Kto nie był niech żałuje, kto żałuje niech zajrzy na kontrowersje.net Obserwuje sobie wrzenie na portalu kontrowersje.net, póki co i niestety roboczym, niezmiernie i niezmiennie mi wstyd za ten utrzym
Kto nie był niech żałuje, kto żałuje niech zajrzy na kontrowersje.net Obserwuje sobie wrzenie na portalu kontrowersje.net, póki co i niestety roboczym, niezmiernie i niezmiennie mi wstyd za ten utrzymujący się stan rzeczy, ale obserwuje mimo wstydu i obserwując widzę parę rzeczy. Widzę, że wbrew rozpalonym emocjom, w wątku wiadomym (Jaruzelski), nie było ani chamstwa, ani podłości, ani złych intencji, co najwyżej były głupie wypowiedzi, które udają argumenty. Mam trochę doświadczeń i teorii związanej z bytnością na rozmaitych forach i portalach i może te subiektywnie promocyjne, ale tak kulturalnej dyskusji o Jaruzelskim jaką mieliśmy tutaj nie widziałem nigdzie. Wiem, że po tym zdaniu wielu złapało się za głowę, jednak ja będą brnął w głąb tej tezy. Nie spotkałem w tej dyskusji klasycznego formowego argumentu: ?Ty komuchu?, ?Ty katolu?. Zwróciliście na to uwagę, że tak głupich argumentów nie było? Ja zwróciłem – nie było. Nie było też żadnego chamstwa, nie było fanatyzmu. Były emocje, były prywatne wycieczki, sam się mieszczę w tej grupie, ale pomimo tych wad, w parwie każdej wypowiedzi chodziło o coś. Puszczały nerwy jednak cały czas chodziło o coś i w tych skrajnych emocjach, nie została przekroczona żadna z klasycznych forumowych granic.
To jest sukces, jakkolwiek można go sobie obrzydzać podkręcając emocje, nie zmieni to w żaden sposób faktu, że nie ma się tu czego wstydzić. Gorzej z jakością argumentacji i z przeginaniem w argumentacji, która argumentacją nie jest i tego niestety nie brakowało. Moim skromnym zdaniem najgorzej w dyskusji i na dyskusji wyszli Ci, co nie potrafili zrozumieć i oddzielić dwóch rzeczy. Nie potrafili oddzielić swojego osobistego, emocjonalnego stosunku do PRL odczytywanego jako pierwsza miłość, pierwszy samochód, pierwszy magnetofon i pierwsza prywatka, od podłej ideologii i podłych ludzi. Gdybym miał dokonać prostego podziału na zwolenników i przeciwników Jaruzelskiego, to wyglądałby ten podział następująco. Ci co mają powyżej 40-stki i PRL kojarzą ze swoimi osobistymi doświadczeniami, pozytywnymi doświadczeniami, to znaczy pamiętają smak szynki i czekolady wystanej w ogonkach, która nie smakowała emulgulatorami, wrzucili Jaruzelskiego do grona fajnych ludzi, pachnących wędzoną szynką i czekoladą 22 lipca. Ci co kojarzyli PRL z mieszkaniem u teściowej i patrzeniem jak mniej zdolny, ale pezetpeerowski inżynier robił karierę, nie mogą zapomnieć, nie wspomnę już o tych co dostawali po grzbiecie
Każdy ma prawo w ten sposób traktować każdy problem społeczny, przez pryzmat własnych doświadczeń, tylko że takie widzenie z reguły wyklucza trzeźwy osąd sytuacji i sprowadza go do katalogu intymnych doświadczeń. Żaden człowiek nie chce plugawić tego co było dla niego piękne, przyjemne i ważne, jakimś tam gadaniem o zbrodniczym systemie. Jaki zbrodniczy system, mnie nikt nie spałował, nikt nie więził, poznałem moją żonę, moje dzieci dorastały gdy gwiazdy śpiewały w Sopocie, do dziś pamiętamy wyjazd ?Maluchem? na wczasy do Mrzeżyna. Ten bagaż osobistych doświadczeń jest tak potężny i tak silny, że nie pozwala spojrzeć na problem w kategoriach społecznych, etycznych, moralnych. Wielu z nas miało siebie lub członka rodziny w PZPR, nazywając ten ustrój zbrodniczym, a Jaruzelskiego zbrodniarzem musielibyśmy się przyznać, że wuj Leon z Tarnobrzega był stalinowcem, a przecież wuj Leon nikomu krzywdy nie zrobił, co więcej pomagał z ramienia komitetu wielodzietnej rodzinie.
