Reklama

Niezobowiązująca i głęboko teoretyczno ? deklaratywna tolerancja, dopada mnie nie pierwszy raz, ale okazja jak wiemy jest szczególna i tym razem tolerancja rzuca się do oczu z pazurami.

Niezobowiązująca i głęboko teoretyczno ? deklaratywna tolerancja, dopada mnie nie pierwszy raz, ale okazja jak wiemy jest szczególna i tym razem tolerancja rzuca się do oczu z pazurami. W takim razie może jeszcze raz o tolerancji. Chciałbym być miły i nie uogólniać, ale jakoś tak mi się w życiu przydarza, że ciągle spotykam ryczące krowy co mało mleka dają, nie wiem może mam po prostu pecha, a może jest zachowana jakaś prawidłowość wśród poprawnych politycznie. Patrzę na tak zwaną tolerancję w ujęciu popowo – medialnym i widzę fatałaszki na manekinach. Wyglądają te lekcje tolerancji mniej więcej tak jak zajęcia w zerówkach. Nie wolno do Afroamerykanina mówić bambusie, nie wolno Chińczyka nazywać żółtkiem, nie wolno za gejem krzyczeć pedale, proszę zapisać sto razy i zapamiętać, spocznij, po tolerancji. Słowa, słowa, słowa, ryczenie bez mleka. Wszystko z tak edukowanymi idzie dotąd dobrze, gdy spytać Kowalskiego co sadzi o Nowaku, który córkę z chałupy wywalił, bo się z Arabem, powiedzmy wybrała w nową drogę życia, nie wolno mówić ?puściła?.

Wtedy usłyszymy od Kowalskiego, że Nowak jest antysemita ( nie pomyliłem się) i tak w ogóle, to w zeszłym tygodniu buchnął Kociebowskiej worek cementu. Gdy do Nowaka zapuka bambus, to znaczy, Afroamarykanin obejmujący jedynaczkę, Kowalski jak się zamachnie, to aż bambusowi kredki wypadną z tornistra. Cóż to jest ta tolerancja, że rasistą można nazwać każdego co po pijaku krzyknie bambus, ale jak wytrzeźwieje pobłogosławi córkę co z czarnym się związała, natomiast tolerancyjny jest do szpiku kości ten co ładnie mówi, jak go media nauczyły. Tak sam przed sobą się wyspowiadałem i wyszło mi na to, że co prawda bić się nie umiem i jak wiadomo z Murzynami w boksie lepiej nie zaczynać, chyba że naparzać po jajach jak rasista Gołota, jednakowoż minę miałbym nie tęgą, na myśl o wnukach po murzyński mówiących. Istnieje coś takiego jak krąg kulturowy i strach przed odmiennymi, kompletnie odmiennymi kręgami kulturowymi. Uważam to za normalny ludzi odruch, ludzki i ojcowski. Nie chce nikogo prześladować, tłuc, podpalać, ale mam prawo do obaw. Tak samo martwiłbym się, gdyby do pokoju mojego dziecka zapukał muzułmanin, czy Świadek Jehowy, to nie jest mój świat, co nie znaczy, że chce go zwalczać, po prostu nie rozumiem tego świata i nie zgadzam się z nim, boję się tego świata. Boję się umierać za Allacha i boję się, że ojciec mojego wnuka zabroni transfuzji krwi, z powodu swoich religijnych przekonań, a moim zdaniem zabobonów i głupoty. Paranoi tolerancyjnej jest w świecie, i w Polsce szczególnie, więcej niż z naddatkiem. Świata nie naprawię, dlatego zatrzymam się na Polsce i ulubionym, choć powszechnie wstydliwym temacie.

Słyszę tu i ówdzie, ze Polska wyssała antysemityzm z mlekiem matki i tak zachodzę w głowę jak to się dzieje, że w USA czarnego jeszcze zniosą, ale gdyby Żyd powiedział, że jest Żydem i chce być prezydentem, to i Murzyni by go wyśmiali. Murzyn owszem, Żyd nigdy i jakoś nikt nie poi Ameryki mlekiem od polskich matek. W Polsce wbrew powszechnej opinii i wyświechtanym argumentom, takim jak ?spisek dziejowy?, Żydzi zawsze byli w centrum życia politycznego, kulturalnego, społecznego i naukowego. Kołakowski, Bauman, Tuwim, Brzechwa, Słonimski, Michnik i tak można długo. Z drugiej strony prawdą jest, że w Polsce szaleje antysemityzm i to najgłupsza forma antysemityzmu, antysemityzm ludowy. W Polsce śladowo występuje antysemityzm rasistowski, to jest kwestia ekstremistów. Generalnie króluje w Polsce parafialne zawołanie ?Żydzi Pana Jezusa zabili? i już bez informacji, że też Żyda. W wyższych sferach obowiązuje antysemityzm kuluarowy, eliminujący konkurencję. Żeby daleko nie szukać, partyjni koledzy Kwaśniewskiego podkreślali przy każdej możliwej okazji, w sejmowych kuluarach, że Olek jest koszerny. I robili to nowocześni, otwarci obyczajowo, tolerancyjni, liberalno-lewicowi, wręcz libertyńscy eseldowcy, kumple od szklany redaktora Michnika, nie neofaszystowscy z LPR. Dowody? Były publicznie wypowiedziane, przez poważną dziennikarkę, odsyłam do Kolendy ? Zalewskiej, poda przykłady, zapewne nie wspomni o nazwiskach.

