Reklama

Polska nie gęś i też swoje ambicje ma, a któżby był lepszy w w

Polska nie gęś i też swoje ambicje ma, a któżby był lepszy w wyrażaniu ambicji niż Lech Kaczyński? Lepszy byłby oczywiście Jarosław Kaczyński, ale nie tym razem, tym razem Lech Kaczyński jest poza konkurencją.

Słuchajcie zróbmy tak, aby w Polsce było trzydzieści województw, powiadam wam, że to nas postawi na nogi. Po takich słowach Polska zamarła i gdy po chwili się otrząsnęła zaczęło się na dobre. Na początku wydawało się, że 30 to stanowczo za dużo, ale już po chwili ktoś przypomniał, że za Gierka było 40 i żyło się jak za Gierka. Długo nie trzeba było czekać, aby usłyszeć, że stanów za ocenami jest 50 parę i tak ze skromnych 30 zrobiła nam się całkiem pokaźna sumka.

Satyrycy od dawna narzekają, że politycy odbierają im chleb i chociaż narzekanie to nie do końca dobry sposób na poprawę bytu, w tym wypadku satyrykom nic innego nie pozostaje. Konkurować nie mają szans, ponieważ politycy zajmują najlepszy czas antenowy i prowadzą swoje występy codziennie. O frekwencję i sprzedaż biletów się nie martwią, bo utrzymują się z podatków widzów, którzy wprawdzie mogą ich nie oglądać, ale płacić muszą. Cokolwiek polityk nie powie, to boki zrywać, satyryk rzadko kiedy co występ rozśmiesza publikę. Gdyby satyryk opowiedział Polakom dowcip o 30 województwach, musiałby dorzucić z jednego ruskiego i blond babę co idzie do lekarza, a i to gwarancji nie ma, że będzie śmiesznie. Polityk, wychodzi, mówi i paść można ze śmiechu. Współczuć należy satyrykom i podatnikom.

Reklama