Reklama

Niewyczerpanym źródłem skeczów jest polski wymiar sprawiedliwości, zatrzęsienie dowcipów jest tak wielkie, że bardzo szybko zapominamy o tych kultowych. Zajrzałem do archiwum portalu, żeby sobie odtworzyć emocje sprzed roku, kiedy to cała Polska zastanawiała się nad dwoma żywotnymi problemami: czy Daewoo Espero to jest konkurencja dla Mercedesa klasy S i czy tym razem kabareciarze z prokuratury nie przesadzili sprzedając publice złodzieja samochodów, w roli przypadkowego zabójcy komendanta policji. Dzisiaj prawie nikt się nie podnieca tamtą sprawą, gdzieś na zapleczu serwisów prasowych i telewizyjnych przebija się wiadomość, że zakończył się proces. Jaki proces? No właśnie tutaj zaczyna się nowy skecz, bo nie chodzi o proces „Patyka”, który miał zastrzelić Papałę, ponieważ marzył, aby się przejechać koreańską limuzyną, ale chodzi o wyrok jaki ma zapaść w zupełnie innej sprawie z udziałem niejakiego „Słowika”, zasiadającego na ławie oskarżonych. Przez pewien czas ta sama „niezależna” prokuratura, w jednej i tej samej sprawie prowadziła dwa postępowania. Pierwsze toczyło się już przed sądem, natomiast drugie zaczęło się toczyć na etapie postępowania przygotowawczego. W 2012 roku tak zwana opinia publiczna została doprowadzana do poziomu zbaranienia, a cały proceder odbywał się na kilku poziomach. „Fura”, która była nieco lepszą wersją Poloneza Atu, nagle przez ekspertów motoryzacyjnych została uznana za model z najwyższej półki i żeby tak strasznie durnowato nie wyglądało, wzięto poprawkę na lata 90-te. Dziś to może Espero nie robi takiego wrażenia, ale w latach 90-tych to było coś!

Wieloma podobnymi opiniami zbłaźniło się dziesiątki usłużnych klakierów, ale rozdmuchanie akurat tego wątku wcale nie było przypadkiem. Zawsze się tak dzieje, że publice podrzuca się temat naszpikowany pierdołami, żeby odwrócić uwagę od sedna sprawy. Skoro prokuratura poważnie potratowała absolutny idiotyzm, a media krzyczały nagłówkami „Proza życia, Papała zginał przypadkiem”, to naturalną, chociaż zupełnie cichą konsekwencją było uwolnienie bandziorów mafijnych. Pamiętam nie tylko wygłupy medialne i eksperckie, pamiętam również panią mecenas, reprezentującą gangsterów, która grzmiała do kamer i głośno się zastanawiała nad wysokim odszkodowaniem. I wszystko by się udało „Słowikowi”, pani mecenas i jakiemuś Tuleyi wygłaszającemu pełne stalinowskich odniesień uzasadnienie wyroku, gdyby skecz udało się bardziej zaangażować politycznie. Nie udało się, choć na trzecim poziomie trwało polowanie z mikrofonem. Szukano Jarosława Kaczyńskiego w korytarzach sejmowych i siedziby partyjnej, żeby wyłowić „setkę”. Człowiek przytomny, bo nawet niekoniecznie trzeźwy, mając do dyspozycji podobną „sensację” powinien się głośno puknąć w czoło, ale wiadomo, że o tym co durne decydują „przekazy dnia” i puknięcie prezesa natychmiast zostałoby odtrąbione co najmniej „mową nienawiści”. Prezes upolować się nie dał, zbył temat czymś w rodzaju „dziwna sprawa, przyznacie państwo” i od tego czasu temat zaczął znikać. Minął więcej niż rok, w Internecie ciężko się doszukać, co się stało ze sprawą „Patyka”, a przede wszystkim co jajcarze z prokuratury spłodzili, aby się sprawy pozbyć. „Patyk” odjechał, pewnie nie Espero, bo czegoś takiego to i zbieracze złomu się wstydzą wozić na adoptowanych „spacerówkach”, tymczasem w piątek „Słowik” i jeszcze jeden koleś ma usłyszeć wyrok.

