Reklama

Coraz częściej czuję się samotny, mam jakiś taki defekt mózgu, który nie pozwala mi się odnaleźć w grupie, zwłaszcza w grupie sądów i opinii. Schematy wypowiedzi po każdej sensacji rzuconej na ekrany znam na pamięć, ponieważ są powielane z maniakalną regularnością. Trzy nieśmiertelne reakcje: bezmyślne uwielbienie, bezmyślne potępienie, „rozsądny środek” i nigdy sedna. Maszerujące szmaty wpisały się idealnie w paradygmat „debaty publicznej”. Dziennikarz po licencjacie zaocznym, zaprosił do studia Panią profesor prawa i zaczęła się zabawa. Kuźniar, któremu rozumu starczyło na parę klas szkoły półwyższej, wystąpił w roli bezmyślnie uwielbiającego, Pani profesor przypisano rolę bezmyślnie krytykującej, za rozsądny środek robili upupieni posłowie i dziennikarze prawicowi. I co się stało w wyniku sztampowej akcji medialnej? Moim zdaniem stał się cud poznawczy, bo dysonans jest zbyt słabym określeniem. Czytam rozmaite opinie od dwóch dni, a mam taką metodę, że rozpalone dyskusje odstawiam na potem, i widzę, że nawet inteligentni, myślący ludzie wpadli w paradygmat dyskusji. Jedyną wyrazistą postacią, która się wyłamuje ze schematu jest Pani profesor Pawłowicz. Ona nie była bezmyślnie entuzjastyczna, bezrozumnie potępiająca, ani tym bardziej nie zachowała się jak „rozsądny środek”. Profesor Pawłowicz trafiła w sedno komentowanego wybryku i dlatego, podobnie jak moja nieskromna osoba, pozostała samotna. Nikt nie lubi być pomijany i w związku z tym lękiem ludzie w kupy się zbierają, według wyznaczonego podziału. Gdzie, i czy w ogóle prawda gdzieś leży, nikogo nie interesuje, ważne, żeby prawdy szukać w kupie, wtedy i raźniej i bezpieczniej. Pawłowicz trafiła w punkt, przy trafianiu dobrała idealną formę i treść strzału, z intelektualną uczciwością i odwagą pokazała nagą prawdę, po którą nie ma komu się schylić. Streszczę za chwilę wykład profesor Pawłowicz, ale wcześniej zacytuje list do TVN24, który na pewno dotarł, co było widać po minie licencjonowanego Kuźniara, jednak nie doczekałem się na odpowiedź:

„Portal niereglamentowany – www.kontrowersje.net

Reklama

Dzień dobry,

Bardzo mi przykro, ale TVN i TVN24 niestety spłyca problematykę. Zamiast bezsensownie walczyć z Panią Pawłowicz, którą po prostu trzeba spalić jak wóz TVN, redaktor Kuźniar powinien rozpocząć wielką akcję edukacyjną. Konieczny jest nowy, zorganizowany z wielkim rozmachem „Pochód kurewek”. Redaktor Kuźniar miałby okazję zaprosić do marszu swoją małżonkę, matkę, szefową TVN, Panią Walter, Monikę Olejnik i profesor Środę. Sam również powinien się odważyć wyjść na ulicę w kusym bikini i prowokująco zaoferować swoje usługi, żeby event nie miał homofobicznego charakteru. Państwo bardzo ważną dyskusję sprowadziliście do tak niskiego poziomu, jak Pani poseł Pawłowicz. Proszę podnieść to na właściwy firmament: „Pochodu kurewek” z udziałem znanych i lubianych, wraz z członkami rodzin.

Pozdrawiam
Piotr Wielgucki (Matka Kurka)”

