Źródło foto: www.google.pl, zdjęcia wykorzystywane wyłącznie jako prawo cytatu w myśl Art. 29. Prawo cytatu Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych.



Polityka zagraniczna II RP. Płk. J. Beck. Cz. 2.

Prześlij dalej:

Gwarancje miały miejsce dlatego, że Chamberlain uważał Polskę za klucz do sytuacji. Po pierwsze Polska uważana była za najsilniejsze wojskowo państwo, nie licząc Rosji, w tej części Europy. Jednocześnie Polska miała długą granicę (ponad 1,500 kilometrów) z Niemcami. Gwarancje miały też dodać odwagi państwom bałkańskim, oczekiwano nawet, aby Polska przekształciła swój sojusz z Rumunią w antyniemiecki. Anglicy byli przekonani, że Polska była im potrzebna do powstrzymania Hitlera.

 Przypuszczali też, że Hitlerowi, któremu dotąd wszystko przychodziło zbyt łatwo, wystarczy tylko „zęby pokazać” i to go powstrzyma. Historyk T. Jurga pisze („U kresu Rzeczypospolitej”, Warszawa, 1979), że Beck ukrył przed Anglią i Francją treść niemieckich żądań, co nie było zgodne z prawdą, gdyż sojusznicy znali ich treść już od 29 marca poprzez swoich ambasadorów. Mimo tego Brytyjczycy wiedzieli, że bez Polski nie może istnieć żaden front wschodni.

 Według Cata-Mackiewicza przyjęcie gwarancji od Anglii, państwa, które musiało walczyć z Niemcami (patrz cz.I. konferencja Hossbach), kierowało agresję Hitlera i Stalina na Polskę. Stalin uczestniczył w podsycaniu polskiego oporu wysyłając do Warszawy, 10 maja Władimira Potemkina, v-ce komisarza Spr. Zagr., który zapewniał Becka o pełnym zrozumieniu rosyjskim dla naszej ciężkiej sytuacji zapewniając, że poprawne pol.-ros. stosunki trzeba kontynuować, a w razie napaści Hitlera, Rosja zaoferuje Polsce swoją przychylną neutralność.

Zwolennicy jednej ze szkół historycznych interpretujących gwarancje angielskie twierdzą (w/g prof. Uniwersytetu w Milwaukee w stanie Wisconsin M.K. Dziewanowskiego), że Anglicy chcieli powstrzymać Hitlera przed atakiem na Polskę, która bez gwarancji sojuszniczych mogłaby ulec jego naciskom podobnie jak to się stało z Węgrami czy Słowacją. Grożąc mu wojną na dwa fronty, w sumie proponowali Hitlerowi drugie Monachium.

 Druga szkoła głosi, że Anglia chciała gwarancjami przypomnieć Hitlerowi o polityce „okrążenia” Niemiec z I. W. Ś. (rozumiejąc naturalną potrzebę zdobycia większej przestrzeni dla narodu niemieckiego) jednocześnie wyprowadzając go z równowagi, skierować jego furię definitywnie na wschód. Generalnie biorąc politycy brytyjscy udzielając Polsce gwarancji prowadzili tę samą politykę ustępliwości wobec Hitlera, jak w okresie Monachium w 1938 r. Celem jej było wynegocjowanie ugody polsko-niemieckiej, tj. oddanie Gdańska Niemcom (przy zagwarantowaniu tam praw Polski) oraz ustanowienie niemieckiej komunikacji eksterytorialnej przez Pomorze (nieszczęsny polski pomysł z lat 30-tych).

 Innymi słowy grożono Hitlerowi wojną na dwa fronty z jednoczesną sugestią, że może osiągnąć, co chce drogą negocjacji. Sytuacja Polski z punktu widzenia Anglii była podobna do sytuacji Czechosłowacji i ją też miały objąć międzynarodowe gwarancje.

