewa, dlatego wcale nie prowokuję i nie szukam taniej sensacji. Pytam poważnie siebie i wszystkich, gdzie jest ta granica normalności i kto ją ustawia? Nienormalny był niemiecki pilot, czy nienormalna jest rzeczywistość, w której usiłujemy przeżyć? Do 1989 roku w Polsce ludzie bali się wielu rzeczy, ale jednego byli pewni – praca i gnat do gara zawsze się znajdzie. Od 1989 zmieniło się i nie tylko w Polsce, zmieniło się globalnie. Zacząłem od banału, to będę się konsekwentnie trzymał banału i stwierdzę, że wyścig szczurów rozsadził naturalny porządek wraz z hierarchią zdrowych dążeń. Zupełnie nowe, syntetyczne zjawisko nie mające nic wspólnego z darwinowską brutalnością. Co dziś daje poczucie bezpieczeństwa i normalności?