Mechanizm obronny w każdym z nas jest tak skonstruowany, że jesteśmy skłonni wiele sobie wybaczyć i niewiele zapomnieć innym. Patrząc na historię przez pryzmat własnych doświadczeń piszemy historię jak Jarosław Kaczyński, czyli od nowa. Tymczasem historia jest jaka jest i ona nie ma nic wspólnego z naszymi pierwszymi pocałunkami i magnetofonami. W tym czasie, gdy my poznawaliśmy smak pocałunku z języczkiem, ktoś właśnie siedział na nodze od stołka i było to zgoła odmienne doświadczenie seksualne. Nikogo nie chcę pouczać, ale żeby napisać dobry i uczciwy tekst o PRL i wszystkich innych kłopotliwych tematach, można oczywiście korzystać z własnych doświadczeń, ale przede wszystkim trzeba pisać taki tekst z perspektywy kogoś, kto miał zgoła odmienne doświadczenia.
Gdybym miał pisać o PRL z osobistej perspektywy, musiałbym PRL wystawić laurkę, nawet więcej, musiałbym PRL dziękować do końca życia. W czasach PRL żyło mi się mieszczańsko, pochodzę z klasycznej robotniczo-chłopskiej rodziny, ale nawet w tym stanie żyło mi się fantastycznie, jeżeli za punkt odniesienia brać pełną michę. Szoku egzystencjalnego doznałem w 1990 roku, nie chce przesadzać, ale do roku 1994 żyliśmy w rodzinnym gronie po prostu w nędzy, nie była to skrajna nędza, ale nędza była na pewno, bo nawet biedą trudno to nazwać. Niemniej w tamtym czasie na Balcerowicza patrzyłem jak w obraz, nie jak na winowajcę, ten człowiek powiedział prostą rzecz jakiej się w PRL nie słyszało. ?Nie jęcz, władza Ci nie pomoże, PRL się skończył, teraz dopiero się dowiesz ile jesteś wart?. Być może dziwny ze mnie człowiek, ale jeśli odniosłem jakikolwiek sukces jako internetowy bajkopisarz, to właśnie dlatego, że potrafiłem przełamać i odrzucić pisanie przez pryzmat własnych doświadczeń.
Gdybym Wam opowiedział prawdę o moim rodzinnym domu nie uwierzylibyście, tyle było w nim sprzeczności, ale może właśnie dlatego nauczyłem się patrzeć na życie prywatne prywatnie, a na życie społeczne ? społecznie. Jaruzelski byłby dla mnie Bogiem, gdybym go opisywał słowami własnych doświadczeń, ale takie pisanie uważam za głupotę i dlatego piszę o Jaruzelskim słowami tych, którym PRL kojarzy się z pryczą, strzałami na ulicach i zomowską pałką na grzbiecie, to wydaje mi się ujęciem społecznym ujęciem problemu. I powiem Wam dlaczego tak robię i będziecie zdegustowani tą tajemnicą sukcesu. Robię to z czysto egoistycznych pobudek, ponieważ wiem, że odbieranie ludziom prawa do poczucia sprawiedliwości, czyni z tych ludzi, ludzi niebezpiecznie zdesperowanych, czyni z ludzi moich śmiertelnych wrogów, mówić politycznie, psuje i degraduje społeczeństwo. Dla mnie PRL to była sielanka, natomiast nigdy nie nazwę PRL sielanką, ponieważ wiem, że ten system poniewierał i zabijał ludzi. Mnie nic się nie stało, część mojej rodzinny, mniej więcej połowa do dziś krzyczy komuno wróć, ale to nie są argumenty przemawiające na rzecz prawdy historycznej, prawa i sprawiedliwości. Nikogo nie chcę namawiać i pouczać, jednak mogę delikatnie zasugerować, żebyście spróbowali popatrzeć na świat nie z własnej perspektywy zadowolonych i sytych, ale z perspektywy tych co krzyczą i nikt ich nie słucha. Spróbujcie popatrzeć na PRL i każdy inny trudny problem z perspektywy Waszych znienawidzonych adwersarzy. Jeśli uda Wam się tego dokonać, zobaczycie problem w ujęciu społecznym nie osobistym.





system a czlowiek..
Pozdrowienia MK-pomysle jeszcze..chociaz “ludzie systemu” zgnoili mi zycie..
milosierdzie..
sw.Tomasz uwaza,ze” nie wystarczy czuwac nad pokojem i harmonia ludzi przy pomocy nakazow sprawiedliwosci,
jesli milosierdzie nie zapuscilo korzeni miedzy nimi”..
tymczasem..
