Stanisław Skalski. Lotnik, bohater, nacjonalista

Prześlij dalej:

[3] Faktycznie, Mieczysław Moczar, znany również jako Mykoła Demko i Mikołaj Diomko, to ciekawa osobistość. Podczas wojny i w okresie stalinizmu zrobił dużo złego, ale później, po roku 1956, działał na rzecz “unarodowienia” polskiego socjalizmu, zawzięcie piętnował syjonizm, wzywał do walki z antypolonizmem, rehabilitował żołnierzy AK, bezskutecznie walczył o prawa kombatanckie dla NSZ-owców oraz sprzeciwiał się represjonowaniu działaczy “Solidarności” (więcej na ten temat można przeczytać w moim artykule “Zastać Polskę ludową, a zostawić narodową”. Tekst jest dostępny online). Jakby tego było mało, to właśnie Moczar, jeszcze przed odwilżą gomułkowską, doprowadził do złagodzenia Antoniemu Hedzie “Szaremu” wyroku z kary śmierci na dożywocie. Podziękował mu w ten sposób za ocalenie życia w czasach partyzanckich (źródło: Łażący Łazarz, “Rok 1976 - ostatnia akcja Komendanta ‘Szarego’”, WolnaPolska.pl). Oczywiście, nic nie zmieni faktu, że Mykoła Demko był zbrodniarzem stalinowskim oraz sowieckim kolaborantem z czasów II wojny światowej. Stanisława Sojczyńskiego “Warszyca” potraktował równie okrutnie, jak “żydokomuna” potraktowała Stanisława Skalskiego. Zainteresowanym polecam film dokumentalny “Czy warto było tak żyć?” Aliny Czerniakowskiej z 2007 roku. W produkcji znajduje się informacja, że podwładni Moczara (szefa łódzkiego WUBP w latach 1945-1948) stosowali wobec “Warszyca“ takie metody, jak bicie, łamanie kości kamieniem czy wbijanie gwoździ pod paznokcie. Koszmarne, nie do pozazdroszczenia. Żadna ludzka istota nie powinna doświadczać takich cierpień. Szkoda, że Diomko nigdy nie poniósł kary za swoje bestialstwo. I piszę to jako osoba, która potrafi docenić jasną stronę jego biografii (tę z epoki późniejszej, popaździernikowej).

[4] Cytat z filmu “Matrix” Andy’ego i Lany (Larry’ego) Wachowskich. W aneksie będzie więcej odniesień do tego fantastycznonaukowego arcydzieła.

[5] Jaki był odsetek Żydów piastujących najwyższe stanowiska w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego? Odpowiedzi na to pytanie udziela Krzysztof Szwagrzyk w publikacji “Aparat bezpieczeństwa w Polsce. Kadra kierownicza. Tom I. 1944-1956” (można ją pobrać z oficjalnej witryny Instytutu Pamięci Narodowej). Otóż w centrali MBP dyrektorzy żydowskiego pochodzenia stanowili 37% wszystkich dyrektorów. Na prowincji, czyli w jednostkach terenowych, doliczono się 13,7% szefów-Żydów. W Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego mogli ponadto pracować Żydzi zajmujący średnie i niskie szczeble hierarchii zawodowej. Wypada wspomnieć, że w analizowanym okresie ludność żydowska była już bardzo nieliczna, stanowiła mniej niż 1% polskiego społeczeństwa. Można zatem stwierdzić, że w stalinowskim resorcie siłowym Żydzi (jako mniejszość etniczna/narodowa) byli wyraźnie nadreprezentowani. Zdaniem Ryszarda Walickiego, autora książki “Tortury. W Polsce 1945-1955 i współcześnie”, faktycznej kontroli nad MBP nie sprawował minister Stanisław Radkiewicz, tylko Kierownictwo Partii (Bolesław Bierut, Jakub Berman, Hilary Minc) i dyrektorzy/wicedyrektorzy czołowych departamentów (Józef Różański, Anatol Fejgin, Roman Romkowski, Józef Światło). Radkiewicz, przedstawiciel Narodu Polskiego, miał więc mniej do powiedzenia niż sześciu Żydów (Berman, Minc, Różański, Fejgin, Romkowski, Światło) i jeden Polak (Bierut). Wszyscy wymienieni mężczyźni musieli być jednak lojalni wobec Józefa Stalina i Ławrientija Berii. Tymczasem Stalin i Beria byli… Gruzinami! Nie Żydami!

Strony

11667 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Natalia Julia Nowak

Autor artykułu: Natalia Julia Nowak