Skąd ten pomysł? No jak to, wszak źli ludzie krzyczą do redaktorów „całej prawdy przez całą dobę” w niewybredny sposób „wy kurwy z TVN”. Mamy poważny problem społecznym i kadry TVN powinny w sposób właściwy dla postępowych eventów zwrócić uwagę na zagrożenie kultury wypowiedzi oraz wolności słowa. Pawłowicz powiedziała mniej więcej tyle, ile ja zaproponowałem stacji TVN24, Pawłowicz ukazała prymitywizm prowokacji, używając treści i formy prowokacji jako narzędzi demaskujących. Zapętlona głupota licencjonowanych zaocznie redaktorów i ubezwłasnowolnionych intelektualnie odbiorców, zwanych fanami, polega na tym, że ich zbulwersowało świętokradztwo. Pawłowicz odmówiła pacierz lewackich dewotek i została zlinczowana jako czarownica. Nie chodzi o to, że Pawłowicz klęła i rzucała szmatami, chodzi o to, że ona odmówiła modlitwę, nie będąc wierną i ochrzczoną córką kościoła postępu. Tylko i wyłącznie za bluźnierstwo skazano Pawłowicz, gdyby te same słowa powiedziała arcykapłanka Środa, czy inna siostra Wójtowicz, debata poszłaby w zupełnie innym kierunku, stos odpalono by nie pod czarownicą, ale dla niewiernych. Tak się przedstawiają racje i aberracje. Wchodzenie w jakąkolwiek kupę obowiązujących opinii, jest wchodzeniem w samą kupę i taki kontekst pokazuje wyraźnie, że najbardziej zabawne jest „środkowo rozsądne” wdeptywanie w kupę. Gdyby zapomnieć, że mamy do czynienia z kolejnym idiotyzmem, który warto oceniać tylko i wyłącznie pod kątem zarządzania tłumem i przełożyć zachowanie na sytuacje skrajne, szybko się okaże, jak niewielkich środków trzeba użyć, żeby upupić i ogłupić masy.

Powiedzmy, że to nie marsz szmat, ale wycieczka w górach. Idzie pijany Radek, kumpel z podstawówki, i ze śpiewem na ustach kołysze się nad przepaścią. Nagle widzimy, że jeszcze parę kroków, a Radek wpadnie na wystający konar i rozmaże się na skale. Krzyczymy: „Radek, kurwa, uważaj, ja pierdolę, stój głupi kutasie!”. Znamy Radka od lat i wiemy, że na nic innego nie zagreguje. Radek otrzeźwiony nazywaniem rzeczy po imieniu zatrzymuje się przed konarem, nie spada w przepaść, a my trafiamy z komunikatem w sedno, ratujemy co najważniejsze – życie. Opisana wyżej historia zamknięta w wąskim gronie kumpli z podstawówki, skończyłaby się wielką radością i wypitym piwem przy ognisku, ale wystarczy tę historię przesłać na adres kontakt@tvn24.pl i za chwilę z chodzenia po górach zrobi się marsz szmat. Jezu jak tak można, co za forma ratowania życia Radkowi?! – powie ksiądz Boniecki. Niedopuszczalne, karygodne zachowanie świadczące o kulturze chodzenia po górach – zaalarmuje ratownik GOPR zaproszony do studia. Polskie piekło – wypierdzi złotymi ustami redaktor Kuźniar. Pawłowicz krzyknęła w ważnej sprawie, językiem idiotek, które igrają z ogniem, które chodzą nad przepaścią i robią sobie po pijaku lub po zażyciu zioła jaja ze spraw fundamentalnych. Należy podziękować Pawłowicz, nie rozwodzić się nad estetyką akcji ratunkowej. Pawłowicz najpewniej uratowała dupę niejednej kretynce, która nie rozumie, że gwałt, podobnie jak góry jest zjawiskiem nieprzewidywalnym i dmucha się na zimne, a nie szuka przygód na ciężkiej bani. W ramach lewackich „eventów” za chwilę będą wpuszczani pedofile do przedszkoli, piromani do rafinerii i gwałciciele do żeńskich szatni w szkołach średnich. Wszystkie „akcje społeczne” otrzymają nieodzowny bat na krytyków: „nienawistni, nietolerancyjni, sfrustrowani głupcy, przecież chodzi o zwrócenie uwagi na problem społeczny”.

