Sekielski! „Machniom”? Wszystkie kwity z IPN dotyczące wszystkich Artymowiczów za jeden kwit na Chrisa Cieszewskiego!

Prześlij dalej:

Nie trzyma mi się to wszystko kupy, śmierdzi „szafą Lesiaka” na kilometr i kompletnie koliduje ze starą rzymską zasadą „komu służy?”. Przyjmując najgorszą z możliwych dla Chrisa Cieszewskiego wersję, w którą nie wierzę, a mianowicie, że był świadomym współpracownikiem SB, trzeba od razu zadać sobie kilka poważnych pytań. Skoro był, to dlaczego zrobił najgłupszą z możliwych rzeczy, która automatycznie wiąże się ze śmiertelnym niebezpieczeństwem, jakim jest dekonspiracja? Żył sobie spokojnie 30 lat i nagle popełnił tak głupi błąd, wyłożył się na tacy agenturze SB? Wiadomo, że za to co zrobił mógł dostać tylko medialną „czapę”. Skoro był, to dlaczego jako TW „demaskują” go najwierniejsi synowie RPIII, a nie dziennikarze Gazety Polskiej jako prowokatora? Skoro był i trzeba sięgać do IPN rękoma Sekielskiego, to dlaczego przeciwnicy lustracji tak bardzo ryzykują, chwytają się zakazanych w tym środowisku metod? I wreszcie pytanie najważniejsze. Ile w tej akcji jest udziału dawnych esbeków lub/i ruskich agentów z WSI, bo szybciej uwierzę, że Sekielski samodzielnie odnalazł „złote runo”, niż jakieś kwity w IPN, do których mnie, mądrzejszym ode mnie i samym pracownikom IPN dotrzeć się nie udało. Same dziwa i sprzeczności prowadzące do jednego wniosku „brzoza musi ożyć”. Gdy się ma do dyspozycji więcej pytań niż odpowiedzi, warto wrócić do najbardziej precyzyjnego źródła, jakie się posiada. Wspomniana praca Pani Cecylii Kuty, z krakowskiego IPN, zawiera nazwisko Krzysztofa Cieszewskiego i jest tam przestawiona historia aresztowań członków grupy Cieszewskiego. Cecylia Kuta podje wiele pseudonimów i nazwisk TW, ale wśród nich nie ma Krzysztofa Cieszewskiego, co więcej według autorki publikacji na temat Cieszewskiego w ogóle nie ma danych w IPN. Brakuje także, a właściwie przede wszystkim, pseudonimu „Nil”, bardzo charakterystycznego pseudonimu, pochodzącego od nazwy rozpracowywanego wydawnictwa. Cecylia Kuta podaje fragmenty raportów esbeckich, gdzie Cieszewski pojawia się w następującym kontekście:

W połowie 1981 roku powstało nielegalne wydawnictwo im. gen. „Nila” – Fieldorfa wychodząc na nielegalny rynek wydawniczy książką pt. „Na nieludzkiej ziemi” oraz broszurami: „Zapiski starobielskie” i „Byłem więźniem Moczara” (około 1000 sztuk rozkolportowano).

Wprowadzenie stanu wojennego przerwało działalność wydawnictwa, a 30 grudnia 1981 roku jego szef został pozyskany do współpracy z naszą służbą i przyjął pseudonim „Joanna” (TW „Joanna”, czyli Maciej Kuncewicz (ur. 18 VIII 1958), współpracował z SB w latach 1981–1988. Zob. AIPN, 00200/588, t. 1–4, Teczka personalna i teczki pracy TW „Joanna”). Zgodnie z poleceniem Naczelnika Wydziału V Departamentu III przerwał działalność poligraficzną, mimo iż zgłaszały się do niego różne osoby (nie znane TW) z propozycjami wydawniczymi. Całkowite zaniechanie działalności poligraficznej ze strony TW „Joanna” zrodziło w środowisku jego dotychczasowego działania szereg pytań, ponieważ wiedziano, że był związany z wydawnictwem im. Konstytucji 3 Maja, a ponadto M[aria] Moczulska i R[omuald] Szeremietiew proponowali mu przed stanem wojennym prowadzenie nielegalnej poligrafii KPN-u.

Wobec powyższego jak i obowiązującego całkowitego zakazu prowadzenia nielegalnej działalności poligraficznej TW „Joanna” zaczął „ukrywać” się, a brak swej aktywności poligraficznej tłumaczył względami konspiracji i bezpieczeństwa.

Strony

33835 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

32 (liczba komentarzy)

  1. Bardzo mały odzew nastąpił w tej sprawie jak do tej pory. Główne przekaziory (oprócz tvp info ze swoją niską oglądalnością) i wiele "fajnych" portali ominęło temat. Teraz pewnie trwają narady u Walterów, Wejchertów i Solorzy czy od popołudnia poruszyć "antyCieszewską" kanonadę. Chyba jeszcze nie wiedzą jak za to się zabrać.
    A teraz poważniejsza sprawa: tak pi razy oko - kiedy mniej więcej można spodziewać się publikacji pracy 6 profesorów z Cieszewskim na czele w amerykańskim żurnalu naukowym. To są bodajże dwumiesięczniki czy kwartalniki, ale czy należy zakładać, że publikacja to miesiące czy lata? Z tego co mówił Cieszewski to już gdy w Luizjanie na konferencji naukowej dał wykład w temacie to ponoć zainteresował decydentów w sprawie publikacji czyli zaczął w tym działać dobre 2 miesiące temu, ale tak konkretnie: ile może się zejść ze zweryfikowaną publikacją?

  2. W czasie jednego z gościnnych udziałów w posiedzeniu ZP profesor mówił, że standard to 2 lata, ale będzie starał się przyspieszyć

  3. Strony