 Appeasement dziś kojarzy się jednoznacznie źle, ale wówczas wyrósł w kołach polityków W. B. ze zrozumienia sytuacji w Niemczech po Traktacie Wersalskim. Jego rzecznicy uważali, że nadmierne obciążenia (odszkodowania) Niemiec doprowadziły  w konsekwencji do dojścia Hitlera do władzy. Dlatego chcieli zastosować “zdrowy rozsądek” i racjonalność, która w przypadku Konferencji Monachijskiej była zgodna z etniczną zasadą samostanowienia prezydenta Wilsona. Stąd dołączenie wschodnich Niemiec (Austrii), czy nawet Sudetenland do III Rzeszy nie było czymś nadzwyczajnym.

Strony

Źródło foto: 
5417 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Jacek K.M.

Autor artykułu: Jacek K.M.

10 (liczba komentarzy)

  1. Prawdę powiedziawszy to Francuzi nie tylko nie chcieli "umierać za Gdańsk". Oni nie chcieli umierać i za swoją "zgniłą złodziejską liberalną" demokrację. Hitler totalnie rozłożył ich ideologicznie. Aż się trudno o tym czyta. Nie wiem jak komu ale mi od razu analogie z obecną sytuacją w Europie się nasuwają. Tak na marginesie, odniosłem wrażenie, że Czesi po ty m jak już zapadł Monachijski wyrok starali się działać na rzecz IIRP. Próbowali upchnąć cześć uzbrojenia za węgiel do tego Zaolzie przekazali raczej skwapliwie. Czyli nie tyle było to wyjęcie go z "plecaka Niemieckiego żołnierza" co przejęcie od kogoś kto świadom swego losu wolał je wepchnąć w lepsze i wybrane przez niego ręce. Ale mogę się mylić.

  2. avatar

    Jest coś w tym, gdyby Benesz nie był taki antypolski! Logika zupełnie rozminęła się z rzeczywistością... Pozdrawiam.

     

  3. No i znowu tu się gubimy w domysłach. Beck opierał się na raportach serwowanych mu przez Moskwę bo nasz wywiad kierunek wschodni był spenetrowany. No i właśnie . . . na ile to mieło znaczenie? Co  mu sprzedali? Co wiedział Beck? Czy faktycznie bezgranicznie ufał w te doniesienia? Czy może to była gra ze strony IIRP? I wiedział o sprawie agentury ale prowadził tę grę? Następna sprawa to kwestia czy Benesz faktycznie był sowieckim agentem. Bo to się dyskutuje. Jeśli nie on, to zdaje się jednak byli inni. Ucieczka Czechów z Rosji w czasie rewolucji obfitowała w dziwne epizody. Wielu oficerów Czeskich mogło mieć dosyć podejrzane znajomości w ZSRR. Czy to nie miało tu znaczenia? Być może uważne przyjrzenie się co działo się z Czechami i jak zachowywali się sowieci w tej kwestii jest kluczem do całej sytuacji. Generalnie mam wrażenie, że to co widzimy oficjalnie to tylko falowanie dywanu  . . . pod którym trwała jakaś walka buldogów. Obrazu tego co naprawdę działo się pod dywanem chyba na razie nie znamy. I zdaje się wielu nadal nie chce abyśmy poznali. Prawda może być bardzo brzydka. A rola agentów Stalina bardzo znacząca. I wariant Czeski mógł być perfidną pułapką w którą miały się złapać od razu dwa ptaszki.

  4. Ciekawe kiedy polityka stała się tak cyniczną grą? I czy nią być musi. Czy pewna etyka nie jest tu konieczna. Bo czymże będzimy się bez niej różnić od powodowanych niskimi instynktami bestii? Może się mylę ale ten cynizm ma anglosaski rodowód, o sowieci go tylko ubogacili.