Reklama

Czas zapytać autora, w jakim celu spłodził powtórkę z rozrywki? Kogo to dziś interesuje? Ano właśnie kogo i dziś? W tym zdaniu znajduje się cała odpowiedź. Ponad rok temu paru błaznów z prokuratury przedstawiło komedię dla ubogich i zaczęła się poważna obróbka medialna z udziałem profesorów, komandosów, kierowców rajdowych, znanych aktorów i adwokatów wspieranych przez dziennikarzy śledczych. Ów znamienity skład był gotów wypuścić z rąk „wymiaru sprawiedliwości” prawdziwych bandytów, wielokrotnych zabójców, żeby tylko ośmieszyć „wyznawców teorii spiskowych” z prezesem PiS na czele. Dostarczono taniej rozrywki i tylko rozsądnemu milczeniu zawdzięczamy, że „Słowik” nie stał się drugim Tuleyą lub Lemańskim, czyli nieludzko atakowanym obywatelem, którego podstawowe prawa są łamane przez pozaustrojową, stalinowską opozycję. Dziś prawie nikt nie pamięta o sprawie, ale co gorsze mało kto pamięta o mechanizmie. Żyjemy w takiej strukturze społeczno-politycznej, w której bez najmniejszego wysiłku można uruchomić dowolny idiotyzm, zaprząc do idiotyzmu całą armie usłużnych „specjalistów”, a wszystko po to, żeby przykryć jakiś bieżący albo złowić prezesa opozycyjnej partii. W chwili gdy się akcję przeprowadza, pomimo wszelkich znamion paranoi i hucpy razem wziętych, publika się „jara”, jak mawia młodzież. Gdy sprawa jako hucpa zostaje potwierdzona oficjalnie, co więcej przez te same czynniki, które skecz odstawiły, zapada cisza makiem rozsiana.

Żyć nie umierać, przy takich warunkach pracy, nie ma idiotyzmu, którego nie da się przepchnąć, wszystko się da. Przez parę dni będzie trochę dyskusji, parę emocjonalnych wystąpień, a potem minie tydzień, miesiąc i rok, pełne spokoju dla twórców pracujących w cieplarnianych warunkach. Tak „Patykiem” załatwiono Papałę, tak brzozą załatwiono samolot i tak trotylem dostrojono urządzenia przesiewowe. W efekcie mamy więcej „Patyków” i trotyli niż ekspertów w studiach TVN, co od początku było wyreżyserowaną komedią, według niezmiennego scenariusza. Wrzucić gówno i patrzeć spokojnie jak się w medialnej betoniarce obraca, poczekać gdy się publika przedstawieniem znudzi, a w między czasie załatwić postępowanie prokuratorskie i odpowiednie wyroki, jak ojciec chrzestny przykazał. „Wymiar sprawiedliwości” działa według medialnego teatrzyku, nim się odezwie woźny „proszę wstać sąd idzie”, wysoki sąd doskonale wie, jak się musi zachować i co w przeciwnym razie sąd czeka. Parę dni przed wokandą dziewięćdziesięcioletni bandyta zażera się ikra i popija szampanskoje, w dniu wokandy do sądu trafia L4 z niestrawnością i migreną. Dlatego warto sięgać do archiwów i jeszcze raz obejrzeć stare komedie, żeby zobaczyć jakie tragedie zostały przykryte. Zachęcam do podróży po google, proszę sprawdzić co się działo politycznie w kwietniu 2012 roku, po takiej eksploracji, bez ekspertów da się ustalić, jak Espero prześcignęło Mercedes i dlaczego „Patyk” uwolnił Słowika, co oczywiście ciągle jest możliwe. Z ciekawszych wydarzeń podpowiem tyle, że w kwietniu 2012 roku PiS w sondażach wyprzedził PO, a Polacy zaczęli „wierzyć w zamach” i tendencja się utrzymywała, aż do poprawki z „Patyka”, kiedy to w czerwcu zaczęła się komedia z trotylem.