Niegłupie
Niegłupie, co napisałeś MK. Nawet Ci dałem maksa w głosowaniu choć się z Tobą nie zgadzam.
Ty możesz nie oceniać historii przez pryzmat doświadczeń osobistych więc uznaj, że są i inni, którzy nie oceniają w taki niedoskonały, jak twierdzisz, sposób. Oceniają po swojemu, każdy co innego bierze pod uwagę, ale oceniają inaczej niż Ty.
Ballada Pozytywna
Ballada Pozytywna
Położymy płasko uszy,
Pysk na kłódkę, ogon w ruch.
Skowyt niech się tłucze w duszy,
Kasza niech napełnia brzuch.
Przecież tylko o to chodzi,
Żeby hołdów było dość.
Ta dłoń skarci, co nagrodzi –
Jeden kształt ma kij i kość.
Nikt mi nigdy tego nie da, co mi moja buda da!
Buda moja! Buda moja! Buda moja! Buda ma!
Zapomnimy dawne razy,
Wyliżemy gorycz z blizn.
Gesty starczą za rozkazy,
A za gesty starczy gwizd.
Jeśli kochasz swoją budę,
To pokochaj łańcuch swój!
Śmierdzi gnojem twój ogródek?
– Przecież to twój własny gnój!
Nikt mi nigdy tego nie da, co mi moja buda da!
Buda moja! Buda moja! Buda moja! Buda ma!
Zanim na złodzieja z kłami
Skoczysz w swej najkrwawszej z pian,
Czekaj, aż ci ktoś oznajmi,
Kto tu złodziej, kto twój pan.
Kto potopił ci szczenięta,
Słuch i węch zabierze, nim
Przyjdzie święta, choć przeklęta
Pieska śmierć po życiu psim.
Nikt mi nigdy tego nie da, co mi moja buda da!
Buda moja! Buda moja! Buda moja! Buda ma!
Gdy zapomnisz już, żeś w pola
Jął pod płotem tunel ryć,
Wtedy, ile tylko wola –
Będziesz wyć mógł, wyć i wyć!
Nikt mi nigdy tego nie da, co mi moja buda da!
Buda moja! Buda moja! Buda moja! Buda ma!
Jacek Kaczmarski
28.2.1982
Intencja autora.
Ani jednej odmowy rozkazu, ani jednego strzału, ani jednego wyrzutu rodzicielskiego do syna żołnierza, ani jednego kazania przeciw. Ot, trzy naklejki Solidarności na czołgu. Nie było mocnych.
Dzisiaj jest ich zatrzęsienie, kiedy odwaga nic nie kosztuje.
Ani jednej odmowy rozkazu, ani jednego strzału …
Do E_krakowskiego …
Jeśli zestawić to “ani jednego strzału”
z apelami przywódców podziemia do swoich
członków o nieuciekanie się do przemocy
– widać z tego zestawienia chyba,
że to, że Jaruzelskiemu udało się
załatwić sprawę w “białych rękawiczkach”
( czyli tylko około 100 ofiar )
zawdzięcza on w sporej mierze
przywódcom podziemia.
Ja, jako były działacz podziemia
mówię Ci, że nie szukałem karabinu,
bo było powiedziane “nie strzelać”.
A teraz, żeby nie było aż tak
poważnie, powiem Ci w stylu
Antka Emigranta … DOTARŁO ?
:-))
Proszę autentycznie o uśmiech.
M_E_G
Pierwsze trzy zdania oddzielone akapitem od czwartego ( moja konstatacja o stanieniu odwagi ) są przemyśleniami CHWINA. Przynajmniej ja tak to jego przesłanie artykułu odczytałem. Popatrz na tytuł mojej notki.
Zatem swoje uwagi musisz kierować pod jego adresem.
DOTARŁO?
P.S. Najczęściej nieporozumienia występują niechcący. Mam nadzieję, że nie chciałeś mnie skrzywdzić? Uśmiech.
Wiedziałem, że cytujesz myśl CHWINA
Do E_krakowskiego …
Wiedziałem, że cytujesz myśl CHWINA,
ale sądziłem, że kładziesz akcent
na podporządkowanie się Polaków
stanowi wojennemu (a stąd miałby
wynikać brak potrzeby “strzału”
ze strony wojska) i że w związku
z tym popierasz myśl, że Polacy
w swej większości chcieli stanu
wojennego.