Nie ma granic dla idiotyzmu, nie ma takiej sprawy, której nie da się doprowadzić na sam szczyt skretynienia, by potem nałożyć szczytowemu skretynieniu koronę „ważnego problemu społecznego”. Na szczęście jest sposób, żeby chociaż w niewielkim stopniu ograniczyć częstotliwość patologii, co też usiłowałem swoim pismem do TVN24 uczynić. Proszę, zwłaszcza „rozsądny środek”, aby zamiast paplać bez sensu i unosić się moralnie, zechciał zauważyć podstawową rzecz. Jakim cudem można dotrzeć do licencjonowanych redaktorów i fanów stacji? No chyba nikt mi nie powie, że intelektualnym wywodem, bo co tu intelektualnie wywodzić, gdy fani licencjonowanych nie rozumieją, że ogień pali, woda gasi. Tylko środki bezpośrednie odnoszą skutek, mianowicie wsadzenie dupy do ognia i zanurzenie pustej głowy w kuble z zimną wodą. Im wszystkim, oświeconym, wytłumaczyć cokolwiek da się jedynie na drastycznych przykładach, skierowanych w ich własne dupy i takie jest zadanie inteligencji w porządkowaniu socjopatycznych zagrożeń. Gdy się nie przekona jeden z drugim, że kurwa to kurwa, szmata to szmata i jak to cholernie w dupę pali, jeśli dupa nie jest cudza lecz własna, to on nas będzie gwałcił swoim skretynieniem i jeszcze domagał się odszkodowania za szkody moralne. Ci licencjonowani redaktorzy i baranki przed ekranami stanowią realne zagrożenie, ciągną po pijaku zdrowych na umyśle ludzi w stronę przepaści, dlatego ktoś musi krzyknąć: „Co wy, kurwa, robicie, stójcie głupie szmaty!”. Pawłowicz krzyknęła, a ja powtarzam echem, kurwa jest kurwa, gwałt gwałtem, prowokacja prowokacją, rozum rozumem, skretynienie nie ma końca. Z drugiej strony marsz szmat w mojej ocenie był mikrą lecz skuteczną formą zniechęcania do gwałtu, ponieważ skutecznie zniechęcał do seksu. Jestem pewien, że żadnej szmaty gwałciciel nie ruszy, ale kobiety po tej szopce muszą na siebie jeszcze bardziej uważać, bo jak widać dewiantów nie brakuje.

Reklama

38 KOMENTARZE

  1. Tak, ale…
    Kurka, obiema ręcami podpisuję się i przyznaję rację, ale liczą się tu i teraz priorytety. Piszę, aby nie dawać dupy i nie wciągać się w kolejne prowokacje, a Pani Pawłowicz dokładnie zrobiła to czego chciał przygłup z tvn. To samo zrobił niedawno senator Piecha z cyckami Jolie, ale na szczęście Kaczor wykonał telefon i Piecha wyciszył sprawę. Dość tego szczerodupstwa – Piecha i Pawłowicz mają rację, zgadzam sie z ich poglądami, ale nie dawać amunicji doliniarzom więcej. Robić to samo, ale ubierać wypowiedzi w inne słowa, bo ani Ty ani ja nie jesteśmy próbką reprezentatywną.

  2. Tak, ale…
    Kurka, obiema ręcami podpisuję się i przyznaję rację, ale liczą się tu i teraz priorytety. Piszę, aby nie dawać dupy i nie wciągać się w kolejne prowokacje, a Pani Pawłowicz dokładnie zrobiła to czego chciał przygłup z tvn. To samo zrobił niedawno senator Piecha z cyckami Jolie, ale na szczęście Kaczor wykonał telefon i Piecha wyciszył sprawę. Dość tego szczerodupstwa – Piecha i Pawłowicz mają rację, zgadzam sie z ich poglądami, ale nie dawać amunicji doliniarzom więcej. Robić to samo, ale ubierać wypowiedzi w inne słowa, bo ani Ty ani ja nie jesteśmy próbką reprezentatywną.

  3. szwancparada inaczej
    Impreza tak durna i żenująca, że zapewne obmyślił ją ten sam mózg który stworzył czekoladowego orła.
    Ta sama bezmyslność i jajcarski polot.
    Jedyna sensowna reakcja na takie zjawiska to ich kompletne olanie
    Nie chce mi się  trudzić dociekaniem co w tych małych główkach demonstrantek się lęgło, Pewnie coś w stylu:"Lubię wyglądać jak kur….a, lecz nią w zasadzie nie jestem".
    Przede wszystkim widać że mają w zadkach sprawę gwałtów i lubią fajną zabawę w drażnienie katoli.

  4. szwancparada inaczej
    Impreza tak durna i żenująca, że zapewne obmyślił ją ten sam mózg który stworzył czekoladowego orła.
    Ta sama bezmyslność i jajcarski polot.
    Jedyna sensowna reakcja na takie zjawiska to ich kompletne olanie
    Nie chce mi się  trudzić dociekaniem co w tych małych główkach demonstrantek się lęgło, Pewnie coś w stylu:"Lubię wyglądać jak kur….a, lecz nią w zasadzie nie jestem".
    Przede wszystkim widać że mają w zadkach sprawę gwałtów i lubią fajną zabawę w drażnienie katoli.