  5. avatar

    "Bullit w rozmowie stwierdza, że państwa demokratyczne potrzebują jeszcze dwóch lat do pełnego uzbrojenia. W tym czasie Niemcy będą prawdopodobnie usiłowały kontynuować ekspansję w kierunku wschodnim. Życzeniem państw demokratycznych jest, by na wschodzie doszło do starcia między Rzeszą a ZSRR. Po wybuchu tej wojny może sie zdarzyć, że Niemcy oddalą się zbyt daleko od swej bazy i skazani będą na długie osłabiające działania wojenne. Wtedy dopiero państwa demokratyczne zaatakowałyby Niemcy i zmusiły je do kapitulacji.  Na pytanie Potockiego, czy USA wezmą udział w tej wojnie, Bullit odpowiedział: Bez wątpienia tak, ale dopiero, gdy Francja i Wielka Brytania uderzą pierwsze. W sprawie sytuacji Polski Bullit miał powiedzieć, że jest ona jeszcze jednym krajem, który podejmie walkę zbrojną, jeśli Niemcy przekroczą swe granice. Z tego ostatniego zdania zestawionego z wcześniejszymi wizjami uwikłania Niemiec na wschodzie, można wysnuć jasny wniosek, iż Bullit zakładał naszą klęskę, komunikował to Potockiemu, a jednocześnie oczekiwał, że Polska ten wybór podejmie, by znaleźć się ostatecznie w obozie zwycięzców. W końcu amerykański dyplomata miał przedstawić Potockiemu swą prognozę przebiegu wojny, mówiąc, że potrwa ona 6 lat i zakończy się zupełnym zdruzgotaniem Europy i komunizmem we wszystkich państwach, na czym skorzysta Sowiecka Rosja.

    Znając waszyngtońskie koneksje Bullita jak i specyficzny charakter misji, do których delegowany był hr. Potocki można wysnuć wniosek, że Polska już po przedstawieniu jej oferty sojuszu z III Rzeszą (24 października 1938) otrzymała także pełny obraz konsekwencji całkiem innego sojuszu – z aliantami. Hitler oferuje Beckowi wspólny marsz na Rosję i zdobycze terytorialne, a Bullit klęskę wojenną i obraz zdominowania po wojnie przez komunistyczną Rosję. Polska z tych dwóch opcji wybiera to drugie, na pozór gorsze rozwiązanie. Czy zatem nasi decydenci byli idiotami?

    Oczywiście, zawsze można przyjąć takie tłumaczenia, ignorując myśl, że taki a nie inny wybór był konsekwencją chłodnej analizy, z której wynikało, że jakkolwiek wojna się potoczy i ile potrwa, zwycięzcami w niej będą Stany Zjednoczone oraz ZSRS."

  6. Bardzo ciekawy wątek. Można prosić źródełko? Może warto by się pokusić o jakąś ocenę czy sojusz z Hitlerem naprawdę zmniejszył by straty liudzkie RP. Można by to zrobić biorąc pod uwagę straty innych sojuszników III Rzeszy. Chyba Słowacy i Węgrzy byli by tu najbardziej właściwym przykładem. Czy może jednak, za pkt. odniesienia przyjąć Rumunię? Kwestii terytoriów chyba nie ma co ruszać. Pewno takie coś jak GG może jakoś by się ostało. Na te nabytki na wschodzie to bym nie liczył zbytnio. Chętnych nie brakowało.

  7. avatar

    Link już jest podany; pod koniec cytatu. Google uzupełni.

  8. Pardon, nie zauważyłem. Czyli w układance należało by jeszcze uwzględnić udział kolejnego gracza tj. USA. Przy czym do tej pory słyszało się raczej o "sowieckich wpływach" w otoczeniu Roosevelta. Pomijając ewentualną samodzielną grę USA w Europie. Gra na podział Europy miedzy USA i ZSRR? Ciekawa sprawa jak oni widzieli by front zachodni? Bo nagle przeskoczyli już do wojny z ZSRR pozostawiając Niemców z odsłonientymi plecami do zachodu. Jasne Niemcy maszerują w głąb ZSRR nie martwiąc się Francją i GB? Chyba, że zakładali porozumienie tych ostatnich z Hitlerem i przekierowanie go na ZSRR. Stalin bardzo tego się bał. A moze to refleks przekazu pt. dajcie się ogarnąć ZSRR bo to i tak nieuniknione? Słynne wpływy KGB w USA?

  9. avatar

    Rzeczony komentarz odnosił się do pytania: "Ciekawe kiedy polityka stała się tak cyniczną grą? I czy nią być musi." 

  10. Strony