Nie wiem jak w USA, ale w Polsce mieliśmy i mamy dziesiątki Żydów na najwyższych i wpływowych urzędach, zatem w praktyce to my jesteśmy filosemitami. Mieliśmy za ministrów i za prezydenta również, choć głośno o tym nie wolno mówić, polskich Żydów: Kwaśniewski, Borowski, Kuroń, Geremek, Meller, Szejnfeld, Wasserman, Dorn itd. Co charakterystyczne, nie ma wśród polskich Żydów na wysokich urzędach, czegoś takiego jak naturalna kolej rzeczy, mam pozycję, to mi łatwiej walczyć o swoje prawa. Poza Michnikiem nie było w Polsce wielu odważnych, którzy wstali i powiedzieli: ?tak jestem polskim Żydem i co z tego, poza tym, że jestem z tego dumny?. Natomiast przekazu medialnego i gorących apeli, tudzież zdecydowanych reakcji na polski antysemityzm nie brakuje, tylko większość jakoś tak dziwnie anonimowa. Nawet w tak zacofanej Ameryce, co się w końcu odważyła wybrać pół czarnego Murzyna na prezydenta, jest coś takiego jak społeczności kulturowe. W USA być Żydem znaczy tyle co być Irlandczykiem, Włochem, są tam organizacje i grupy wpływów, które z otwartą przyłbicą walczą o swoje prawa. Nawet żydowski Hollywood, wrzuca dowcipy w serialach pokazując żydowskie rodziny, żydowskie obyczaje. W Polsce dobry Żyd, to anonimowy Żyd, który krzyczy o antysemityzmie.

Kto ma walczyć z polskim antysemityzmem, jeśli nie polscy Żydzi i to tacy, co mają realny wpływ na sferę życia publicznego. A dlaczego nie walczą? A na to jest prosta odpowiedź, ponieważ nie zaryzykują swojej pozycji społecznej i politycznej, wolą udawać nie ? Żyda i krzyczeć o antysemityzmie, to jest wygodniejsze, bezpieczniejsze i moralnie ?rozgrzeszające?. Ktoś powie, że to nie wina polskich Żydów, ale Polaków żyjących w ciemnogrodzie, że to Polacy muszą się zmienić, nie Żydzi. Można tak dalej udawać głupiego, tylko niech mi ktoś pokaże jakąkolwiek mniejszość, która wywalczyła prawa dla siebie, udając, że nie istnieje. Dlaczego Obama wygrał wybory, a Murzyni poczuli swoją wartość i długo oczekiwaną sprawiedliwość? Bo miał odwagę walczyć o swoje z takim kolorem skóry jaki miał i był na tyle inteligentny, żeby ze swojego koloru skóry nie robić ani traumy, ani argumentu. Obama powiedział jedno, jestem Amerykaninem, to chyba widać i słychać chce być Waszym prezydentem i to nie jest kompleks, ani bezczelność, to naturalne. Pokolenia niewolnicze pracowały na Obamę i nie takich represji jak ?Ty głupi Żydzie?, doświadczali czarni. Byli zabijani, pomiatani, segregowani i południowych stanach do dziś traktowani jak zwierzęta. W Polsce nigdy nie było, ani takiej skali prześladowań, ani takich metod, była i jest głupota, były akty agresji i ofiary, ale nie było rasizmu, nawet w wersji zwanej antysemityzmem. I mimo, to mamy w Polsce do czynienia z jakimś monstrualnym fenomenem jest największy i najbardziej prymitywny antysemityzm na świecie, wyssany z mlekiem matki i w ogóle nie ma Żydów. Albo odważnych Żydów, którzy potrafiliby wybić Polakom antysemityzm z głowy, tak jak czarni wybyli Ameryce rasizm. Mało tego, że w Polsce nie ma odważnych, żeby bronić Żydów, nawet słów się nie chce bronić. Samo słowo Żyd jest w Polsce uważane za obelgę, w Polsce co najwyżej są Izraelici.

To mniej więcej tak jakby o Polakach mówić Wiślanie, o Szwedach Wikingowie i to nie do końca, bo słowo Żyd nie jest tylko słowem historycznym i określeniem przynależności narodowej, jest przede wszystkim słowem umocowanym w kontekście religijnym. Słowo Żyd jest najświętszym elementem wyznawanej przez Żydów religii, zresztą nie tylko Żydów, Polaków również. W Polsce słowo Żyd jest fundamentalne dla religii, jest istotnym składnikiem polskiej kultury, tylko dlaczego ja z pozycji Polaka, antysemity z definicji i urodzenia mam to wyjaśniać i dlaczego ja mam zajmować się wspieraniem kultury i religii, która nie musi mi być bliska. Nie jestem ani sympatykiem judaizmu, ani zwolennikiem polityki Izraela, mam do tego święte tolerancyjne prawo, ale to ja mam się tłumaczyć za polski antysemityzm, w tym czasie kiedy polscy najwybitniejsi Żydzi wybierają kariery polityczne i medialne i trzęsą się o swoje posady. Coś tu chyba jest nie tak. Tolerancję pojmuję jako akceptację odmiennej kultury, religii, koloru skóry, orientacji seksualnej. AKCEPTACJĘ nie obowiązek promocji i zabiegania o dobre imię dla grup, z którymi nie mam nic wspólnego, wręcz mi nie wypada mieszać się nie do swoich spraw. Każda społeczność ma prawo i obowiązek bronić swoich wartości, nie cudzych, do cudzych wartości z definicji nie mam prawa. Powiem więcej, to ja wrzucony do wspólnego polskiego antysemickiego i zaściankowego wora jestem prześladowany i wymaga się ode mnie deklaracji, zwłaszcza po każdej krytyce Żyda, geja, Murzyna. Nic na to nie poradzę oczy widzą, uszy słyszą, mózg przetwarza i wychodzi na to, że świat jest pełen zła, w tym zła murzyńskiego, żydowskiego, gejowskiego.