  5. Ten kanadyjski glina miał trochę racji
    Wyżej wymienione środowisko daje modny w Europie przekaz, że powinno chronić prawo, a jeśli nie chroni, to znaczy, że jest niedoskonałe i nad dalszym doskonaleniem należy jeszcze popracować. Więc ludzie, zamiast myśleć, być czujnym, przewidującym mają uwierzyć w ochronę państwa prawa, oddać się pod opiekę. Przekaz robi wrażenie również na nastoletnich dziewuszkach, jakie może przynieść skutki, łatwo przewidzieć. Poza tym istnieje coś takiego jak komunikacja niewerbalna, a strój i zachowanie do tego należą.
    Tymczasem tak z gwałtami jak z rozbojami, oraz resztą oferty jest tak, jak z ruchem drogowym. Jeśli przechodzę prawidłowo po pasach przy zielonym świetle dla pieszych, a kierowca nadjeżdżającego auta się zagapi i nie wyhamuje i mnie z całym impetem stuknie, to oczywiście on nie miał prawa, tylko co mi z tego.

    • mają co chcieli
      Kiedyś było prościej i bezpieczniej bo były wyraźne zasady co do wyglądu, zachowania i ubioru. W państwach nowoczesnych mowa niewerbelna stała się myląca.
      Trudno strojem wyrazić skomplikowane zdanie: "Lubię sobie pobzykać, ale wont mi z tymi łapami".
      Stąd ludzie lubiący luz potzebują opieki policji i sądów.
      PS
      Niedawno żołnierz ubrał się w prowokujący imperialistyczny mundur i wyszedł na miasto rządzone przez multi-kulti.
      Wysłał więc do społeczeństwa sygnał niewerbalny : "utnijćie mi łeb".
      W państwie nie rządzonym przez multi-kulti byłby on na swoim miejscu i bezpieczny.

      • Zgadza się
        w komunikacji niewerbalnej jast mało "niułansów"
        Chociaż w "Pamiętniku Pani Hanki" Dołęgi mostowicza było coś takiego, że ona ubrana w suknię bez ramiączek zachowywała się jak mniszka, a ubrana w sweterek pod szyję z białum kołnierzykiem – zachowywała się swobodnie, nawet wyzywająco.

        Co do żołnierza, to chyba Anglicy przestają być u siebie.

  6. Ten kanadyjski glina miał trochę racji
    Wyżej wymienione środowisko daje modny w Europie przekaz, że powinno chronić prawo, a jeśli nie chroni, to znaczy, że jest niedoskonałe i nad dalszym doskonaleniem należy jeszcze popracować. Więc ludzie, zamiast myśleć, być czujnym, przewidującym mają uwierzyć w ochronę państwa prawa, oddać się pod opiekę. Przekaz robi wrażenie również na nastoletnich dziewuszkach, jakie może przynieść skutki, łatwo przewidzieć. Poza tym istnieje coś takiego jak komunikacja niewerbalna, a strój i zachowanie do tego należą.
    Tymczasem tak z gwałtami jak z rozbojami, oraz resztą oferty jest tak, jak z ruchem drogowym. Jeśli przechodzę prawidłowo po pasach przy zielonym świetle dla pieszych, a kierowca nadjeżdżającego auta się zagapi i nie wyhamuje i mnie z całym impetem stuknie, to oczywiście on nie miał prawa, tylko co mi z tego.

    • mają co chcieli
      Kiedyś było prościej i bezpieczniej bo były wyraźne zasady co do wyglądu, zachowania i ubioru. W państwach nowoczesnych mowa niewerbelna stała się myląca.
      Trudno strojem wyrazić skomplikowane zdanie: "Lubię sobie pobzykać, ale wont mi z tymi łapami".
      Stąd ludzie lubiący luz potzebują opieki policji i sądów.
      PS
      Niedawno żołnierz ubrał się w prowokujący imperialistyczny mundur i wyszedł na miasto rządzone przez multi-kulti.
      Wysłał więc do społeczeństwa sygnał niewerbalny : "utnijćie mi łeb".
      W państwie nie rządzonym przez multi-kulti byłby on na swoim miejscu i bezpieczny.

      • Zgadza się
        w komunikacji niewerbalnej jast mało "niułansów"
        Chociaż w "Pamiętniku Pani Hanki" Dołęgi mostowicza było coś takiego, że ona ubrana w suknię bez ramiączek zachowywała się jak mniszka, a ubrana w sweterek pod szyję z białum kołnierzykiem – zachowywała się swobodnie, nawet wyzywająco.

        Co do żołnierza, to chyba Anglicy przestają być u siebie.