Prześlij dalej:

Nie jest żadną tajemnica czym lubią zajmować się media, ale nie tylko media, bo przecież publikacje, reportaże i tak dalej są dla ludzi. Oczywiście sensacja, cielę z dwoma głowami, gwałt, morderstwo, tajne nagranie polityków, zapowiedzi końca świata. Generalnie wszystko, co się nie uda lub jest pełną katastrofą, to ulubiona problematyka mediów i odbiorców mediów. O ile jeszcze w takich dziedzinach, jak sport, czy kultura całkiem nieźle sprzedają się sukcesy, to w życiu społeczno-politycznym ze świecą nie da się znaleźć sowicie nagłośnionego sukcesu. Gdzie nie spojrzysz wszystko do bani i nawet 500+ został programem „patologii”.

Cóż, takie czasy, znane od wieków, współcześnie jedynie skala zjawiska podniosła się ponad poziomy. Dlatego z dużą satysfakcją, choć z pełną świadomością, że tekst nie pobije rekordów oglądalności i „klikalności”, zajmę się dziś przekopem Mierzei Wiślanej. Już sam fakt, że w końcu do tego doszło, w polskim życiu politycznym i administracyjnym zakrawa na cud. Przypominam, że o przekopie od lat mówiło wiele partii i rządów, żeby było ciekawiej rząd Tuska i tacy politycy, jak Borusewicz stali w awangardzie projektu, wbrew temu co dziś POKO opowiada. Wreszcie obecnym rządom udało się wbić nie tylko symboliczną łopatę i wkopać kamień węgielny, ale przeprowadzić najtrudniejsze etapy inwestycji i to zanim wiadome siły wzięły się za „ekologię”.

A było tak! W piątek wojewoda Dariusz Drelicha wydaje decyzję z rygorem natychmiastowej wykonalności. Tego samego dnia Urząd Morski w Gdyni podpisuje umowę z Lasami Państwowymi, na przeprowadzenie wcinki drzew. Po chwili na Mierzeję Wiślaną wjeżdżają harvestery. Cały obszar inwestycji został obstawiony przez policję i wynajętą firmę ochroniarską. Leśnicy pracują niemal 24 godziny na dobę i tak samo funkcjonują służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo prac. W poniedziałek jest po robocie, co tak zaskoczyło media i „ekologów”, że żaden fanatyk nie zdążył się przypiąć do drzewa. Ba! Operację przeprowadzono w takim tempie i jakości, że nawet Internet nie zdążył zareagować dramatycznymi memami. Były jakieś próby ze strony kompletnie anonimowych dziennikarzy, ale szybko zostały zbyte śmiechem.

Na poniedziałkowej konferencji zorganizowanej wspólnie przez Urząd Morski w Gdyni i Lasy Państwowe, wszyscy zainteresowani mogli usłyszeć skąd takie tempo i organizacja prac. Organizatorzy konferencji nie bawili się w „obronę konstytucji” i „wartości europejskich”, ale oświadczyli, co było ich zadaniem i na jakiej podstawie prawnej działali. Na wszystko były odpowiednie „papiery”, przede wszystkim przyjęta przez Sejm w 2017 roku specustawa dotycząca przekopu na Mierzei Wiślanej i decyzja wojewody. Urząd Morski w Gdyni, jako inwestor, nie miał wyjścia i po uzyskaniu wymaganych decyzji Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska oraz Wód Polskich musiał się zmieścić terminie dziesięciu dni. Tyle było czasu na przeprowadzenie wycinki i jak wiadomo poszło znacznie szybciej.

W tle rozgrywały się inne sprawy, jakimi od lat torpeduje się polskie inwestycje, pod pretekstem ochrony praw człowieka, drzew, wiewiórek, bywało także, że kornika. Od 1 marca i według różnych bredni „ekologów”, aż do 15 października trwa okres lęgowy ptaków. Tłumaczyć nie trzeba, co by się stało, gdyby na drodze inwestycji, kluczowej dla regionu i Polski, stanęło choćby puste gniazdo wróbla zwyczajnego. Za to wiadomo, że najgorszy sort, zwany też targowicą, zdążył powiadomić Komisję Europejską, ale ta nie zdążyła wydać żadnej decyzji, jedynie przysłała ogólne zalecenia.

Strony

Źródło foto: 
27199 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

12 (liczba komentarzy)

  1. Cieszę się okrutnie bo 3 lata temu napisałem, że jeśli Polacy nie przekopią kilkaset metrów Mierzei Wiślanej to na inne projekty mogą tylko z motyką startować. Nie przewidziałem tylko feloni hamulcowego i jego skrajnego, niczym nieuzasadnionego filosemityzmu i głosowałem na przylizanego chłystka. 

  2. Cusik tych ciooli "info*mariankow" dzisiaj nie widac!? hehe...

     

  3. Strony