Prześlij dalej:

Przeciętny „prawnik” internetowy potrafi przynajmniej raz w tygodniu wysłać zawiadomienie do prokuratury, a tak naprawdę mejla z informacja, że w Internecie grozi się karalnie i szerzy mowę nienawiści. Przerażony perspektywą 150 postępowań prokuratorskich chciałbym podkreślić, że przemocy fizycznej w żadnej formie nie pochwalam, ale w ryj zawsze dać mogę, gdy który zasłuży. Tyle tytułem wstępu do „agresji” na ulicach Białegostoku, gdzie wielkiej przemocy nie było, co więcej można mówić o grzecznym pikniku, jak na okoliczności i skład osobowy imprezy.

Rozpisałem się, ale nie wszyscy muszą wiedzieć, że chodzi o tak zwany „Marsz równości”, czyli faszystowskie metody narzucania dewiacji ludziom normalnym. Przez ludzi normalnych rozumiem takich, którzy ze strefy intymnej swojego życia nie robią publicznego cyrku, żeby nie powiedzieć bajzlu. Skoro już padł zwyczajowy faszyzm, to może czas najwyższy, aby przytoczyć definicję ideologii, na którą tak często powołują się ignoranci. Faszyzm w obecnej formie nie ma nic wspólnego z pierwotnym faszyzmem z początku dwudziestego wieku. Wówczas był ta indologia narzucająca model silnego państwa i solidaryzm społeczny, w kontrze do parlamentaryzmu i demokracji. Trzeba pamiętać, że mówimy o czasie pomiędzy dwoma wojnami światowymi, co sprzyjało rozwiązaniom radykalnym.

Współcześnie faszyzmem nazywa się prawie wszystko, co krytykuje lub chociaż nie zgadza się z jedynie słuszną linią „postępu”. W rezultacie przedstawiciele neomarksistowskiej ideologii zbudowali faszyzm à rebours, czyli po ludzku mówiąc na odwyrtkę. Jedyną wariacją jaką wprowadzili nowocześni komuniści do faszyzmu jest moda na osłabienie państwa, co może podwójnie dziwić, bo komuniści jednoznacznie się kojarzą z „państwowym”, no i chcą dokładnie tego, co faszyści, czyli takiego poukładania państwa, które reprezentowałoby silniejszą mniejszość, z pogardą dla demokratycznej i parlamentarnej większości. Wszystko razem tak, czy inaczej, sprowadza się do starej komunistycznej reguły: „kto nie z Mieciem, tego zmieciem”.

Trzeźwi i przytomni ludzie wiedzą, że dewiantów na świecie jest na szczęście garstka, całe te LGBT w postaci ulicznej burdy i zgorszenia ma reprezentację na poziomie 0,5 -1,5% społeczeństwa. Mówię o dewiantach, nie o ogłupionych zwolennikach, bo tych jest niestety więcej, ale też bez przesady i bez większości demokratycznej. Dla kogo w takim razie ma być wprowadzony ten nowy „ład społeczny”? Gołym okiem widać, że dla faszynującej grupy, która nie tylko wbrew demokracji, ale i naturze, chce wprowadzić najzwyklejszy w świecie zamordyzm, połączony z pseudo religią. Na końcu tego procesu zwykły heteroseksualny obywatel będzie musiał nieść lektykę z tłustym tęczowym dewiantem, co jako żywo przypomina i faszyzm i „ludową demokrację”. Celem jest Postawienie świata na głowie, aby w tej paranoi mógł rządzić margines społeczny.

Strony

Źródło foto: 
40146 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

11 (liczba komentarzy)

  1. Liczny jakieś 50% ludności jest kobietkami. Dajmy na to że uda się przy odpowiedniej propagandzie uzyskać głosy 25% społeczeństwa kobiecego. Dorzućmy do tego 5% lewckich facetów którzy mają narobione we łbie. Dostajesz 30% poparcia. No i zaczyna się zabawa 3-5% społeczeństwa jest homo. Po wprowadzeniu programu prania szarych komórek w proszku LGTB zakres Homo - Bi można powiększyć do 10-15%. Kogo interesują problemy ludzi którym zniszczy się przy tym tożsamość płciową, a są podobno potężne. Teoretycznie Uzyskanie 40% poparcia pozwolić może na przejęcie władzy. A bolszewicy już pokazali co się robi z raz przejętą władzą. Pokazali też co się robi z przeciwnikami i klasami zbędnymi. Jak głoszą to radykalne feministki klasą zbędną są faceci. Przynajmniej ci mniej przystojni bo ładniejszych zostawi się dla rozrywki. Tych mniej gładkich będą musiały dla dobra postępu eksterminować. Problemem jest w takiej RP to, że Polki nie są głupie i widziały co się działo w epoce realnego socjalizmu. Ale gdzie indziej taki scenariusz wydaje się możliwy. Homosie staję się więc języczkiem u wagi. Rozszerzenie bazy środowiska popierającego feminizm może dać im władzę. Najprościej zwiększyć ilość LGTB które będzie wdzięczne za zwiększenie ilości partnerów. Koło się zamyka!

    Fragment Scum Manifesto z traslatora:
    "SCUM zabije wszystkich ludzi, którzy nie są w Pomocniczym Męskim SCUM. Mężczyźni w Pomocy męskiej to ci mężczyźni, którzy pilnie pracują nad wyeliminowaniem siebie, mężczyzn, którzy niezależnie od ich motywy, czyń dobro, mężczyźni, którzy grają w pall z SCUM. Kilka przykładów mężczyzn w
    Pomocniczy mężczyźni to: mężczyźni, którzy zabijają mężczyzn; biologiczni naukowcy, którzy pracują nad konstruktywnymi programy, w przeciwieństwie do wojny biologicznej; dziennikarze, pisarze, redaktorzy, wydawcy i producenci, którzy rozpowszechniają i promują idee, które doprowadzą do osiągnięcia SCUM cele; pedały, które swoim migoczącym, płonącym przykładem zachęcają innych mężczyzn do walki sami i tym samym stają się stosunkowo nieszkodliwi."
    Tak to jest wojna na krańcu której mescy hetero mają zostać zgładzeni. A tu nawet porządnego tłumaczenia tego tekstu na polski nie ma.

  2. Strony