Prześlij dalej:

Prawdę o Lechu Kaczyńskim zna sam Wałęsa i żyjący świadkowie tamtych dni, jak Borusewicz, czy Borowczak, a mimo to zbudowali jedną wielką obrzydliwą blagę, która z bohaterów zrobiła tchórzy i z kapusiów bohaterów. Prawdziwa historia wygląda tak, że do opozycji Lecha Kaczyńskiego już w 1977 „wciągnął” Jarosław Kaczyński, który wówczas współpracował z KOR, w biurze Romaszewskich. W ramach KOR Lech Kaczyński prowadził szkolenia z zakresu prawa pracy dla robotników, a rok później działał i robił to samo w WZZ. W czasie strajku w 1980 roku był doradcą Wałęsy i współtwórcą 21 postulatów. W 1981 został delegatem gdańskiej „Solidarności” na I Zjazd Krajowy Delegatów, gdzie wybrano go na członka komisji programowej. 13 grudnia 1981 roku nie spał do 12.00, ale został internowany, aż do 15 października 1982 roku. Gdy został zwolniony od razu wrócił do działalności opozycyjnej, uczestniczył w posiedzeniach Tymczasowej Komisji Koordynacyjnej i Regionalnej Komisji Koordynacyjnej NSZZ „Solidarność”. W 1985 wszedł w skład Rady Pomocy Więźniom Politycznym w Gdańsku. Podczas strajków w 1988 znów i tym razem z bratem Jarosławem Kaczyńskim był doradcą strajkujących.

Cały powyższy akapit jest zbudowany z podstawowej wiedzy, dostępnej na stronach typu „Ściąga.pl”, czy Wikipedia i nie ma nic wspólnego z pisaniem nowej historii. Działalność Lecha Kaczyńskiego i Jego udział w przełomowych wydarzeniach historycznych lat 80-tych jest co najmniej bardzo duży jeśli nie olbrzymi. Nie wiem, czy w Stoczni powinna zawisnąć tablica poświęcona „braciom Kaczyńskim”, wszystko zależy od tego, co tam będzie napisane, ale tablica poświęcona Lechowi Kaczyńskiemu powinna wisieć już dawno. Fakt, że do tej pory w żaden sposób nie upamiętniono Lecha Kaczyńskiego w Gdańsku jest wynikiem pisania historii przez esbeków, kapusiów esbeków i tych, którzy się po 1989 roku esbekom i ich biznesom sprzedali.

Strony

Źródło foto: 
10971 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

4 (liczba komentarzy)

  1. Panie Piotrze, proszę piorunem zamienić Adama Gwiazdę na Andrzeja

  2. Brawo sztabowcy Jakiego!

    min Jaki ogłosił że natychmiast przystąpi do budowy III i IV linii metra.

    Wielki projekt ważny dla mieszkańców Warszawy, realny. Na ulicy w Warszawie będą o tym mówić, dobrze, złośliwie lub z niedowierzaniem ale BĘDĄ MÓWIĆ. Brakuje tylko wypowiedzi Premiera Morawieckiego, że to projekt strategiczny dla stolicy Polski i rząd PiS, jak dostanie projekt od Prezydenta Jakiego, zastanowi się na wsparciem finansowym żeby projekt mógł być realizowany. Wszyscy będą wiedzieli że rząd PiS wesprze Prezydenta z PiS w realizacji. I nie chodzi że półroku skończą, ale przed wyborami za rok będą już mocno zaawansowani z początkiem III i IV linii metra.

    Szkoda że kandydaci z Wrocławia, Gdańska Poznania i Łodzi zaspali....

     

    min Szczerski zaprosił do Międzymorza Niemcy. Więc teraz, na spotkaniu międzymorza, po sali będą biegać Niemcy i wpływać na tok działania. Ale skoro Niemcy demontują Polsce międzymorze, to w zasadzie wszytko jedno.

    Wielki Autorytet wyborczej, Roger Waters, zaliczył, między innymi pracowników wyborczej, do półgłówków. W ogóle wychwalał Rosję Putina i zabrania Polakom decydować o swoich sądach.

  3. Leokadia Jung, kobieta zarażona HIV, poruszająca się w środowiskach marginesu społecznego KOD. Stwarza zagrożenie poprzez bezpośredni kontakt z policja. SANEPID i służby medyczne nie reagują. Obecna na wszystkich zadymach Leokadia Jung faktycznie jest nosicielką wirusa HIV? Okazuje się, że tak. W 2000 powstał o niej film dokumentalny pt. „Historia Leokadii J"

  4. Wiem, że to nie na temat, ale ciekaw byłbym, co Pan miałby do powiedzenia na temat rozpuszczonej bodaj wczoraj wiadomości, że KPRP "zaprasza" Niemców do "współpracy" w budowie Trójmorza. Jak dla mnie to jest (nie bawmy się w eufemizmy) zdrada stanu i powrót do platformerskiej realizacji niemieckiej polityki w Europie Środkowej polskimi rękami (tzw. Mitteleuropa 2.0, czyli: Polska wybiera z ogniska gorące ziemniaki własnymi rękami, Szkop je sobie zabiera, a my zostajemy z oparzeniami; mniej przenośnie: jak każdy podoficer czy lokaj zbieramy odium podwładnych, a na przełożonego spływają splendory). Obawiam się, że Andrzej Duda ostatecznie straci mój głos, jeśli się to potwierdzi, bo wygląda na to, że jest wraz ze swoim otoczeniem, mówiąc Kisielem, wychowany pod szafą i ma zbyt wąskie horyzonty na to, by poprowadzić Polskę do większych sukcesów w Europie Środkowej.

  5. Strony