Analytics



share

Google sprowadziło mnie na Ziemię. Kto da wiarę, że domorosły socjolog z tytułem magisterskim, dopiero w ostatnich miesiącach poznaje marketing i zarządzenie? Niestety tak się właśnie dzieje i Bóg jedyny wie, jak to się skończy. Na koncie Google Analytics widać wszystko jak na dłoni, z jakich krajów przychodzą Czytelnicy, ile czasu przebywają na stronie, czy klikają na linki odsyłające do innych tekstów. Tych parametrów jest więcej niż chce mi się wymieniać, a za dodatkową opłatą mogę się dowiedzieć kto z kim śpi i w której minucie osiąga orgazm. Jeśli przesadziłem z precyzją analizy danych, to tylko trochę albo nie mam pojęcia, który pakiet wykupić.