Jeśli takiego zamiaru nie miałeś,
to mamy do czynienia
z nieporozumieniem.
Równolegle zaszło chyba jeszcze
inne nieporozumienie, tym
razem na płaszczyźnie
emocjonalnej.
Pisząc tekst byłem w dobrym
humorze i postanowiłem,
jak to się mówi “dla jaj”
użyć kretyńskiego zwrotu
Antka_Emigranta, który
powtórzyłeś chyba już
będąc nim zirytowany,
a więc powtórzyłeś go
już nie do końca żartem.
Absolutnie w głowie mi
nie było, aby Tobie dopiec
tak kabotyńskim zwrotem.
Przepraszam.
Tak głupio wyszło.
M_E_G.
Napisałeś:
Pisząc tekst byłem w dobrym
humorze i postanowiłem,
jak to się mówi "dla jaj"
użyć kretyńskiego zwrotu
Antka_Emigranta, który
powtórzyłeś chyba już
będąc nim zirytowany,
a więc powtórzyłeś go
już nie do końca żartem.
Na rany Chrystusa! Ja pisząc odpowiedź byłem w jeszcze lepszym humorze, bo cóż oznaczało ostatnie moje słowo + Uśmiech +?.
Ha, ha, … no dobra, teraz już piszę to śmiejąc się.
W tej chwili śmieję się z naszego
nieporozumienia.
Ale i to daje mi coś do myślenia.
Otóż na przyszłość będę musiał
głęboko przemyśleć sposób pisania,
choć wpadek na pewno nie uniknę.
Chodzi mi o to, że tekstem
nie jesteśmy w stanie przekazywać
niuansów emocji.
Nasza pisana rozmowa, jakby powiedzieli
informatycy i elektronicy na wejściu
jest analogowa (płynne przejście
od złości do śmiechu poprzez ocean
pośrednich stanów w opinii piszącego),
a na wyjściu cyfrowa (znacznie mniej
stanów pośrednich możliwych do odczytania
z tekstu przez odbiorcę, a w skrajności
0 i 1 , czyli tylko złość i śmiech).
Dlatego nie może być inaczej.
Nieporozumienia są tu nieuniknione.
Serdecznie pozdrawiam !
M_E_G.
Tak to tu jest. Nie jak w domu, gdy patrzysz komuś prosto w oczy i od razu wiesz, łże czy nie łże. Trzeba się mniej obruszać i nie brać wszystkiego do siebie serio. Ja swoją pisaninę przy MK traktuję jako zabawę, odskocznię od prac domowych i dlatego wszystkie te spory i wycieczki osobiste kompletnie mnie nie ruszają. Więcej luzu trzeba nam. Pozdrawiam.
Matko Kurko, uderzyłeś w sedno
Matko Kurko, uderzyłeś w sedno. Tym tekstem wyjaśniłeś, dlaczego krążą takie opinie, jakie krążą. I wskazałeś, jak myśleć i pisać lepiej (ilu ludzi z tej wskazówki skorzysta, to już inna sprawa; ale wskazałeś).
Julianie z Amberu
Witaj.
Jeśli sąd nie rostrzygnie to też będzie informacja dla Społeczności. Uważam… bardzo ważna. Wtedy będzie musiał uzasadnić dlaczego i podjąć decyję o oddaleniu lub umożeniu oskarżenia.
To będzie odpowiedź, że sprawa nie jest prosta do jednoznacznego osądzenia.
Pozdrawiam
Sprawiedliwosc
drugi raz “uciekl” mi tekst odpowiedzi,pewnie z powodu pogody.Trzeci raz wiec krotko.Nie moge zgodzic sie z rozumowaniem Chwina,bo jest oparte na falszywych przeslanakach.Z powodu nieostrosci i orozji jezyka,gdy np.pomowienie staje sie orezem w dyskusji,tekst ten wiele osob pewnie ujmie i “przekona’?
prowadzajac stan wojenny Jaruzelski podwojnie zaprzecyl prawm czlowieka:bo,podpisujac Porozumienia gdanskie przyznal i uznal ,ze one byly naruszane,a wprowadzajac stan wojenny wrocil do stanu przed,i do tego doszlo zlamanie umowy.
Mnie osobiscie wysarczy OSAD SPRAWIEDLIWY,ktory jak zreszta niektorzy dyskutanci podkreslaja “historycznie” dikonal sie juz.
Jestem milosnikiem westernow,ale wieszania nie.