Deklaratywność, nowomowa, wytresowana machinalność postaw, to nie jest tolerancja, przeciwnie, to jest strach przed odrzuceniem, zaprzeczenie tolerancji. Strach przed napiętnowaniem, oto idzie ten bydlak antysemita, ten śmieć rasista. Lepiej kiwać głową jak kazano i być nowoczesnym, to jest wolność i tolerancja. Lepiej wystosować petycję, podpisać list intelektualistów, niż po porostu wstać i z trybuny powiedzieć, jestem kim jestem i uważam, że mam prawo być kim chce. Parad równości w Polsce nie brakuje, niesamowity objaw tolerancji, wręcz szczyt odwagi. Aby na pewno? Co prawda wielu polityków w geście protestu krzyczało: ?dziś jestem gejem?. Ilu miałoby odwagę wziąć udział w marszu przez polską antysemicką pustynię i krzyczeć: ?nie dziś, od zawsze i na zawsze jestem polskim Żydem?? Widzę tylko jednego polityka w Polsce, który byłby w stanie to zrobić? Który? Oczywiście Janusz Palikot, który jest trochę taki wiecie, ?nie teges?, macha wibratorami, łabami świńskimi, to i Żydem może zostać, uszłoby jakoś pół żartem. Ostatnio widziałem dwóch światłych liberalnych dziennikarzy z Teraz My i jednego postępowego wręcz lewaka, niejakiego Wenderlicha. Cała trójka nowoczesnych zlana rumieńcami jak pensjonarki na widok żywego penisa, cała trójka krzycząca o upadku obyczajów. I można sto razy powtarzać, że plastikowym kutasem Palikot wydymał policjantów, co byli nie do ruszenia i nawet jeśli zbija kapitał polityczny, no to niech zbija. Jeśli ma zbijać z demaskatorskim i społecznie pożytecznym skutkiem, to daj mu Boże, najwyżej się Wenderlich dowie, jak się dzieci robi, bo zdaje się, że Rydzyk go tego nie nauczył, albo za krótko pobierał nauki, bo to, że pobierał jest smutnym faktem.

Prawię kończę i na koniec mowy o tolerancji, a co za tym idzie o jakości debaty publicznej mam jeszcze parę technicznych uwag. Nic tak we mnie nie budzi rasisty i antysemity jak ?tolerancyjne? uwagi. ?Tekst jest niestety bardzo emocjonalny?, a jaki ku..a ma być tekst, jak nie emocjonalny. Jak wygląda tekst nie emocjonalny, poza instrukcją obsługi suszarki nie znam dobrych tekstów, które pozbawione są emocji. Jeśli jest emocjonalny, to znaczy, że ktoś w ten tekst włożył serce i wątrobę. ?Krytykować wolno, pluć nie uchodzi?. Co znaczy ?pluć?, ponad trzy lata tolerancyjni i ja wśród nich jadą po Kaczyńskim, że aż miło, nie chce mi się spacerować po arsenale epitetów, na własne potrzebowałbym ze trzy strony i to się nazywa walka z zaściankiem. Wystarczy zmienić nazwisko z Kaczyńskiego, na Tuska, nie daj Boże Michnika i już mamy plucie, zoologiczną nienawiść, antysemityzm i ciemnogród. Umówmy się co do jednego. Plujmy wszyscy jak leci, bo naprawdę nie ma sensu się umawiać, żeby nie pluć. Przy umowie, żeby nie pluć zaplujemy się na śmierć kto pluje bardziej. Forma jest istotna i dlatego nie można formy kastrować, z chamów, idiotów, złodziei, kłamców, faszystów itd., ponieważ to są istotne treści, istotny przekaz. Ważne jak się tych słów używa, w jakim kontekście i czy są adekwatne do osób i sytuacji. Można użyć słowa ?ku..a? tak, że będzie to poezja i największy komplement. Jeśli ktoś potrafiłby tak użyć ?ku..y, byłby dla mnie geniuszem, nie chamem. Być może mają rację ci, co mówią, że w Polsce pełnej fobii ?terror tolerancyjny? jest jedynym patentem, ale bardziej prawdopodobne jest to, że Polaka nie nuczy się tolerancji, zabierając mu wolność. Stanę w obronie każdego Żyda, Dorna i Michnika, jeśli komuś przyjdzie do głowy ścigać ich za to, że są Żydami. I ?opluję? każdego Żyda, Dorna i Michnika, jeśli będą bredzić od rzeczy, a Ci przykładowi dwaj bredzą nader często i nie dlatego, że są Żydami, tylko dlatego, że bredzą. Problem leży w edukacji, w zrozumieniu zła, nie w tresurze, zwanej poprawnością polityczną, tresura to pozorny i krótkotrwały efekt, poza tym w Polsce, co drugi to treser i każdy trzyma bat. Tolerancją trzeba oswajać, nie strzelać z bata, bo taka jest istota i natura tolerancji.

Reklama
Poprzedni artykułWe did it !!
Następny artykułW imperium plastiku rządzi Murzyn, w Polsce nieroby reprezentują ludzi pracy. Matko rozmaita!
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

48 KOMENTARZE

  1. Dałem 6 acz ostatni akapit coś nie tego.
    Pluj tylko do spluwaczki to pozostałość wczesnego PRL’u i flancowanie TOTALNE tego wynalazku zdaje się nie być twórcze. Nawet uwzględniając real, że o Chinach nie wspomnę. Następnym krokiem byłoby, jak ośmielam się mniemać, obsikiwanie, też totalne, co o lobbing piwowarów podejrzenie wniesie.

    Osobiscie Cognac wolę czyli słodką Francję. Tam nauczyli się mordować grzecznie i elegancko, z uśmiechem i bez zbędnych emocji. Słowem. Plwocina zbyteczną jest, stąd szkodliwą.
    Przyznam, angole też są nieżli.

