afera bilbordowa



share

Wybuchła wreszcie prawdziwa afera, siarczyście podsycana zarówno przez płatnych tropicieli afer PiS, jak i przez sojuszniczo rozumianą prawicę. Sojuszniczo, w sensie, że ten, tego, ale naszym yntelygentnym dyskusjom na prawycy, nikomu nic do tego – a zwłaszcza zlewaczałej, totalnej lewicy.

Jak widzimy, zaklęcia te nie działają, i lewicy, jak najbardziej coś do tego. Wstyd to przyznać, ale wynika z tego to, że jeśli dujemy w lewicową trąbę, a tego nie chcemy, jesteśmy, w klasycznym leninowskim ujęciu, pożytecznymi idiotami.

Czy wynika z tego, że aby uniknąć tej pułapki, zawsze i wszędzie, ślepo i bezgranicznie wierząco, powinniśmy popierać linię Prezesa i jego partii, zmieniając się tym samym w fanatycznych wyznawców miłościwie nauczającego nas Guru?