Prześlij dalej:

Jeśli podjeść do „ciszy wyborczej” w taki sposób, to ma ona swoją wartość i da się obronić. Skoro ludziom potrzeba czasu i spokoju na podjęcie ostatecznej decyzji, to lepiej żeby przeszli przez ten proces samodzielnie, niż byli prowadzeni przez propagandowy bełkot. Cały czas wszystko się kręci wokół 5% i przypisanie tej wartości do konkretnego wyniku „robi różnicę”. Prosty przykład przy prognozie Andrzeja Dudy na poziomie 43%, dodajemy 5% i jakże pięknie to wygląda. I w drugą stronę, żeby nie było agitacji, odejmujemy 5% od 28% Rafała Trzaskowskiego, po czym otwieramy wódkę i pomarańcza. Dla pierwszej tury 5% ma kolosalne znaczenie, a w drugiej po prostu zdecyduje o zwycięstwie kandydata. Swoją drogą niezły paradoks i dowcip polityczny. Od lat trwa wojna pomiędzy politycznymi obozami, a ostatecznym zwycięstwie i porażce zdecydują pogrążeni w ciszy „niezdecydowani”, innymi słowy tacy wyborcy, którzy generalnie politykę mają gdzieś daleko z tyłu. Policzymy, poczekamy, zobaczymy.

Strony

Źródło foto: 
26172 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

9 (liczba komentarzy)

  1. Zakaz publikowania sondaży przed wyborami oceniam jako coś dobrego. Bardzo często w Polsce sondaże służą do urabiania opinii publicznej prezentując mocno "masowane" wyniki. Często sondażownie zachowują się tak, jakby nie było internetu i gdzieś zniknęła pamięć o ich wyczynach. Dobrze by było, gdyby ktoś kiedyś zrobił im niespodziankę i przypomniał te wszystkie wtopy. Być może w końcu Suweren przestanie im tak ufać.

  2. Namawianie do porównania Polski roku 2015 z Polską 2020 jest bardzo śmiałe w kontekście zachęt do reelekcji Andrzeja Dudy. Wtedy mieliśmy wiarę, nadzieję, a niektórzy chyba nawet miłość, bo gdzieś tu w archiwum powienien być felieton MK  z passusem, że Andrzej Duda ma cudowne mięśnie. Jednak 5 lat to kawał czasu, żeby wszystko zweryfikować albo zmienić.

    Ja na przykład, pięć lat temu na siłce potrafiłem naprawdę zadziwić gawiedź swoim martwym ciągiem, a dzisiaj omijam pomost szerokim łukiem. W tamtych wyborach prezydenckich głosowałem na innego osiłka Mariana Kowalskiego, a dzisiaj nie mogę na niego patrzeć, taki się okazał zwiewny. Piso-socjalistyczno-"prawi" za to dzisiaj dumnie go eksponują, chociaż w międzyczasie przez kilka lat wspólnie oblewaliśmy go pomyjami jako sekciarza z Lublina. W 2015 w II turze przyszła mi pora oddać głos przeciwko Bronkowi, co wiązało się z głosowaniem na przyszłego PAD.

    Nie znany wtedy szerzej Andrzej Duda, 42-letni naukowiec z Krakowa ostatecznie faktycznie okazał się tym, kim już wtedy był, czyli archetypicznym młodym, wykształconym z dużego miasta. Nurkowanie za hostią nie wynikało ze czci i wiary, gdyż tych przymiotów w swojej prezydenturze nie okazał, tylko w tamtym momencie pokryło się z jego nawykiem klękania byle gdzie, przy byle okazji i przed byle kim. Taka też była nasza polityka zagraniczna i jego urzędowanie wewnątrz państwa. Do niespełnionych wszystkich najważniejszych obietnic z tamtych wyborów, w trakcie kadencji dołożył kolejne kunktatorskie posunięcia. Andrzej Duda nie dochował wiary i zawiódł nadzieje. O miłości napiszę tylko, że mi trudno czuć choćby sympatię do samobieżnej fabryki memów.

    Co z tego wszystkiego wynika dla mnie? Pokrzepienie i nauczka. Pokrzepiam się tym, że przecież wtedy głosowałem za określonym poglądem na świat. Polityk, na którym wówczas skupiało się poparcie jest teraz w jakimś innym wymiarze, ale te same wartości pozostały, obrosły w szersze poparcie i mają innego reprezentanta, Krzysztofa Bosaka. Nie obawiam się, czy kolejny polityk zawiedzie ani nie kalkuluję jego szans, chociaż niewątpliwie mnie cieszą. Nie tylko dlatego, że aktualnie nie dopuszczam zmian, ale wiem, że zawsze z bliskiej mi opcji światopoglądowej i politycznej  będzie ktoś inny, a ja  głosując znowu na niego, oddam głos sobie! Z kolei nauczkę mam taką, że już nigdy nie zagłosuję na mniejsze zło. I do tychże zachowań jak najbardziej oficjalnie wszystkich namawiam.

  3. avatar

    " Nurkowanie za hostią nie wynikało ze czci i wiary, tylko w tamtym momencie pokryło się z jego nawykiem klękania byle gdzie, przy byle okazji i przed byle kim."

    Nie widzę różnicy w natężeniu chamstwa i agresji między lemingami a kacapskimi onucami. Wspólny genotyp przywiezionych na sowieckich tankach powiela się z pokolenia na pokolenie. 

  4. Obaj przeginacie. Emocje to zły doradca i lepiej je trochę wystudzić.

     

  5. avatar

    Nie przeginam, trzeźwo oceniam tę całą "łobuzycję". 

  6. avatar

        

  7. A za pół roku się porzygasz na to wspomnienie (życzyłbym sobie i wszystkim żeby nie)

  8. Pierwsza tura powinna przede wszystkim pokazać rozkład sił na naszej scenie politycznej i dlatego jest to najlepszy czas na głosowanie w pełni zgodnie ze swoimi przekonaniami.

    Właściwe wybory prezydenckie odbędą się dopiero w turze drugiej i dopiero wtedy będzie pora na rozważanie kwestii "mniejszego zła" i tym podobnych rzeczy.
    Tak to widzę.

  9. avatar

    Zło jest jedno. Marksizm i liberalizm.

  10. Strony