Reklama

8 KOMENTARZE

  1. Parch, egzegeza to: “Bunt mas” José Ortega y Gasset

    Lud. Czy coś takiego jeszcze istnieje? To pytanie było.

     

    Gęby za lud krzyczące sam lud w końcu znudzą,
     
    I twarze lud bawiące na końcu lud znudzą. 
     
    Ręce za lud walczące sam lud poobcina.
     
    Imion miłych ludowi lud pozapomina.
     
    Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie
     
    Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.
    .

  2. Parch, egzegeza to: “Bunt mas” José Ortega y Gasset

    Lud. Czy coś takiego jeszcze istnieje? To pytanie było.

     

    Gęby za lud krzyczące sam lud w końcu znudzą,
     
    I twarze lud bawiące na końcu lud znudzą. 
     
    Ręce za lud walczące sam lud poobcina.
     
    Imion miłych ludowi lud pozapomina.
     
    Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie
     
    Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.
    .

  3. Można sobie wyobrazić, że Papała
    padł ofiarą napadu rabunkowego z użyciem broni palnej. Ludzie ginęli z bardziej bezsensownych pobudek. Pamiętam jeszcze za komuny przypadek zabójstwa, w którym ofierze "zrabowano" 6 złotych. Pamiętam też jak za czasów demokracji policjant z drogówki pokusił się na łapówkę w wysokości 14 złotych, bo akurat tyle miała zatrzymana do kontroli osoba, nota bene prokurator:-)
    Z tego co pamiętam, to Papała stracił stanowisko Komendanta Głównego Policji po przejęciu władzy przez AWS. Miał objąć stanowisko przy ONZ czy coś podobnego, do walki z przestępczością zorganizowaną.
    Sądzę, że zabójstwo Papały nie było przypadkowe. Ktoś jeszcze pamięta jak za rządów PiS Ziobro walczyło o ekstradycję Mazura? Czy pamięta jak temu sekundowała Gówno Prawda?
    Zabójstwo Papały, Jaroszewiczów, samobójstwo Sekuły to jedna i ta sama narracja. To rozrachunki z PRL.

  4. Można sobie wyobrazić, że Papała
    padł ofiarą napadu rabunkowego z użyciem broni palnej. Ludzie ginęli z bardziej bezsensownych pobudek. Pamiętam jeszcze za komuny przypadek zabójstwa, w którym ofierze "zrabowano" 6 złotych. Pamiętam też jak za czasów demokracji policjant z drogówki pokusił się na łapówkę w wysokości 14 złotych, bo akurat tyle miała zatrzymana do kontroli osoba, nota bene prokurator:-)
    Z tego co pamiętam, to Papała stracił stanowisko Komendanta Głównego Policji po przejęciu władzy przez AWS. Miał objąć stanowisko przy ONZ czy coś podobnego, do walki z przestępczością zorganizowaną.
    Sądzę, że zabójstwo Papały nie było przypadkowe. Ktoś jeszcze pamięta jak za rządów PiS Ziobro walczyło o ekstradycję Mazura? Czy pamięta jak temu sekundowała Gówno Prawda?
    Zabójstwo Papały, Jaroszewiczów, samobójstwo Sekuły to jedna i ta sama narracja. To rozrachunki z PRL.

  5. szwedzi nie gęsi
    Ponoć policja i inne służby szwedzkie są tak glęboko umoczone w mafijne systemy, że dorównują naszym. Tak piszą w szwedzkich ksiażkach.
    Do tej pory nie ujawniono zabojcy ichniego premiera (Palme był prywatnie szpionem USA i ZSRR w jednym).

  6. szwedzi nie gęsi
    Ponoć policja i inne służby szwedzkie są tak glęboko umoczone w mafijne systemy, że dorównują naszym. Tak piszą w szwedzkich ksiażkach.
    Do tej pory nie ujawniono zabojcy ichniego premiera (Palme był prywatnie szpionem USA i ZSRR w jednym).