No i dobrze Matko-Kurko
0ddzieliłam fakty spoleczne od osobistych. I co mi wyszło? To samo co zawsze. Pamiętam, ale przebaczam.
Taka jest moja konstrukcja psychiczna.
Nauczylam się,że wszystko w życiu jest relatywne – nawet nauka – w tym także nauki ścisłe.
Każdy ma swoje złe i dobre momenty w życiu.Jedni stają się zgorzkniali, inni prą dalej w życie, zachowujc dużo optymizmu.Zaistniałe fakty były, przeszły, trzeba żyć dalej i rozwiązywać problemy tu i teraz, doraźnie, a nie ciągle wracać dwa kroki do tyłu.(jak w małżeństwie,w którym jedno z partnerów dopuściło się zdrady. Jeśli ustalili, że jeszcze mogą być razem, to w te ustalenia wchodzi również umowa,że nie będą sobie nieustannie wypominać swoich przewinień)
Od samego początku nie lubiłam braci Kaczyńskich, którzy postanowili zbudować bez mojej zgody IV RP.Byłam nieszczęśliwa,kiedy wygrali wybory i szczęśliwa kiedy je przegrali.Wydaje mi się, że niepotrzebnie dajemy im byt na wszystkich blogach politycznych-dzięki nam żyją i mają się dobrze.
Popełniamy ten sam błąd co z gen.Jaruzelskim- nie rozliczamy ich tu i teraz, fundując sobie za 20 lat te same problemy, do których będę miała (jeśli dożyję) ten sam ambiwalentny stosunek.
Określony czas wymaga określonych poglądów. Potem dopada nas schizofrenia.
relatywizm
jest Twoim subiektywnym wytworem-walcz z nim..
Kobyłka Macieja
Witaj.
Bardzo dobry tekst. Cieszę sie, że nie jestem odosobniona w podobnym myśleniu.
Pozdrawiam serdecznie
Odnośnie narastającej agresji członków Solidarności
Cytuję fragment wypowiedzi
pana “Kobyły Macieja” …
– – – – – – – – – – – – – – –
pamiętam jak nasz przewodniczący
zakładowej “S” wracał z jakichś
narad z województwa w 1981 roku
przerażony narastającą agresją
działaczy, których nawet delegaci
Komisji Krajowej nie byli
w stanie pohamować.
– – – – – – – – – – – – – – –
Jak już pisałem przy innej
okazji, przed wprowadzeniem
stanu wojennego ówczesna
władza zastosowała wzmocnienie
agresji swojej propagandy.
Propaganda była tak agresywna,
że rodzinne rozmowy
na poruszane w tej
propagandzie tematy
nierzadko kończyły
się kłótnią.
Kłócono się w autobusie,
kłócono się w pociągu,
kłócono się wszędzie,
a tym bardziej na zebraniach
związkowych.
Ludzie chodzili podenerwowani.
Władzy brakowało dobrego
uzasadnienia wprowadzenia
stanu wojennego.
Krótko przed wprowadzeniem
stanu wojennego strajków
już nie było.
Ewentualne akty przemocy
ze strony Solidarności
byłyby mile widziane.
Choć władza się tych aktów
przemocy nie doczekała,
propaganda zebrała swoje
żniwo, a szczególnie
w miejscu najważniejszym,
czyli w wojsku.
Wściekłość działaczy była
skutkiem propagandy,
a została użyta przeciw
nim, jako pokazowa gwarancja
dalszego strajkowania,
i uzasadnienie wprowadzenia
stanu wojennego.
Nie można żądać od masowego
ruchu, aby składał się z ludzi
nie-do-wyprowadzenia z równowagi.
Nie można więc dzisiaj zarzucać
im agresji.
Mieli przeciwko sobie przeciwnika
z premedytacją i ogromnym
doświadczeniem wykorzystującego
podporządkowane mu media.
Jestem dumny, że w tych
arcy-trudnych warunkach
działaczom ówczesnego
podziemia udało
się wprowadzić w życie
nie stosowanie przemocy.
Już dwóch tu piszących
wspomniało o haśle,
które pojawiło się
po wprowadzeniu
stanu wojennego,
a brzmiało :
“a na drzewach, zamiast
liści wisieć będą
komuniści”.
Hasło to jest przez nich
podawane, jako jeden
z argumentów, uzasadniających
potrzebę wprowadzenia stanu
wojennego.
Kładą na jedną szalę
odreagowujących swą krzywdę
wsciekłością i plotących
w związku z tym głupoty ludzi,
podczas, gdy na drugiej szali
leży “wypadek przy pracy”
w postaci 100 trupów.
