Roger Federer i George Soros. Kolekcjonerzy pieniędzy.

Prześlij dalej:

Chcę przez to powiedzieć, że działalność tych wszystkich fundacji, nazywających się często non profit jest zazwyczaj wymysłem menedżerów, pijarowców - kreatorów, których odwiecznym zadaniem jest poprawić lub umocnić wizerunek swoich pracodawców. A nic nie podnosi tak dobrze wartości własnych akcji na rynku, jak wzajemne kokietowanie się przez celebrytów, odgrywających rolę miłosiernych filantropów. Dopóki nie kolidują własne interesy, bogaci wspierają zawsze bogatych, bo ich celem jest być jeszcze bogatszym. Jeżeli ktoś chce sprawdzić przychody takich fundacji, ujrzy ze zdziwieniem, że głównymi ofiarodawcami są ich założyciele. A wpłaty właścicieli fundacji stanowią dla nich wartość “jednego dnia za darmo” zarobków rocznych, na jaką zdobył się wyżej wspomniany profesor.

Prawdziwa działalność charytatywna i udzielana pomoc nigdy nie odbywa się z udziałem mediów. Nie jest na pokaz i kosztuje zawsze wiele. Tworzą ją anonimowi ludzie, którzy oddają swój czas idąc do hospicjów. Tworzą ją siostry zakonne opiekujące się chorymi, którymi nikt z rodzin nie chce się już zajmować. Czynią to matki i ojcowie, pochylający się nad swoimi niepełnosprawnymi dziećmi, czynią partnerzy, kiedy żona, bądź mąż opiekują się sobą wzajemnie. Na działalność charytatywną składają się ludzie, którzy oddają swój chleb, mąkę, pralkę, niepotrzebną lodówkę sąsiadom, który stracili dom. Pomagają wspólnoty prowadzące działalność w ramach Kościoła.

                                       FABRYKA PRacuje, CZYLI GRA W ZIELONE

Zeznający przed komisją śledczą Emil Marat, człowiek odpowiedzialny za PR (Public Relation) firmy Amber Gold, w towarzystwie wynajętego prawnika powtarzał kilkakrotnie, że "otwartość na media jest w tym zawodzie warunkiem sine qua non, aby być skutecznym". Jako PRowiec zajmował się "dostarczaniem dziennikarzom pewnej wiedzy, negatywnej bądź pozytywnej". A dalsza praca polegała, jak to pięknie określił "na współpracy intelektualnej".

"Gdyby Piekło miało taki PR, nikt nie chciałby iść do Raju" - celnie podsumował jeden z członków komisji.

Amerykański rynek medialny jest dużo potężniejszy niż kurnik gdański, a co za tym idzie nie chodzi tu o kilkadziesiąt tysięcy oszukanych ludzi, jak miało to miejsce w przypadku Amber Gold. Długofalowo zarabiają najwięcej ci, którzy mają najszersze plecy, a w telefonie komórkowym mają wbite numery "grubych ryb". Tony Godsick zna znacznie więcej ważniejszych dziennikarzy i wpływowych ludzi niż Emil Marat i ma do zaoferowania swoją sztabkę złota. Znacznie, to słowo, które w tym przypadku nie oddaje objętości miary. Jego możliwości oddziaływania na opinię publiczną są...globalne.

Strony

Źródło foto: 
38192 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Hoyt

Autor artykułu: Hoyt

1 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    Film "7 Days in Hell" (2015)  w temacie, zwięzły całkiem.

  2. Strony