    • znowu zaczynasz z Vandea?
      ‘mordowanie slowem” czyli o tolerancji i poprawnosci politycznej.W tym mistrzem byl F.Mitterand.
      Udzielil wywiady d’Ormessonowi,gdzie ten wspomnial o “lobby zydowskim”, ktore wplywa na wazne decyzje.Dziennikarzowi,ktory w tej sprawie zwrocil sie do Mitteranda,ze przeciez nie ma zadnego lobby etc.ten ostatni odpowiedzial”Mlody czlowieku nie wie pan o czym pan mowi”.Mitterand byl zabojczy jezeli chodzi o “slowo”..Uwazal zreszta,ze po francusku jeszcze mowi tylko Le Pen i on-obaj doskonali oratorzy..
      Dla zrownowazenia Vandei(wprawdzie to inna kategoria bedzie) zapoznaj sie co wyczynial Leopold II belgijski w Kongo(jego w pewnym okresie prywatnej fermy)…

  2. Dałem 6 acz ostatni akapit coś nie tego.
    Pluj tylko do spluwaczki to pozostałość wczesnego PRL’u i flancowanie TOTALNE tego wynalazku zdaje się nie być twórcze. Nawet uwzględniając real, że o Chinach nie wspomnę. Następnym krokiem byłoby, jak ośmielam się mniemać, obsikiwanie, też totalne, co o lobbing piwowarów podejrzenie wniesie.

    Osobiscie Cognac wolę czyli słodką Francję. Tam nauczyli się mordować grzecznie i elegancko, z uśmiechem i bez zbędnych emocji. Słowem. Plwocina zbyteczną jest, stąd szkodliwą.
    Przyznam, angole też są nieżli.

    • znowu zaczynasz z Vandea?
      ‘mordowanie slowem” czyli o tolerancji i poprawnosci politycznej.W tym mistrzem byl F.Mitterand.
      Udzielil wywiady d’Ormessonowi,gdzie ten wspomnial o “lobby zydowskim”, ktore wplywa na wazne decyzje.Dziennikarzowi,ktory w tej sprawie zwrocil sie do Mitteranda,ze przeciez nie ma zadnego lobby etc.ten ostatni odpowiedzial”Mlody czlowieku nie wie pan o czym pan mowi”.Mitterand byl zabojczy jezeli chodzi o “slowo”..Uwazal zreszta,ze po francusku jeszcze mowi tylko Le Pen i on-obaj doskonali oratorzy..
      Dla zrownowazenia Vandei(wprawdzie to inna kategoria bedzie) zapoznaj sie co wyczynial Leopold II belgijski w Kongo(jego w pewnym okresie prywatnej fermy)…

  3. Dałem 6 acz ostatni akapit coś nie tego.
    Pluj tylko do spluwaczki to pozostałość wczesnego PRL’u i flancowanie TOTALNE tego wynalazku zdaje się nie być twórcze. Nawet uwzględniając real, że o Chinach nie wspomnę. Następnym krokiem byłoby, jak ośmielam się mniemać, obsikiwanie, też totalne, co o lobbing piwowarów podejrzenie wniesie.

    Osobiscie Cognac wolę czyli słodką Francję. Tam nauczyli się mordować grzecznie i elegancko, z uśmiechem i bez zbędnych emocji. Słowem. Plwocina zbyteczną jest, stąd szkodliwą.
    Przyznam, angole też są nieżli.

    • znowu zaczynasz z Vandea?
      ‘mordowanie slowem” czyli o tolerancji i poprawnosci politycznej.W tym mistrzem byl F.Mitterand.
      Udzielil wywiady d’Ormessonowi,gdzie ten wspomnial o “lobby zydowskim”, ktore wplywa na wazne decyzje.Dziennikarzowi,ktory w tej sprawie zwrocil sie do Mitteranda,ze przeciez nie ma zadnego lobby etc.ten ostatni odpowiedzial”Mlody czlowieku nie wie pan o czym pan mowi”.Mitterand byl zabojczy jezeli chodzi o “slowo”..Uwazal zreszta,ze po francusku jeszcze mowi tylko Le Pen i on-obaj doskonali oratorzy..
      Dla zrownowazenia Vandei(wprawdzie to inna kategoria bedzie) zapoznaj sie co wyczynial Leopold II belgijski w Kongo(jego w pewnym okresie prywatnej fermy)…

  4. hmmmmm
    Jako ciemnogrodzianin, antysemita (antysemityzm w odniesieniu do arabskiego dobiegacza córki jest jak bardziej na miejscu), co to w wolnych chwilach i rasizmem klasycznym nie pogardzi a i homofobia nie jest stanem obcym, przeczytałem z wielkim zainteresowaniem.

    I autorze, wykazałeś ponad wszelka wątpliwość wielkie, niewyczerpalne pokłady tolerancji obecne w naszym życiu tak politycznym jak i, hmmmmmmmm, chyba mi się nowo mowa pisze, społecznym.

  5. hmmmmm
    Jako ciemnogrodzianin, antysemita (antysemityzm w odniesieniu do arabskiego dobiegacza córki jest jak bardziej na miejscu), co to w wolnych chwilach i rasizmem klasycznym nie pogardzi a i homofobia nie jest stanem obcym, przeczytałem z wielkim zainteresowaniem.

    I autorze, wykazałeś ponad wszelka wątpliwość wielkie, niewyczerpalne pokłady tolerancji obecne w naszym życiu tak politycznym jak i, hmmmmmmmm, chyba mi się nowo mowa pisze, społecznym.

  6. hmmmmm
    Jako ciemnogrodzianin, antysemita (antysemityzm w odniesieniu do arabskiego dobiegacza córki jest jak bardziej na miejscu), co to w wolnych chwilach i rasizmem klasycznym nie pogardzi a i homofobia nie jest stanem obcym, przeczytałem z wielkim zainteresowaniem.

    I autorze, wykazałeś ponad wszelka wątpliwość wielkie, niewyczerpalne pokłady tolerancji obecne w naszym życiu tak politycznym jak i, hmmmmmmmm, chyba mi się nowo mowa pisze, społecznym.

