Najprościej odpowiadając to jedno i drugie, bo te papużki są nierozłączne, ale chciałbym proste sprawy skomplikować. Modele teoretyczne mają to do siebie, że zawsze są poniewierane przez praktyczne zastosowanie. Odwołam się zatem do praktyki nie do słabowitej teorii. Gdy onuca władzy, znana również pod kodem kreskowym Tomasz Lis, poszukiwała żydowskich korzeni w rodzinie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, każdemu „żydożercy” i krytykowi USA powinna się zapalić czerwona latarnia. Stało się trochę inaczej i honorowy mieszkaniec Czerwonej Góry osiągnął kawałek celu. Naród zaczął szumieć i gubić się w ocenach. Lewacy zachwyceni, narodowcy zgorszeni. Przyznam się bez bicia, że należę do tych ludzi, którzy nienawidzą jakiegokolwiek wpływu i odruchowo bronię się przed mecenasami serwującymi łatwe rozwiązania. Pójdziesz z nami i niczego ci nie zabraknie – powiadają akwizytorzy sukcesu. Osobiste wybory to jednak coś zupełnie innego niż decydowanie o losach państwa i narodu. Mam swoją prywatną teorię spiskową, że w Polsce dzieją się rzeczy niespotykane ponieważ radziecka bezpieka przegrała z bezpieką amerykańską. Przyjmuję też do wiadomości, że Polska powinna być Polską i niczym więcej się nie przejmować. Pytanie, czy tak się da? Dałoby się, gdybyśmy byli, którymś z kontynentów albo Chinami, czy Rosją Radziecką. Niestety jesteśmy krajem w samym środku geopolitycznego piekła i nie przetrwamy dłużej niż parę miesięcy, jeśli „sąsiedzi” zdecydują się na ofensywę. Zgoda, wszystko albo bardzo wiele wskazuje na to, że historyczna zmiana na polskiej scenie politycznej jest wynikiem obcych wpływów, możemy je nawet nazwać po imieniu, bo jeśli ruscy tracą władzę, to wiadomo kto przejął inicjatywę.

Coś jednak w tej prostej układance nie pasuje i wspomniany Lis nie jest jedynym klockiem stającym w poprzek żydowskiego spisku. Najprostsza zasada i jednocześnie niezawodny wskaźnik zawsze pokazują, kto komu i czemu służy. Z telewizji dowiaduję się, że Prezydent Polski jest Fidelem Castro, bo chodzi do kościoła i modli się do Matki Boskiej. Tego larum nie zagrali polscy narodowcy, ale żydowscy komuniści. Te same źródła grzmią, że Kaczyński i cały PiS zbudują w środku Europy katolickie państwo wyznaniowe. Trudno uwierzyć szanującemu się „antysemicie” i krytykowi Ameryki, który nie cierpi całego zamorskiego plastiku, w podobną intrygę. Jeszcze gorzej to wszystko wygląda, gdy się wsłuchać w niemieckie reakcje. Nasz „sojusznik” z NATO uważa, że jesteśmy awanturnikami, bo chcemy przesuwać granice porozumienia. Innymi słowy Niemcy troskają się, żeby przypadkiem Polska nie była krajem pierwszej linii frontu, oni łaskawie biorą to na siebie, tylko chyba zapomnieli dodać, że to im ułatwi otwarcie drugiego frontu. NATO i UE to raptem kilka pieczątek z ziemniaka na woskowanym papierze, żeby się słowiański lud poczuł dowartościowany. Wszyscy grają, tworzą pozory, budują prawdziwe i fałszywe mitologie, taka jest polityka. W układach i porozumieniach politycznych nie ma nic złego, dopóki jedna strona nie godzi się na oddanie wszystkiego, żeby paru sprzedawczyków poczuło się królami życia.

Nie widzę w działaniach Andrzeja Dudy i Jarosława Kaczyńskiego niczego, co by upadlało, sprzedawało albo czyniło niewolnicę z Polski. Przeciwnie, tak się dziwnie składa, że próba odbudowania szacunku Polaków do Polaków i wszystkich do Polski, spotyka się ze wściekłymi atakami zarówno postępowych, jak i narodowych rewolucjonistów. Niech się dogadują polscy politycy z Żydami, Amerykanami, Niemcami i… Ruskimi też, ale muszę wiedzieć, widzieć i czuć, że to służy Polsce i Polakom. Przez osiem dni prezydentury nie dostrzegłem żydowskiego kelnera, czy amerykańskiego najemnika. Najwyższy urząd w Rzeczypospolitej Polskiej, jak dotąd, sprawuje Polak jak marzenie, który nie przynosi wstydu i zdążył wypowiedzieć kilka odważnych tez, narażając się niemieckim i radzieckim “przyjaciołom” . Poznaję człowieka po czynach i wrogach, dzięki temu łatwo zamieniam teorie spiskowe na rezultaty. Będę pierwszym histerykiem nawołującym do zmiany kierunku, ale nim otworzę usta muszę mieć podstawy. Dogadać się zawsze można, ale na warunkach, które dają korzyści po jednej i drugiej stronie, przeciw wspólnemu wrogowi. Niech Andrzej Duda będzie Żydem, byle był Hemarem. Niech PiS będzie amerykański, byle nasze były ulice, kamienice i granice. Polityka.

56 KOMENTARZE

  1. Hmm…
    Tak naprawdę nie wiemy, w co grają Amerykanie. W połowie 2012, dokładnie przy okazji spotkania Obama-Putin amerykańskie firmy jednym tchem obwieściły, że w Polsce nie ma łupków i wynoszą się na Północ, bo akurat przechodzący z tragarzami Ruscy dali im do eksploatacji ogromne połacie Syberii. 

    Jeśli zaledwie trzy lata temu, wkrótce po Smoleńsku tak łatwo nas sprzedali, boję się pomyśleć, jakie deale odchodzą teraz.

  2. Hmm…
    Tak naprawdę nie wiemy, w co grają Amerykanie. W połowie 2012, dokładnie przy okazji spotkania Obama-Putin amerykańskie firmy jednym tchem obwieściły, że w Polsce nie ma łupków i wynoszą się na Północ, bo akurat przechodzący z tragarzami Ruscy dali im do eksploatacji ogromne połacie Syberii. 

    Jeśli zaledwie trzy lata temu, wkrótce po Smoleńsku tak łatwo nas sprzedali, boję się pomyśleć, jakie deale odchodzą teraz.