Roger Federer i George Soros. Kolekcjonerzy pieniędzy.

Prześlij dalej:

W przykładowym filmiku "Roger Federer jako doświadczenie religijne" , słyszymy Cannon z muzyką XVI wiecznego kompozytora Johanna Pachelbela. W tle słynny aktor, niezwykle wzniosłym, dramatycznym głosem, wystylizowanym na wzór Martina Luthera Kinga z przemowy "Miałem sen", mówi tekstem Wallace o metafizycznym doznaniu, jakie odczuwa każdy fan sportu i tenisa, kiedy patrzy na tenisistę. Przesuwające się w zwolnionym tempie ujęcia filmiku, zostały poddane obróbce tak, abyśmy mieli poczucie, że przenieśliśmy się do czasów początku powstawania kinematografii. Dla wzmocnienia efektu całość uzupełnia w tle trzeszczący patefon, sugerujący, że oto mamy do czynienia z jakimś starym, ważnym, wyjątkowym nagraniem, jak choćby prawdziwy, unikatowy zapis głosu Piłsudskiego.

Za tymi wszystkimi profesjonalnymi nagraniami, za milionami powstałych nierzadko dziecinnych, kompromitujących samych Autorów tekstów, artykułów zamieszczanych obecnie na całym świecie, pisanych każdego roku "nowych odkrywczych" biografii szwajcarskiego "geniusza", nie stoją, jak nam wmawia się "kibice". Zawsze, na początku stoją zastępy dziennikarzy, a każdy z nich uszeregowany jest w swoich redakcjach, telewizjach wedle zadań i hierarchii ważności. Zawsze znajdą się ludzie gotowi dać uwieść się narzucanej narracji, że za pompowaniem danego zawodnika stoją kibice, a oni reprezentują tylko te masy. Zwykłych kibiców nie stać na opłacenie znanego aktora. Nie mają wystarczająco szerokiego zaplecza, skupionych własnych kanałów informacyjnych, potężnych budżetów przeznaczonych do odpowiedniego sterowania emocjami. To dziennikarze wraz z kreatorami nowej rzeczywistości zajmującymi się Public Relations, podają chwytliwe dla kibiców nickname'y, pokrywają niedoróbki swoich produktów makijażem, bądź malują makijaż klauna swoim przeciwnikom. Mutatis mutandis wygląda zarządzanie całą tą ściemą, jaką jest walka z dopingiem w sporcie, gdzie do prasy co jakiś czas "wpuszcza się szczura", w postaci opowieści o przyłapanym "na koksie" sportowcu. Z nazwisk będących u szczytu sławy, wpadki dopingowe zanotowali tylko ci atleci, którzy nie chcieli się podzielić pieniędzmi z odpowiednimi działaczami i trenerami, którzy często im w procederze dopingowym pomagali. Pragnę tu wyraźnie zaznaczyć, że tak nie robią tego wszyscy. Tak jak nie każdy Sędzia kradnie pendrive'y, czy wynosi kiełbasę ze sklepu, gdy jest rozgrzany.

Przyjrzyjmy się krótko, jak wygląda to na naszym rodzimym podwórku.

Strony

Źródło foto: 
32512 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Hoyt

Autor artykułu: Hoyt

1 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    Film "7 Days in Hell" (2015)  w temacie, zwięzły całkiem.

  2. Strony