  7. Droga Matko,
    Dyskusja kończy się, gdy ktoś podnosi głos, ulega emocjom.
    Emocje są dobre, gdy przemawia się do tłumu i chce się go do czegoś zachęcić/zniechęcić.
    Można grać na dobrych emocjach i na tych złych. Pamiętam takiego jednego co chciał pokazać tłumowi, gdzie stało ZOMO. Ten grał na złych emocjach. Ostatnio był taki jeden co codziennie po kilka razy wykrzykiwał Change. Ten grał na emocjach dobrych. Ja nie szukam przemawiających do tłumu. Unikam. Więc jak się zdarza usłyszeć przemowę do tłumu to się krzywię.
    Wolę głos w dyskusji. Twój. A gdy przemawiasz, to mam to w …, za przeproszeniem i bez obrazy.
    Tyle o emocjach, bez których żyć nie można ale bez których można się obyć w dyskusji 🙂

  8. Droga Matko,
    Dyskusja kończy się, gdy ktoś podnosi głos, ulega emocjom.
    Emocje są dobre, gdy przemawia się do tłumu i chce się go do czegoś zachęcić/zniechęcić.
    Można grać na dobrych emocjach i na tych złych. Pamiętam takiego jednego co chciał pokazać tłumowi, gdzie stało ZOMO. Ten grał na złych emocjach. Ostatnio był taki jeden co codziennie po kilka razy wykrzykiwał Change. Ten grał na emocjach dobrych. Ja nie szukam przemawiających do tłumu. Unikam. Więc jak się zdarza usłyszeć przemowę do tłumu to się krzywię.
    Wolę głos w dyskusji. Twój. A gdy przemawiasz, to mam to w …, za przeproszeniem i bez obrazy.
    Tyle o emocjach, bez których żyć nie można ale bez których można się obyć w dyskusji 🙂

  9. Droga Matko,
    Dyskusja kończy się, gdy ktoś podnosi głos, ulega emocjom.
    Emocje są dobre, gdy przemawia się do tłumu i chce się go do czegoś zachęcić/zniechęcić.
    Można grać na dobrych emocjach i na tych złych. Pamiętam takiego jednego co chciał pokazać tłumowi, gdzie stało ZOMO. Ten grał na złych emocjach. Ostatnio był taki jeden co codziennie po kilka razy wykrzykiwał Change. Ten grał na emocjach dobrych. Ja nie szukam przemawiających do tłumu. Unikam. Więc jak się zdarza usłyszeć przemowę do tłumu to się krzywię.
    Wolę głos w dyskusji. Twój. A gdy przemawiasz, to mam to w …, za przeproszeniem i bez obrazy.
    Tyle o emocjach, bez których żyć nie można ale bez których można się obyć w dyskusji 🙂

  10. lęk czy brak tolerancji
    ..no i znowu muszę się zgodzić. Ba! wręcz krzyczeć chcę – rację masz Matko! Nagle zaczęłam rozumieć tych co bardziej lękliwi ode mnie ( nie przeraża mnie wizja “innoskórego” narzeczonego – może dlatego, że ona zakochana w polskim chłopaku??;-, podziwiam żydów, bo Wielkie cechy posiadają ) i jakoś moja tolerancja to Twoim tekście większa i potężniejsza jeszcze jest.Bo lepiej rozumiem tych, co “Istnieje coś takiego jak krąg kulturowy i strach przed odmiennymi, kompletnie odmiennymi kręgami kulturowymi. Uważam to za normalny ludzi odruch, ludzki i ojcowski. Nie chce nikogo prześladować, tłuc, podpalać, ale mam prawo do obaw. Tak samo martwiłbym się, gdyby do pokoju mojego dziecka zapukał muzułmanin, czy Świadek Jehowy, to nie jest mój świat, co nie znaczy, że chce go zwalczać, po prostu nie rozumiem tego świata i nie zgadzam się z nim, boję się tego świata.” Dzięki Ci za to.

  11. lęk czy brak tolerancji
    ..no i znowu muszę się zgodzić. Ba! wręcz krzyczeć chcę – rację masz Matko! Nagle zaczęłam rozumieć tych co bardziej lękliwi ode mnie ( nie przeraża mnie wizja “innoskórego” narzeczonego – może dlatego, że ona zakochana w polskim chłopaku??;-, podziwiam żydów, bo Wielkie cechy posiadają ) i jakoś moja tolerancja to Twoim tekście większa i potężniejsza jeszcze jest.Bo lepiej rozumiem tych, co “Istnieje coś takiego jak krąg kulturowy i strach przed odmiennymi, kompletnie odmiennymi kręgami kulturowymi. Uważam to za normalny ludzi odruch, ludzki i ojcowski. Nie chce nikogo prześladować, tłuc, podpalać, ale mam prawo do obaw. Tak samo martwiłbym się, gdyby do pokoju mojego dziecka zapukał muzułmanin, czy Świadek Jehowy, to nie jest mój świat, co nie znaczy, że chce go zwalczać, po prostu nie rozumiem tego świata i nie zgadzam się z nim, boję się tego świata.” Dzięki Ci za to.

  12. lęk czy brak tolerancji
    ..no i znowu muszę się zgodzić. Ba! wręcz krzyczeć chcę – rację masz Matko! Nagle zaczęłam rozumieć tych co bardziej lękliwi ode mnie ( nie przeraża mnie wizja “innoskórego” narzeczonego – może dlatego, że ona zakochana w polskim chłopaku??;-, podziwiam żydów, bo Wielkie cechy posiadają ) i jakoś moja tolerancja to Twoim tekście większa i potężniejsza jeszcze jest.Bo lepiej rozumiem tych, co “Istnieje coś takiego jak krąg kulturowy i strach przed odmiennymi, kompletnie odmiennymi kręgami kulturowymi. Uważam to za normalny ludzi odruch, ludzki i ojcowski. Nie chce nikogo prześladować, tłuc, podpalać, ale mam prawo do obaw. Tak samo martwiłbym się, gdyby do pokoju mojego dziecka zapukał muzułmanin, czy Świadek Jehowy, to nie jest mój świat, co nie znaczy, że chce go zwalczać, po prostu nie rozumiem tego świata i nie zgadzam się z nim, boję się tego świata.” Dzięki Ci za to.