Nie zdają sobie oni sprawy
z tego, że są ofiarami tamtych
czasów, kiedy umysły zatruwano
znacznie kompetentniej niż
robili to niedawno Kaczyńscy.
I być może już nigdy sobie
sprawy z tego nie zdadzą.
Proszę zauważyć, że Jaruzelski
dzisiaj nie mówi o groźbie
użycia siły przez ówczesne
podziemie Solidarności,
lecz za powód wprowadzenia
stanu wojennego podaje
zły stan gospodarki.
Dzięki zasadzie niestosowania
przemocy przez podziemie
nie może już użyć innego
argumentu.
Nie przyzna się bowiem,
że tak, jak dzisiaj
głównym guru dla niego
jest pan Putin (co swego
czasu można było zobaczyć),
tak wtedy nadrzędną
i do tego szanowaną przez
niego władzą była władza ZSRR
i rozkaz tej władzy wykonał.
Ponieważ jest człowiekiem
mądrzejszym od naszego
obecnego prezydenta
nie usłyszeliśmy
wypowiedzianego przez niego
w zaciszu gabinetu najwyższych
władz Związku Radzieckiego słów :
“Melduję wykonanie zadania !”
Niepotrzebna złośliwość apropos rozciągania tekstu
Do “Kobyły Macieja” …
Tekstu nie rozciągam w dół
dlatego, by wydawało się go
więcej, lecz dlatego, gdyż
nie chcę, by automat formatował
akapity za mnie.
Tak zaś się dzieje, gdy tekst
jest za szeroki.
Stopniowo spróbuję pisać szerzej.
Tym bardziej, że chyba zmieniły
się tu warunki.
To tyle w sprawie technicznej.
A Twoje twierdzenie, że “Jaruzelscy”
zwinęli wszystkich, co mogliby
zastosować przemoc jest zdecydowanie
nieprawdziwe.
Ty mówisz o zgarnięciu krzykaczy.
Po uderzeniu Jaruzelskiego powstało
podziemie polityczne.
To byli Ci, którzy nie zostali
wyłapani, a byli groźniejsi
niż krzykacze.
Gdyby sobie zaplanowali wieloletnią
strategię organizowania spisku
w wojsku i strategię równoległego
organizowania powiązanych z nimi
pokojowych struktur samopomocy
społecznej, miałbyś dzisiaj
zupełnie inny pogląd.
A Ty, Milordzie, to juz
A Ty, Milordzie, to juz zupelnie Majakowskim poleciales, niebaczny, jak skonczyl chlopina…
Pracuję na terminalu i nie mam uprawnień do apletu Ekran.
Nie mogę zmienić rozdzielczości, gdyż nie mam
uprawnień do jej zmiany. Pracuję w trybie
terminalowym (nie chodzi o zdalny pulpit),
tzn. przy autentycznym, sprzętowym terminalu
i mam pulpit udostępniany mi przez serwer
z systemem Windows Server 2003.
Mam dziką (tj. niestandardową) rozdzielczość
1075 x 537 .
Ale wydaje mi się, że nawet przy tej
rozdzielczości będę w stanie pisać szerzej,
o ile nie będę odpowiadał na odpowiedź
do odpowiedzi będącej czyjąś odpowiedzią.
Chodzi o to, że przy pierwszej odpowiedzi
dysponuje się szerszą kolumną, a ja nawet
wtedy z racji chuchania na zimne, tj.
w celu uniknięcia automatycznego formatowania
piszę wąsko.
Jakoś sobie z tym poradzę.
Dzięki za szybką reakcję, o ile była
ona do mnie skierowana, bo wizualnie
nie jest to łatwe do ustalenia.
Twoja odpowiedź nie jest bowiem bezpośrednio
podpięta pod moją.
– – – – – – – – – – – – – – – – – – –
Tak poza tym tematem, moją wypowiedź
o nazwaniu przez M-K swojej mamy babcią
należy podpiąć pod inny artykuł M-K.
Jeśli możesz Miki to łatwo zrobić,
to proszę, zrób to.
Bardzo łatwo ustalić o jaki
tekst M-K mi chodzi.
Wspomina on tam o 82-letniej
swojej babci.
Oczywiście wzmiankę tę zrobiłem
dlatego, że ten prawdopodobny
błąd M-K trąci co nieco humorem.
Nie wiem tylko, jak to się stało,
że moja wzmianka o babci M-K
wylądowała w innym wątku.
Pozdrawiam,