Prześlij dalej:

Jasne, że mobilizacja elektoratu PiS to jest zasługa wielu czynników, ale w tym pakiecie bez wątpienia mieści się aktywność Tuska i to jako czynnik niebagatelny. Pewno jest jedno, Tusk chciał pokazać się jako ten, który przesądzi o zwycięstwie Koalicji Europejskiej, a wyszło mu dokładnie odwrotnie i zaczął być kojarzony z sukcesem PiS. Takiej metki w polityce się nie zmywa, w każdym razie nie w tydzień, miesiąc, rok. Będzie to Tuskowi wypominane bez końca i przez przeciwników politycznych i przez sfrustrowanych zwolenników opozycji. Do wszystkich bardzo dobrych informacji w ostatnich dniach, dochodzi jeszcze i ta, że beznadziejnie słaby Schetyna może być spokojny o stołek „lidera opozycji”. Jedyny kontrkandydat Schetyny, spadł z tak wysokiego konia, że przez długi czas się nie poskłada.

Strony

Źródło foto: 
29399 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

24 (liczba komentarzy)

  1. Wydaje mi się, że na początku wszytko wyglądało prosto i bezproblemowo. Po utworzeniu Totalnej Opozycji, do której ochoczo wstąpiło wszystko co poza koalicją rządową było choćby połżywe (czyli cała agentura - ta z rodowodem WSI, STASI, czy od Sorosa) i mogło bredzić do woli, każdy według swojego klucza, byle przeciw PiS, wytworzył się pewien stan stabilny. Jednak na okoliczność wyborów, dla uzyskania efektu synergii wymyślono Koalicję antyPiS. I tu się zaczęły schody, bo jednak u nie do końca pozbawionych rozsądku żelaźnych koalicjantów PO, tych z PSL zaczęła mrugać czerwona diodka. Na taką okoliczność mistrz obłudy i tanich obiecanek przypomniał sobie o starym tricku typu 'Pawlak na premiera'. Tym nowym Pawlakiem miał być, oczywista rzecz, obecny (jeszcze) lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. I widać ten strzał był strzałem w punkt. Naiwniak (żeby nie napisać dureń) zobaczył się premierem i w te pędy, jako lider PSL zapisał swych 'ludowców' do KE. Nie trzeba pisać, że jego premierostwo było jak Inflanty, ale co ważne, to to, że PSL wszedł do bagienka z Cimoszewiczem (i resztą ze 'zwalczanego' przez PO towarzystwa od Czarzastego). Całość 'wzbogacona' popłuczynami po Petru utworzyła coś, co posowało do siebie nijak, ale może wsparte potęgą propagandy lemingradu by to i wydało, a wtedy nikt by zwyciezców o nic nie był w stanie zapytać, a Europa świętowała by ze swym 'królem' wielki sukces - tak liczyli animatorzy całości tej mistyfikacji - ale ostry zakręt ich wesołego autobusu w LGBT wraz z paradą gdańską, pogrywkami Schetyny na wałach (przy wcześniejszym obśmianiu autentycznej akcji pomocy dotkniętym przez kataklizmy) przeraził ludzi pokazując obłudę całości (już 'każdy wiedział, że to lipa') co doprowadziło Totalnych do totalnej klapy.

    Teraz leżą i kwiczą. Podniesienie i rekultywacja tego rumowiska, jakie po Totalnych zostało po 26.05 jest w krótkim czasie nie do wykonania nawet przy wsparciu wszelkich Czerskich, Wiertniczych, czy innych zagranicznych Zeitungów i Postów. 

    Chyba co bystrzejsi z tamtej strony już to widzą, albo dostali odpowiednie wytyczne chwilowego totalnego odwrotu - vide choćby wypowiedzi Lisa, czy 'idiotki z Gdańska'.

    W ogólności można powiedzieć, że PiS (jeśli niczego nie skwasi ma 'drogę na Rzym' w październiku otwartą, zaś PSL, który ostatnio prządł bardzo cienko, jest chyba ugotowany na wieki.

    P.S. Oczywiście pamiętając, że po świecie chodzi wiele niepoczytalnych osobników należy strzec jak źrenicy liderów partii rządzącej.

  2. avatar

    Przepraszam, że nie na temat bezpośredni, ale poniekąd na temat. Na facebookowym koncie niejakiego Piotra Zygarskiego, spin doktora KE, jest mnóstwo jego haseł wiadomej jakości, ale jeden z rozmówców przebił wszystko, pisząc o rolnikach "szczacze do mleka". Czegoś takiego jeszcze nie doświadczyłam. Uważam, że to określenie powinno być przez PIS użyte w kampanii. 

  3. Wszystko ok tylko ja cały czas mam w głowie jego powrót. Nie wiadomo czy to nastąpi pojawiają się wrzutki z różnych stron możliwym powiecie Tuska, sam zainteresowany oczywiście tego nie kommentuje. Jednak zadałem sobie pytanie nie czy wróci ale co musiałoby się stać żebym mógł wrócić. Warunków jest pewnie sporo ale pierwszy i najważniejszy jest jeden: aby projekt polityczny Donald Tusk mógł żyć Platforma obywatelska musi umrzeć. W przypadku powrotu donek gęby byłego szefa PO się nie pozbędzie tak jak nie zrzuci z pleców wszystkich.afer tej partii. To na zewnatrz. Wewnątrz PO a zwłaszcza Schetyna będą jego naturalnymi wrogami. Schetyniw daleko do politycznej finezji jako Tusk prezentował będąc premierem. W porównaniu z wyważonym prowadzeniem polityki przez Donalda jedno co Grzegorz potrafi to zakazać rękawy i prać się pyskach. A taka nawala ka donaldowi nie potrzebna... Dlaczego rozkminiam w ten sposób... Pojawiają się głosy coraz liczniejsze że to Tusk wsadził na minę POKO na finishu kampanii i że z całą pewnością nie pomógł. Trudno się z tym nie zgodzić jednak jakoś cel musiał być? Że Donald zrobił to z niewiedzy braku wyczucia czy jakiegokolwiek innego infantylnego powodu to nie chce mi się wierzyć... Idea PO jest martwa i partia w takim kształcie nikomu już nie jest potrzebna. Jeżeli środowiska z nią związane chcą dalej żyć trzeba wyczyścić pole. I Tusk wie jak to zrobić. Z UW mu się udało... 

  4. Raczej genarału Czempinski et consortes się udało. Kosztowało pewnikiem z kont w Szwajcarii ale na pewno się zwróciło z górką (albo i GÓRĄ) . A Tusek tam był za malowana lalę sterowaną pilotem.

  5. Strony