  13. Przyłączam się do zdania Kobyły. W tekście widzę głównie absurdy
    a) “Nie wiem jak w USA, ale w Polsce mieliśmy i mamy dziesiątki Żydów na najwyższych i wpływowych urzędach” – MK, nie mów że nie wiesz, nie możesz niewiedzieć. A Madeline Albright? A Ari Fleischer? zresztą nikt nie ma obowiązku znać na pamieć korzenie polityków z USA, ale przyzwoitość nakazuje chociaż pogooglać ==> http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_Jewish_American_politicians

    b) mam czuć sympatię do zdroworozsądkowego ojcowskiego faceta który wyrzuca córkę z domu ze względu na kolor skóry chłopaka? i jeszcze podejmuje takie decyzje po pijaku? dziękuje, postoję. już wolę takiego “co ładnie mówi, jak go media nauczyły”

    c) polscy żydzi/geje są sami winni swojej nietolerancji bo nie dokonują “coming outu”? a ci którzy żydami/gejami nie będąc solidaryzują się z nimi są tchórzami bo.. bo co? nie chcą się przetransformować w “od zawsze i na zawsze jestem polskiego żyda/geja”? dopóki tego nie zrobią nie wolno im protestować przeciw nietolerancji?

    Przyznaję że “tez” z tego tekstu umiem wysupłać tylko tyle, reszta to groch z kapustą. wibrator Palikota (za postawę Wenderlicha mi wstyd) pomiędzy jednozdaniową analizą wpływu koloru skóry Obamy na wybory, a dwuzdaniową analizą antysemityzmu ludowego. I wszystko to razem ma mnie przekonać że lepiej nie protestować przeciw nietolerancji, bo jeszcze się wyuczonymi z mediów deklaratywnymi formułkami wrzucę MK do wspólnego polskiego wora.

  14. Przyłączam się do zdania Kobyły. W tekście widzę głównie absurdy
    a) “Nie wiem jak w USA, ale w Polsce mieliśmy i mamy dziesiątki Żydów na najwyższych i wpływowych urzędach” – MK, nie mów że nie wiesz, nie możesz niewiedzieć. A Madeline Albright? A Ari Fleischer? zresztą nikt nie ma obowiązku znać na pamieć korzenie polityków z USA, ale przyzwoitość nakazuje chociaż pogooglać ==> http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_Jewish_American_politicians

    b) mam czuć sympatię do zdroworozsądkowego ojcowskiego faceta który wyrzuca córkę z domu ze względu na kolor skóry chłopaka? i jeszcze podejmuje takie decyzje po pijaku? dziękuje, postoję. już wolę takiego “co ładnie mówi, jak go media nauczyły”

    c) polscy żydzi/geje są sami winni swojej nietolerancji bo nie dokonują “coming outu”? a ci którzy żydami/gejami nie będąc solidaryzują się z nimi są tchórzami bo.. bo co? nie chcą się przetransformować w “od zawsze i na zawsze jestem polskiego żyda/geja”? dopóki tego nie zrobią nie wolno im protestować przeciw nietolerancji?

    Przyznaję że “tez” z tego tekstu umiem wysupłać tylko tyle, reszta to groch z kapustą. wibrator Palikota (za postawę Wenderlicha mi wstyd) pomiędzy jednozdaniową analizą wpływu koloru skóry Obamy na wybory, a dwuzdaniową analizą antysemityzmu ludowego. I wszystko to razem ma mnie przekonać że lepiej nie protestować przeciw nietolerancji, bo jeszcze się wyuczonymi z mediów deklaratywnymi formułkami wrzucę MK do wspólnego polskiego wora.

  15. Przyłączam się do zdania Kobyły. W tekście widzę głównie absurdy
    a) “Nie wiem jak w USA, ale w Polsce mieliśmy i mamy dziesiątki Żydów na najwyższych i wpływowych urzędach” – MK, nie mów że nie wiesz, nie możesz niewiedzieć. A Madeline Albright? A Ari Fleischer? zresztą nikt nie ma obowiązku znać na pamieć korzenie polityków z USA, ale przyzwoitość nakazuje chociaż pogooglać ==> http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_Jewish_American_politicians

    b) mam czuć sympatię do zdroworozsądkowego ojcowskiego faceta który wyrzuca córkę z domu ze względu na kolor skóry chłopaka? i jeszcze podejmuje takie decyzje po pijaku? dziękuje, postoję. już wolę takiego “co ładnie mówi, jak go media nauczyły”

    c) polscy żydzi/geje są sami winni swojej nietolerancji bo nie dokonują “coming outu”? a ci którzy żydami/gejami nie będąc solidaryzują się z nimi są tchórzami bo.. bo co? nie chcą się przetransformować w “od zawsze i na zawsze jestem polskiego żyda/geja”? dopóki tego nie zrobią nie wolno im protestować przeciw nietolerancji?

    Przyznaję że “tez” z tego tekstu umiem wysupłać tylko tyle, reszta to groch z kapustą. wibrator Palikota (za postawę Wenderlicha mi wstyd) pomiędzy jednozdaniową analizą wpływu koloru skóry Obamy na wybory, a dwuzdaniową analizą antysemityzmu ludowego. I wszystko to razem ma mnie przekonać że lepiej nie protestować przeciw nietolerancji, bo jeszcze się wyuczonymi z mediów deklaratywnymi formułkami wrzucę MK do wspólnego polskiego wora.

