Adam Niedzielski



share

Jeden z wielu odpowiedzialnych za tę rzeź, która w tej chwili w Polsce ma miejsce „zrezygnował” ze stanowiska Głównego Inspektora Sanitarnego. Oczywiście mowa o Jarosławie Pinkasie, piszę o oczywistości, ale trochę przesadzam. Ostatnie badanie pokazało, że prawie połowa Polaków nie ma pojęcia kim jest minister zdrowia Adam Niedzielski, w przypadku Pinkasa świadomość istnienia takiego „fachowca” pewnie oscyluje w granicach 20% i to jest największy kapitał Pinkasa. Znacznie gorzej miał Szumowski, który przeszedł słynną ścieżkę od zera do bohatera i z powrotem. Najnowsza „rezygnacja” nie odbije się takim echem, jak wspomniany upadek Pinkasa, co nie znaczy, że ranga tego wydarzenia jest mniejsza.



share

Jest rzeczą naprawdę niepojętą, chociaż jak mawiał Bismarck, przewidywalną, że tak zwani prości ludzie mają więcej wyobraźni, niż zafiksowani na swoich specjalizacjach profesorowie. Dokładnie słowa Bismarcka brzmiały następująco: „Osiemdziesięciu ośmiu profesorów i Ojczyzno, jesteś zgubiona”. Uważam się za prostego człowieka, formalnie jestem równie prostym magistrem paranauki zwanej socjologią, ale to, co się dzieje w tej chwili w polskiej „służbie zdrowia” przewidziałem precyzyjnie tydzień temu i nie było to specjalnie trudne do przeprowadzenia „proroctwo”. Po ośmiu miesiącach doświadczeń z całego świata, nowy minister zdrowia Adam Niedzielski wybrał „strategię”, która w słynnym Bergamo doprowadziła do ludobójstwa.



share

Jeszcze wczoraj nie miałem pojęcia kim jest nowy minister zdrowia Adam Niedzielski i średnio kojarzyłem ministra Zbigniewa Raua. Dziś nadrobiłem zaległości i generalne wnioski już opisałem w tytule. W ramach przyśpieszonej rekonstrukcji rządu, która w oficjalnej wersji właśnie została przesunięta z początku września na początek października, dwaj panowie podzielili się ministrami. Adam Niedzielski był szefem NFZ i to główna przyczyna, dla której nie rzucał się w oczy, bo kto by się chciał rzucać w oczy pełniąc taką funkcję, w takiej instytucji. Ponad to jest człowiekiem Morawieckiego, z wykształcenia ekonomista, co przez wielu zostało uznane za zaletę, z uwagi na dyżurny „argument”, że minister nie musi być lekarzem, ale menadżerem.