ambicje



share

Zawodowcy z etatami od bełtania ludziom w głowach, masowo zajęli się największym skandalem w RP III od czasów afery alkoholowej Leszka Balcerowicza. Mąż Beaty Szydło wstąpił do lumpexu! Nie znalazłem w sobie tyle siły, żeby zapoznać się z detalami, w każdym razie ze szczątkowych danych i pobieżnej analizy wynika jedno. Całe to „lepsze towarzycho”, których ojcowie i dziadowie biegali do wychodka ze stodołą, straciło wszelki kontakt z rzeczywistością. Dla średnio rozgarniętego chłopo-robotnika komunikat jest jasny – swój chłop. Mąż Beaty Szydło zamiast biegać do Sowy i wykładać z kieszeni podatnika 1300 zł za carpaccio z żubra, poszedł do bieda sklepu, gdzie zaopatruje się 70% emerytów, 40% gospodarstw domowych i 30% młodzieży poszukujących „firmówek”. Wspomniałem o tej najnowszej pożywce resortowych dzieci, ponieważ to doskonały punkt odniesienia, do dzisiejszego wystąpienia ministra Morawieckiego. Czym się zajmujesz tym jesteś!



share

Pięć minut dla kolejnej politycznej „świeżości” właśnie się rozpoczęło i daję milion w złocie przeciw dowolnej sumie, że „pięć minut” nie wyczerpie swojego czasu. Jak zwykle przy podobnych okazjach powtarzają się te same nudne schematy analiz: a) Tusk miał kreta, b) Kaczyński buduje sobie koalicjanta, c) salon gromadzi nowe rozdanie. A gówno! Jakby powiedział protoplasta wszystkich politycznych „świeżości” niejaki Nikodem Dyzma. Sprawa jest prosta tak bardzo, że prostacka. Młody wilczek Wipler poczuł zew i poszedł na głęboką wodę, w której zaraz zniknie i już się nie wynurzy – tyle zagadki. W tym miejscu powinienem postawić kropkę i uznać najkrótszy felieton świata za skończony, ale dla utrzymania poziomu pociągnę te pięć minut w niezasłużoną nieskończoność, czyli poświęcę kilka akapitów rozbiorowi sztampowego „abc” dyżurnych analiz. Punkt A.