  16. skoro juz
    slusznie,zostalo podniesione zwekslowanie przez MK antysemityzmu na “antysemityzm ludowy” to wtrace,ze “lud” na ogol nie babrze sie w genealogiach(dla radiomaryjnych “wszyscy” ktorzy nie sa za,sa zydami)..tym samym,demagogicznie troche,ale krotko, wywoluje go nie ‘szary lud” tylko rozne prof.Nowaki etc../upraszczam jak MK/

  17. skoro juz
    slusznie,zostalo podniesione zwekslowanie przez MK antysemityzmu na “antysemityzm ludowy” to wtrace,ze “lud” na ogol nie babrze sie w genealogiach(dla radiomaryjnych “wszyscy” ktorzy nie sa za,sa zydami)..tym samym,demagogicznie troche,ale krotko, wywoluje go nie ‘szary lud” tylko rozne prof.Nowaki etc../upraszczam jak MK/

  18. skoro juz
    slusznie,zostalo podniesione zwekslowanie przez MK antysemityzmu na “antysemityzm ludowy” to wtrace,ze “lud” na ogol nie babrze sie w genealogiach(dla radiomaryjnych “wszyscy” ktorzy nie sa za,sa zydami)..tym samym,demagogicznie troche,ale krotko, wywoluje go nie ‘szary lud” tylko rozne prof.Nowaki etc../upraszczam jak MK/

  19. O emocjonalności wypowiedzi i o politycznej poprawności
    Jak tu słusznie zauważył Panmodry emocje
    warto czasem włożyć w wypowiedzi dla tłumów,
    ale lepiej ich nie uzywać jako techniki
    przekonywania w dyskusjach.

    Chcę niniejszym ubrać to w szersze ramy
    mojej teorii.

    Emocjonalne, czyli bardziej dosadne, a tym
    samym nieuchronnie uproszczone wypowiedzi
    bywają skutecznym narzędziem dydaktyki.
    Posługujemy się nimi, by nie stracić słuchaczy,
    lub nie zanudzić czytelników bardziej złożonymi
    opisami tematu.
    Stosowanie uproszczeń ma jednak swój koszt
    w postaci nieuchronnego zniekształcenia
    głoszonej przez nas prawdy.
    Wzrasta zatem ryzyko niezrozumienia tego,
    co chcemy powiedzieć i wywołanie czasem
    zbędnej dyskusji z tymi, którzy nie wiedzą,
    że tak na prawdę się z nami zgadzają.
    W przypadku uproszczeń niosących ze sobą
    ładunek emocji możemy dodatkowo sprowadzić
    dyskusję na tory wymiany agresji i zaniku
    meritum dyskusji.

    Problem zatem polega na tym, aby znaleźć
    złoty środek pomiędzy zanudzaniem złożoną
    analizą, a szokowaniem medialnymi
    uproszczeniami.

    I tyle w temacie emocjonalności wypowiedzi.

    Gdy idzie o polityczną poprawność – może
    ona zajść za daleko.
    Podam tu trochę odległą analogię do paranoi
    podobnej do przesadzonej poprawności politycznej.
    Kilka dni temu na Onecie wywiązała się dyskusja
    o stosowności przytulania dziecka przez
    przedszkolankę.
    Dyskusję wywołał artykuł o nauczycielce pedofilce.
    Przedszkolanka komentująca artykuł (a jej wypowiedź
    wyglądała na autentyczną) zastanawiała się,
    czy nadal powinna przytulać garnące się do niej
    dzieci.
    Odezwał się także mężczyzna pełniący rolę
    przedszkolanki i powiedział, że ze względu
    na jego bardziej podejrzaną płeć męską
    do garnących się do niego przedszkolaków
    zastosował wybieg polegający na tym,
    że przy każdej próbie przytulenia się do niego
    dziecka delikatnie wstrzymuje dziecko i mówi
    mu, że przytulanie jest zarezerwowane tylko
    dla rodziców i dziadków.
    O ile zachowanie mężczyzny możnaby przyjąć
    za rozsądne, wstrzymywanie się przedszkolanki
    (płci żeńskiej) od przytulania garnącego się do niej
    dziecka należy już chyba uznać za krzywdzące
    zarówno dziecko, jak i przedszkolankę.

    Natomiast antyrasistowska polityczna poprawność
    już dawno przekroczyła próg, który krzywdzi tę
    większość, która ową poprawność wprowadziła.
    Biała dziewczyna idąca przez dzielnicę muzułmańską
    w Paryżu nierzadko jest wyzywana od białych
    prostytutek i zdarza się, że mieszkający tam
    muzułmańscy mężczyźni plują jej pod nogi.
    Ci rasistowsko nastawieni ludzie zwykle nie są
    pociągani za te drobne występki do
    odpowiedzialności.
    Gdy rdzenni Francuzi zachowają się w podobny
    sposób, a nawet w sposób znacznie bardziej
    błahy, kończy się to aresztem, bądź medialnie
    nagłaśnianą aferą.
    Ostatnim hitem europejskiej politycznej
    niepoprawności jest nazwanie Obamy przez
    Berlusconiego człowiekiem opalonym.
    Starczyło na czołówki gazet.

  20. O emocjonalności wypowiedzi i o politycznej poprawności
    Jak tu słusznie zauważył Panmodry emocje
    warto czasem włożyć w wypowiedzi dla tłumów,
    ale lepiej ich nie uzywać jako techniki
    przekonywania w dyskusjach.

    Chcę niniejszym ubrać to w szersze ramy
    mojej teorii.

    Emocjonalne, czyli bardziej dosadne, a tym
    samym nieuchronnie uproszczone wypowiedzi
    bywają skutecznym narzędziem dydaktyki.
    Posługujemy się nimi, by nie stracić słuchaczy,
    lub nie zanudzić czytelników bardziej złożonymi
    opisami tematu.
    Stosowanie uproszczeń ma jednak swój koszt
    w postaci nieuchronnego zniekształcenia
    głoszonej przez nas prawdy.
    Wzrasta zatem ryzyko niezrozumienia tego,
    co chcemy powiedzieć i wywołanie czasem
    zbędnej dyskusji z tymi, którzy nie wiedzą,
    że tak na prawdę się z nami zgadzają.
    W przypadku uproszczeń niosących ze sobą
    ładunek emocji możemy dodatkowo sprowadzić
    dyskusję na tory wymiany agresji i zaniku
    meritum dyskusji.

    Problem zatem polega na tym, aby znaleźć
    złoty środek pomiędzy zanudzaniem złożoną
    analizą, a szokowaniem medialnymi
    uproszczeniami.

    I tyle w temacie emocjonalności wypowiedzi.

    Gdy idzie o polityczną poprawność – może
    ona zajść za daleko.
    Podam tu trochę odległą analogię do paranoi
    podobnej do przesadzonej poprawności politycznej.
    Kilka dni temu na Onecie wywiązała się dyskusja
    o stosowności przytulania dziecka przez
    przedszkolankę.
    Dyskusję wywołał artykuł o nauczycielce pedofilce.
    Przedszkolanka komentująca artykuł (a jej wypowiedź
    wyglądała na autentyczną) zastanawiała się,
    czy nadal powinna przytulać garnące się do niej
    dzieci.
    Odezwał się także mężczyzna pełniący rolę
    przedszkolanki i powiedział, że ze względu
    na jego bardziej podejrzaną płeć męską
    do garnących się do niego przedszkolaków
    zastosował wybieg polegający na tym,
    że przy każdej próbie przytulenia się do niego
    dziecka delikatnie wstrzymuje dziecko i mówi
    mu, że przytulanie jest zarezerwowane tylko
    dla rodziców i dziadków.
    O ile zachowanie mężczyzny możnaby przyjąć
    za rozsądne, wstrzymywanie się przedszkolanki
    (płci żeńskiej) od przytulania garnącego się do niej
    dziecka należy już chyba uznać za krzywdzące
    zarówno dziecko, jak i przedszkolankę.

    Natomiast antyrasistowska polityczna poprawność
    już dawno przekroczyła próg, który krzywdzi tę
    większość, która ową poprawność wprowadziła.
    Biała dziewczyna idąca przez dzielnicę muzułmańską
    w Paryżu nierzadko jest wyzywana od białych
    prostytutek i zdarza się, że mieszkający tam
    muzułmańscy mężczyźni plują jej pod nogi.
    Ci rasistowsko nastawieni ludzie zwykle nie są
    pociągani za te drobne występki do
    odpowiedzialności.
    Gdy rdzenni Francuzi zachowają się w podobny
    sposób, a nawet w sposób znacznie bardziej
    błahy, kończy się to aresztem, bądź medialnie
    nagłaśnianą aferą.
    Ostatnim hitem europejskiej politycznej
    niepoprawności jest nazwanie Obamy przez
    Berlusconiego człowiekiem opalonym.
    Starczyło na czołówki gazet.

  21. O emocjonalności wypowiedzi i o politycznej poprawności
    Jak tu słusznie zauważył Panmodry emocje
    warto czasem włożyć w wypowiedzi dla tłumów,
    ale lepiej ich nie uzywać jako techniki
    przekonywania w dyskusjach.

    Chcę niniejszym ubrać to w szersze ramy
    mojej teorii.

    Emocjonalne, czyli bardziej dosadne, a tym
    samym nieuchronnie uproszczone wypowiedzi
    bywają skutecznym narzędziem dydaktyki.
    Posługujemy się nimi, by nie stracić słuchaczy,
    lub nie zanudzić czytelników bardziej złożonymi
    opisami tematu.
    Stosowanie uproszczeń ma jednak swój koszt
    w postaci nieuchronnego zniekształcenia
    głoszonej przez nas prawdy.
    Wzrasta zatem ryzyko niezrozumienia tego,
    co chcemy powiedzieć i wywołanie czasem
    zbędnej dyskusji z tymi, którzy nie wiedzą,
    że tak na prawdę się z nami zgadzają.
    W przypadku uproszczeń niosących ze sobą
    ładunek emocji możemy dodatkowo sprowadzić
    dyskusję na tory wymiany agresji i zaniku
    meritum dyskusji.

    Problem zatem polega na tym, aby znaleźć
    złoty środek pomiędzy zanudzaniem złożoną
    analizą, a szokowaniem medialnymi
    uproszczeniami.

    I tyle w temacie emocjonalności wypowiedzi.

    Gdy idzie o polityczną poprawność – może
    ona zajść za daleko.
    Podam tu trochę odległą analogię do paranoi
    podobnej do przesadzonej poprawności politycznej.
    Kilka dni temu na Onecie wywiązała się dyskusja
    o stosowności przytulania dziecka przez
    przedszkolankę.
    Dyskusję wywołał artykuł o nauczycielce pedofilce.
    Przedszkolanka komentująca artykuł (a jej wypowiedź
    wyglądała na autentyczną) zastanawiała się,
    czy nadal powinna przytulać garnące się do niej
    dzieci.
    Odezwał się także mężczyzna pełniący rolę
    przedszkolanki i powiedział, że ze względu
    na jego bardziej podejrzaną płeć męską
    do garnących się do niego przedszkolaków
    zastosował wybieg polegający na tym,
    że przy każdej próbie przytulenia się do niego
    dziecka delikatnie wstrzymuje dziecko i mówi
    mu, że przytulanie jest zarezerwowane tylko
    dla rodziców i dziadków.
    O ile zachowanie mężczyzny możnaby przyjąć
    za rozsądne, wstrzymywanie się przedszkolanki
    (płci żeńskiej) od przytulania garnącego się do niej
    dziecka należy już chyba uznać za krzywdzące
    zarówno dziecko, jak i przedszkolankę.

    Natomiast antyrasistowska polityczna poprawność
    już dawno przekroczyła próg, który krzywdzi tę
    większość, która ową poprawność wprowadziła.
    Biała dziewczyna idąca przez dzielnicę muzułmańską
    w Paryżu nierzadko jest wyzywana od białych
    prostytutek i zdarza się, że mieszkający tam
    muzułmańscy mężczyźni plują jej pod nogi.
    Ci rasistowsko nastawieni ludzie zwykle nie są
    pociągani za te drobne występki do
    odpowiedzialności.
    Gdy rdzenni Francuzi zachowają się w podobny
    sposób, a nawet w sposób znacznie bardziej
    błahy, kończy się to aresztem, bądź medialnie
    nagłaśnianą aferą.
    Ostatnim hitem europejskiej politycznej
    niepoprawności jest nazwanie Obamy przez
    Berlusconiego człowiekiem opalonym.
    Starczyło na czołówki gazet.